To już 48 lat! Hit Dire Straits wciąż brzmi tak świeżo, jak w 1978 roku
9 czerwca 1978 roku świat muzyki dostał prezent, który okazał się początkiem legendy. Wtedy ukazał się pierwszy album Dire Straits, zatytułowany po prostu "Dire Straits". Nikt jeszcze nie wiedział, że z tej skromnej płyty wyrośnie jeden z najważniejszych zespołów w historii rocka.
- Debiutancki album Dire Straits ukazał się 9 czerwca 1978 roku.
- Pierwszym singlem była piosenka "Sultans of Swing".
- Utwór stał się międzynarodowym przebojem i znakiem rozpoznawczym zespołu.
9 czerwca 1978 roku do sklepów trafił pierwszy album Dire Straits, zatytułowany po prostu "Dire Straits". Zespół, który dopiero wchodził na wielką scenę, już przy pierwszym podejściu zaprezentował coś wyjątkowego: gitarową elegancję, świetne wyczucie melodii i piosenkę, która z czasem stała się jego wizytówką. "Sultans of Swing" otworzyło nie tylko album, ale też drogę do światowej kariery Marka Knopflera i jego grupy.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Wielkie przeboje lat 80. Tego wtedy słuchali Polacy. 17/20 to mus
Dire Straits. Od skromnych początków do wielkiej kariery
Na początku nikt nie dawał im wielkich szans. Bez show-biznesowego blichtru, bez ekstrawagancji, bez modnych trików. Dire Straits weszli na scenę z czymś innym - czystą muzyką i gitarą, która mówiła więcej niż tysiąc słów. Mark Knopfler, obdarzony charakterystycznym głosem i natychmiast rozpoznawalnym stylem gry, szybko stał się twarzą formacji.
To właśnie jego wrażliwość, spostrzegawczość i gitarowy kunszt sprawiły, że grupa wyróżniła się na tle końcówki lat 70., kiedy scena była rozpięta między gasnącą erą disco a rosnącą siłą punku. Dire Straits nie próbowali nikogo kopiować. Zamiast tego postawili na własny język: precyzyjny, oszczędny, a jednocześnie pełen charakteru. I właśnie dlatego ich debiut tak mocno zapadł w pamięć.
Debiutancki album, który od razu zwrócił uwagę
Pierwsza płyta zespołu nie była jedynie zbiorem piosenek. To było wejście z przytupem, ale bez hałasu. Album "Dire Straits" pokazał, że grupa ma własny pomysł na rocka: bez nadmiaru ozdobników, za to z naciskiem na rzemiosło, emocje i świetne brzmienie gitar.
"Sultans of Swing" znalazło się na płycie jako utwór kluczowy - zarówno artystycznie, jak i promocyjnie. Singiel zaczął żyć własnym życiem jeszcze zanim album na dobre rozgościł się na listach sprzedaży. W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych piosenka szybko zaczęła budować markę zespołu, a razem z nią rosło zainteresowanie całym krążkiem.
Piosenka zrodzona z obserwacji codzienności
Pomysł na utwór narodził się z prostego, bardzo ludzkiego doświadczenia: obserwacji. Mark Knopfler wszedł wieczorem do pewnego pubu w Ipswich i zobaczył występujący tam zespół, który był naprawdę kiepski i nie wzbudzał większego zainteresowania publiczności, składającej się z czterech lub pięciu pijanych, nieświadomych otoczenia facetów.
Nieszczęsny zespół zakończył swój występ, gdy wokalista oznajmił bez cienia ironii: "Dobranoc i dziękuję. Jesteśmy Sultans of Swing". Po latach Knopfler wspominał: "Kiedy chłopaki powiedzieli: »Dziękujemy bardzo, jesteśmy sułtanami swingu«, wydało mi się to naprawdę zabawne, bo sułtanami absolutnie nie byli. Wiecie, to byli raczej zmęczeni faceci w swetrach".
Od demo tape do wielkiego hitu
Zanim Dire Straits podpisali kontrakt i wydali swój debiut, "Sultans of Swing" funkcjonowało już na domowym demo, nagranym bardzo skromnymi środkami. To właśnie ten materiał trafił do Charliego Gilletta z BBC, który zaczął puszczać nagrania w radiu. Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie: zainteresowanie wytwórni, umowa z Vertigo i praca nad pierwszą płytą z producentem Muffem Winwoodem.
Pierwszy wielki przebój ma swój urok, ale bywa też ciężarem. W przypadku Dire Straits było podobnie - "Sultans of Swing" przez lata musiało pojawiać się niemal na każdym koncercie. Publiczność chciała tego utworu, a zespół doskonale wiedział, że bez niego trudno wyobrazić sobie występ.
Mark Knopfler podchodził do tego z charakterystycznym spokojem. W 1990 roku w wywiadzie dla BAM wyjaśnił: "Piosenka taka jak »Sultans of Swing« stała się jak człowiek, żywa istota. Dlaczego więc miałbym się sprzeciwiać temu, by ją zaśpiewać? Ma zupełnie inne życie, poza mną. Byłoby nietaktem nie pozwolić jej żyć dalej".
Przytłaczający ciężar sławy
Sukces pierwszego singla i debiutanckiej płyty sprawił, że Dire Straits weszli na drogę, z której nie było odwrotu. Zespół zdobył ogromną popularność, najpierw w Wielkiej Brytanii, a później także w USA. W kolejnych latach uginał się pod ciężarem sławy, w 1988 roku zrobił sobie dwuletnią przerwę, później znów wrócił i dostarczył jeszcze wielu wielkich przebojów, ale to właśnie "Sultans of Swing" pozostało najbardziej symbolicznym nagraniem - tym, od którego wszystko się zaczęło.
Dziś, po 47 latach od premiery debiutu, łatwo zrozumieć, dlaczego ten album i ten singiel wciąż mają tak mocną pozycję w historii rocka. To nie była jedynie dobra płyta. To był początek opowieści o zespole, który od pierwszych taktów wiedział, jak zabrzmieć inaczej niż wszyscy.
Źródło: ZlotePrzeboje.pl, SongFacts.com, bam-mag.com