Dolly Parton w ogniu krytyki. Dziadek ją krzywdził
Dolly Parton nie miała łatwego życia. Już w bardzo wczesnym wieku zdecydowała, kim chce zostać w przyszłości. Gwiazda muzyki country wybrała odważny i wyzywający wizerunek. Nie pochwalali tego jej najbliżsi. Dziadek piosenkarki, który był kaznodzieją, chciał wyperswadować jej to przy użyciu... przemocy!
Dolly Parton jest obecnie jedną z najpopularniejszych, amerykańskich gwiazd muzyki country. Słynie ona z pięknego wokalu, bujnej blond czupryny, ostrych makijaży i ponętnych, wyzywających strojów. Jej ekscentryczny sposób bycia i ostry wizerunek sceniczny są nie do podrobienia. Zupełnie inne zdanie w tej kwestii mieli jej tata i dziadek.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Zobacz także: Robert Makłowicz wraca do telewizji. To zrobi w nowym programie
Droga na szczyt Dolly Parton
Dolly Rebecca Parton urodziła się 19 stycznia 1946 roku w Sevierville, w stanie Tennessee. Pochodzi z wielodzietnej rodziny. Piosenkarka ma aż... jedenaścioro rodzeństwa! Gdy była dzieckiem, w jej rodzinie się nie przelewało i nierzadko ich lodówka świeciła pustkami. Często brakowało im pieniędzy na podstawowe wydatki. Będąc u szczytu sławy, Dolly często wspominała ten czas w swoich utworach. Swoją przygodę ze śpiewem rozpoczęła już jako dziecko, występując w kościele. Następnie coraz częściej promowano ją w lokalnych programach radiowych, a także telewizyjnych.
Zawsze chciałam być wielką gwiazdą. To wydawało mi się bardzo naturalne. Tworzenie muzyki to jedyne, co tak naprawdę potrafię - wspominała po latach piosenkarka.
Mając 13 lat, Dolly nagrała swoje pierwsze utwory i wystąpiła na scenie Grand Ole Opry w Nashville. Tam też poznała Johnny'ego Casha. Mężczyzna zachwycił się jej wokalem i przekonywał, że wielka sława i kariera stoją przed nią otworem. W 1965 roku artystka podpisała kontrakt z wytwórnią Monument Records, która początkowo namawiała ją do śpiewania popu. Koniec końców stanęło jednak na ukochanym country wokalistki. Dwa lata później ukazał się pierwszy singiel gwiazdy - "Dumb Blonde", a następnie "Something Fishy". Jak na debiutantkę radziły sobie całkiem przyzwoicie. Pierwszy album piosenkarki nosił dumny tytuł "Hello, I'm Dolly".
Zobacz także: Pamiętacie Victorię Beckham w Spice Girls?! Dziś to ikona stylu
Dziadek - kaznodzieja nie akceptował Dolly
Jakiś czas temu 77-latka wyznała w jednym z wywiadów, że jej krzykliwy styl i sposób wyrażania siebie, nie spotkał się w przeszłości z akceptacją jej najbliższych. Tata i dziadek piosenkarki byli bardzo przeciwni jej kontrowersyjnym kreacjom. Dziś artystka sama śmieje się z niektórych ekscentrycznych outfitów, które przed laty prezentowała. Wówczas czuła się jednak zupełnie nieakceptowana przez rodzinę. Co ciekawe, pomysł na siebie zapożyczyła od jednej z lokalnych kobiet.
Była bardzo ekstrawagancka. Miała czerwoną szminkę i długie, czerwone paznokcie. Nosiła buty na wysokim obcasie, mini i topy z głębokim dekoltem. Ludzie, patrząc na nią mówili, że jest śmieciem, ja widziałam jej piękno i odpowiadałam: 'Cóż, tym właśnie zostanę, jak dorosnę' - wyznała w rozmowie z "The Guardian".
Ojciec i dziadek Dolly Parton wyrazili ogromną dezaprobatę, kiedy ta zainspirowała się niewyszukiwanym ich zdaniem i wyzywającym stylem ubierania. Ten drugi wyrażał bowiem chęć, aby jego wnuczka wybrała bardziej stonowany styl. Piosenkarka chciała jednak pozostać sobą i nie zważała na mrzonki seniora. Nie zmieniło się to, nawet kiedy mężczyzna stosował wobec niej wyjątkowo bolesne, cielesne kary.
Zobacz także: Córka Tuska zabrała głos. Blogerka ma dość. Tak zareagowały gwiazdy
Jestem bardzo wrażliwa, nie lubię, gdy ktoś mnie karci. Zatem bardzo mnie bolało, gdy dziadek mnie chłostał czy wymierzał inną karę. Ale chyba w każdym z nas kryje się taka część nas samych, która jest gotowa znieść bardzo dużo, by tylko osiągnąć to, czego się bardzo pragnie - dodała artystka.
Dziadek piosenkarki nie był jednak jedynym krytykiem stylu gwiazdy. Jej środowisko również miało zastrzeżenia do ekstrawaganckich kreacji artystki. Wielu śmiało się i wytykało ją palcami. Co więcej, nie zawsze poważnie ją traktowano i określano ją mianem scenicznej karykatury. Piosenkarka pozostała nieugięta i do końca pozostała jednak sobą.
Zawsze byłam wierna sobie. To zresztą niezmiennie powtarzała moja mama. W swoją karierę włożyłam wiele wysiłku i wszystko, co robię, niezależnie czy chodzi o mój sposób bycia, czy prowadzenie interesów, robię po swojemu, w zgodzie ze sobą, bowiem wierzę, że w tym właśnie jest siła. Poza tym nigdy aż tak bardzo nie przejmowałam się tym, co inni o mnie myślą, a na pewno nie na tyle, aby nie pozwalało mi to pozostać sobą - wyjaśniła w tej samej rozmowie z brytyjskim dziennikiem.
Zobacz także: Na tym najwięcej zarabia Wieniawa. Grube miliony w rok!
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!