Francuzi w euforii! To było dla nich dużo ważniejsze niż ceremonia w Paryżu
Igrzyska Olimpijskie trwają w najlepsze. Choć po kontrowersyjnej ceremonii otwarcia na hasło "Paryż 2024" części kibiców robi się już słabo, najlepsi sportowcy świata dopiero się rozkręcają. We Francji przeżyliśmy wielki wybuch euforii. Powodem zbiorowej radości są wyczyny gospodarzy na słynnym obiekcie Stade de France. Mają wymarzone złoto w sporcie narodowym!
Paryż 2024. Szał we Francji po wielkim sukcesie!
Wychodząc z hotelu w Saint-Denis na obrzeżach Paryża, nie czuliśmy atmosfery rozpoczynających się igrzysk. W pobliżu naszego lokum próżno było szukać symboli związanych z imprezą. Dopiero przy nieco większej drodze trafiliśmy na pierwsze pokaźne transparenty. Minęliśmy też coś przypominającego nie tyle strefę kibica, co punkt towarzyszących wydarzeń kulturalnych. Po krótkiej chwili spotkaliśmy kilka osób z flagami, jednak większość stanowili wracający do domów przechodnie, raczej niezainteresowani trwającym sportowym świętem. Niemal pustymi ulicami kierowaliśmy się pieszo w stronę olbrzymiego stadionu. Gdy ten ukazał się naszym oczom, pojawiła się pierwsza skromna nutka ekscytacji. Wiedzieliśmy, że przed nami wyjątkowy wieczór.
Potężny obiekt, ozdobiony specjalnie na Igrzyska Olimpijskie 2024 w Paryżu, wyglądał monumentalnie. Przyciągał wzrok od pierwszego momentu. Dźwięki dobiegające z powoli zapełnianych trybun słyszeliśmy już po drugiej stronie kanału. A przecież gospodarze mieli wybiec na murawę dopiero za godzinę! Nad wodą spotkaliśmy uzbrojonych policjantów, którzy chętnie wskazywali zagranicznym kibicom najkrótszą drogę na ich sektory. Wydawało się, że wszyscy Francuzi na Stade de France bywają regularnie. Mimo nie do końca jasnych oznaczeń, doskonale wiedzieli, dokąd mają iść.
Im bliżej obiektu, tym więcej fanów. Kibiców ze swojego nietypowego lokalu obserwował z zaciekawieniem pewien mężczyzna, który zakwaterował się bliżej stadionu niż ktokolwiek inny. Do spania wystarczyła mu tylko… unosząca się na wodzie butelka!
Śpiewający i grający na instrumentach argentyńscy fani dopingowali swoich zawodników już w czasie rozgrzewki. Sportowcy szykowali się do występu na mniejszym boisku, które musieliśmy minąć przed wejściem na główną arenę. Przyśpiewki przyjezdnych tu jeszcze mogły się jakoś przebić. Było bowiem wiadomo, że na trybunach Stade de France w znakomitej większości będą "Trójkolorowi".
Narodowy sport Francuzów. Mają wymarzone złoto!
Rugby to jedna z tych dyscyplin, które gospodarze igrzysk śledzą z największym zaciekawieniem. Prawdopodobnie dlatego postanowiono, że mecze "rugby sevens", czyli olimpijskiej, siedmioosobowej wersji zmagań, rozegrać należy na najważniejszym z obiektów - Stade de France. Poza walecznymi rugbistami, rywalizować mają tu tylko lekkoatleci. Trybuny olbrzymiej areny wypełnią się po brzegi jeszcze w czasie ceremonii zamknięcia Igrzysk Olimpijskich.
Zobacz także: Paryż 2024. Już mają dość, choć jeszcze się nie zaczęło
Nic dziwnego, że od samego początku turnieju rugbiści z Francji mogli liczyć na pełne wsparcie miejscowych fanów. Brak awansu piłkarzy do finału Euro 2024 lokalni kibice chcieli jak najszybciej zatrzeć olimpijskim złotem w innym narodowym sporcie zespołowym.
Gdy minęliśmy bramki wejściowe, na sektorach trudno było zauważyć jakiekolwiek puste krzesełko. Około 75 tys. fanów czekało z niecierpliwością na najważniejszy mecz wieczoru. Dostrzec mogliśmy pojedyncze flagi Irlandii, Nowej Zelandii, RPA, Australii, USA, a nawet faworyzowanego, acz oddalonego o tysiące kilometrów Fidżi. To jednak nieliczne krople w morzu francuskich barw.
Z każdą minutą bicie serca przyspieszało. Działo się tak za sprawą fenomenalnej publiczności. Śpiewy, okrzyki, piękne wykonanie a cappella Marsylianki… Niesamowite wrażenia z trybun sprawiały, że mimowolnie chciało się dopingować właśnie francuską reprezentację! Gdy tuż przed rozpoczęciem zmagań skupieni fani na chwilę przycichli, na krzesełku stanął kilkuletni chłopiec. Wyciągnął w górę zaciśniętą pięść, zagrzał kompanów z całego sektora do głośnego dopingu, a ci błyskawicznie dołączyli do zachwyconego małego kibica.
Każde przyłożenie Francuzów, każde podwyższenie, każda okazja do zmiany rezultatu - zawsze dawały fanom dodatkowy bodziec. Takiej atmosfery Francuzom mogą pozazdrościć liczne reprezentacje z różnych kontynentów. Na stadionie nie sprzedawano piwa, jednak miejscowi nie potrzebowali złocistego trunku, by bawić się doskonale. Zgromadzeni spoglądali nie tylko na boisko, ale również na potężne telebimy. Gdy tylko pojawiał się na nich Antoine Dupont - ulubieniec francuskiej publiczności - na trybunach robiło się jeszcze goręcej. I tak głośne dotąd okrzyki mocniej przybierały na sile.
Zobacz także: Paryż 2024. Największa porażka Igrzysk Olimpijskich już za nami
Zabawa trwała w najlepsze przed meczami, długo po nich, a nawet w każdej krótkiej przerwie. Dopóki piłka w grze, wszystko się może zdarzyć. Francuzi jednak szli jak po swoje, pewnie kontrolując boiskowe wydarzenia w całej fazie pucharowej turnieju rugby mężczyzn.
W końcu w Saint-Denis i całym Paryżu zapanowała euforia. Miejscowi rugbiści pokonali w finale Fidżi i sięgnęli po złoto!
Z Paryża dla Radia Złote Przeboje i ZlotePrzeboje.pl Paweł Tabędzki
Droga Francuzów do olimpijskiego tytułu w rugby siedmioosobowym
Paryż 2024. Rugby sevens. Faza pucharowa turnieju mężczyzn:
Ćwierćfinał
Półfinał
Finał
Medale:
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!