Gwiazdor lat 80. był w szoku, gdy to usłyszał. "Szaleństwo"
Rick Astley ze swoimi dance-popowymi hitami z domieszką r&b i soulu szalał na listach przebojów w latach 80. Niedawno brytyjski wokalista udzielił wywiadu, w którym wyjawił, które zespoły i którzy artyści z czasów jego młodości go urzekli. Wielu z nich z wywodziło się ze szkoły rocka progresywnego.
Chyba każdy kojarzy nazwisko Rick Astley. Starsze pokolenia zaznajomiły się z jego twórczością dzięki radiu i telewizji, nowsze – często dzięki... słynnym memom dotyczącym jego hitu "Never Gonna Give You Up". Niezależnie od tego, nie da się zaprzeczyć, że Brytyjczyk zna się na tworzeniu chwytliwych kawałków.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Rick Astley od gwiazdora lat 80. do internetowego fenomenu
58-letni Rick Astley ma na swoim koncie dziewięć albumów, które rozeszły się w ponad 40 mln egzemplarzy. Ostatni krążek, "Are We There Yet?", wokalista i autor tekstów wydał jesienią zeszłego roku.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Zobacz także: Katarzyna Nosowska i Mikołaj Krajewski startują z podcastem. To nie koniec!
Na scenie działa od połowy lat 80. Status gwiazdy dał mu już jego debiutancki album "Whenever You Need Somebody" z 1987 r. Zawierał ogromny hit "Never Gonna Give You Up", z którym dobił na szczyty list przebojów w 25 krajach. Podobny sukces odniosły kolejne single: "Together Forever" i numer tytułowy.
Dobrze radziły sobie również jego kolejne płyty, kierujące się już bardziej w stronę soulu. Jednak między 1993 a 2000 r. Brytyjczyk zrobił sobie przerwę od muzyki. Kilka lat później jego twórczość zaczęła przeżywać drugą młodość dzięki fali memów o "Rickrollingu".
Za ich sprawą w 2008 r. Ricka Astley'a wybrano "najlepszym wykonawcą wszech czasów" podczas MTV Europe Music Awards. Kolejne 13 lat później "Never Gonna Give You Up" zostało czwartym utworem z lat 80., który doczekał się ponad miliarda wyświetleń na YouTube.
Zobacz także: To musiała zrobić Justyna Steczkowska. „Czułam się już przemęczona”
Gwiazdor lat 80. o imponującej muzyce kolegów z branży
Rick Astley stał się za życia postacią legendarną. Nie tylko w sieci, ale też w branży muzycznej. Doceniało go również wielu artystów rockowych. Pojawiał się na scenie np. z Foo Fighters.
Brytyjczyk przyznał, że sam również lubi szeroko rozumianego rocka. Zdradził na łamach "Classic Rocka", że uwielbiał Yes, zwłaszcza za album "Tales From Topographic Oceans".
Singel "Roundabout" jest jedną z moich ulubionych piosenek wszech czasów. Szczególnie partia basu. To było jak przygoda z brzmieniem, podczas której wszystko może się zdarzyć. Pamiętam, jak słuchałem tego w czyjejś sypialni, i zacząłem rozmyślać: "Co to? Dokąd to zmierza? Gdzie jesteśmy?" – tłumaczył.
Zobacz także: O tym naprawdę śpiewał w swoim największym hicie. Wcale nie wychwalał USA
Rick Astley dodał, że podziwiał również Genesis, a szczególnie grę na perkusji Phila Collinsa. Zaznaczył, że podobnie urzeka go jedynie gra Stewarta Copelanda z The Police.
Moja siostra ciągle słuchała "Selling England By The Pound" i "Foxtrot" Genesis. Gdy zobaczyłem, co Phil Collins wyczyniał na tych płytach, to było szaleństwo. Nawet na tych wczesnych płytach z Peterem Gabrielem był niesamowity (...). Dla mnie idealny perkusista stanowiłby połączenie Collinsa z Copelandem – wskazał wokalista.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!