Dorota Szelągowska stawia sprawę jasno. "To hipokryzja"
Dorota Szelągowska słynie z tego, że nie owija w bawełnę i mówi wprost, co myśli. Niedawno gwiazda TVN-u odniosła się do przesadnej poprawności politycznej i tego, do czego ona prowadzi. Miała rację?
43-letnia Dorota Szelągowska należy od wielu lat do najpopularniejszych osób w telewizji. Dziennikarka i projektantka wnętrz zawsze odznaczała się tym, że nie ma dla niej tematów tabu.
Rozwiąż quiz o bohaterach książek. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Teraz jurorka show TVN-u "MasterChef Nastolatki" opowiedziała w swoim felietonie dla "Wysokich obcasów" o pułapkach "ultrapoprawności". Co miała na myśli?
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
"To jest clue akceptacji siebie"
Dorota Szelągowska oceniła, że współcześnie "rzeczy, wydawać by się mogło, najprostsze budzą skrajne emocje", przez co ludzie boją się teraz widzieć świat takim, jakim jest.
Staramy się być ultrapoprawni i gubimy umiejętność nazywania rzeczy po imieniu (...). Jesteśmy różni. Ładni, brzydcy, mądrzy, głupi, czarni, beżowi i całkiem biali. Ludzie mają blizny, ubytki w swojej cielesności, cierpią na choroby, które widać gołym okiem. (...). Najgorsze, co możemy im, czyli sobie samym zrobić, to postrzegać tę feerię barwnych cech jako jedną masę. Udawać, że nie widzimy. Bo to jest czysta hipokryzja – tłumaczyła.
Gwiazda TVN-u nie ma wątpliwości, że zbytnia poprawność polityczna jest niebezpieczna – jak każda skrajność. Według 43-latki ludzie przez to "zgubili granicę między logiką a uważnością na drugiego człowieka".
Bo czyż nie o brak ranienia innych chodzi w szeroko rozumianej poprawności? Czy nie o to, żeby widzieć człowieka pod tymi wszystkimi cechami zewnętrznymi? To naprawdę nie oznacza, że mamy zamknąć oczy, żeby coś zobaczyć. A to właśnie świat usiłuje nam wmówić – podkreśliła.
Dorota Szelągowska wskazała, że "clue akceptacji siebie i innych to właśnie brak zakłamywania rzeczywistości".
Dopiero wtedy jesteśmy w stanie siebie pokochać, kiedy przestaniemy się oszukiwać (...). Moje rozstępy na brzuchu są obiektywnie okropne, ale są moje. Nie wmawiam sobie, że to pręgi tygrysa. Są moje i naprawdę je akceptuję. Staram się patrzeć na siebie tak, jak patrzę na ukochane osoby, swoje dzieci, partnera, przyjaciół. U nich nie przeszkadzają mi wady, choć je przecież widzę – zastrzegła
Dorota Szelągowska uważa, że "wygląd się liczy"
Na łamach "Wysokich obcasów" Dorota Szelągowska przekonywała, że "stara się być uważna, pyta, jeśli czegoś nie wie, a jeśli niechcący zrani, to przeprasza".
Przyznała również, że mimo wszystko, "cokolwiek byśmy robili i mówili, jak bardzo czarowali rzeczywistość, to wygląd zewnętrzny się liczy". Uważa, że to nic złego.
I to jest naprawdę OK. Nawet jeśli z wiekiem powoli robimy się przezroczyści – tego nie zatrzymamy, możemy zmienić jedynie podejście. Widzieć to, akceptować i iść dalej – napisała na koniec Dorota Szelągowska.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!