Strona Główna > HOTEL-ik, halibut prosto z kutra, zepsute lody… czyli „niespodzianki” jakie czekają na turystów podczas wakacji w Polsce

HOTEL-ik, halibut prosto z kutra, zepsute lody… czyli „niespodzianki” jakie czekają na turystów podczas wakacji w Polsce

Na półmetku wakacji sprawdzamy: jakie „niespodzianki” czekają na Was podczas wypoczynku w kraju. Podpowiadamy jak nie dać nabić się w butelkę. Na co zwracać uwagę podczas rezerwacji noclegu, a na co zamawiając rybę nad morzem.

Zacznijmy od noclegu. Niestety nadal nie brakuje oszustów, którzy próbują sprzedawać „miejsca widmo”. Kradną zdjęcia hoteli, czy pensjonatów, obiecują wymarzone wakacje, biorą zaliczkę i znikają, a my zajeżdżamy na miejsce i okazuje się, że pod podanym adresem jest prywatne mieszkanie, czy dosłownie pole. W takich sytuacjach powinniśmy jak najszybciej zgłosić sprawę na policję. Pewnie szanse na odzyskanie zaliczki nie będą duże, ale nie są wykluczona. Poza tym nasze działanie sprawi, że podejrzana oferta zniknie z sieci i kolejni turyści nie padną ofiarami oszustów.

Klikając w internecie w poszukiwaniu noclegu warto korzystać ze sprawdzonych pośredników.

Tu ryzyko padnięcia ofiara oszustów jest zdecydowanie mniejsze, a jeśli już po przyjeździe na miejsce napotkamy na niespodzianki to zwykle możemy liczyć na szybką organizację nowego noclegu w cenie, którą już zapłaciliśmy. Coraz rzadziej zdarza się też, że zdjęcia obiecują nam złote góry, a na miejscu jest naprawdę kiepsko. Jak przekonuje Beata Manios z Inspekcji Handlowej w Szczecinie – w przeszłości takich sygnałów było nieco więcej, teraz przedsiębiorcy nie pozwalają sobie na takie sytuacje, bo tak naprawdę klient polecający obiekt kolejnemu to najlepsza reklama… a z negatywnymi opiniami w sieci też ciężko prowadzić biznes. Internet w tym przypadku jest sprzymierzeńcem turystów.

HOTEL-ik koło HOTELU nawet nie stał

Na największe wygody możemy liczyć oczywiście w hotelach, w ich przypadku „gwiazdki” nie biorą się z nieba. Hotele muszą być wpisane na marszałkowską listę, a żeby zdobyć 3, 4 czy 5 gwiazdek dodatkowo spełnić muszą szereg wymagań. – Część przedsiębiorców nazywa swoje obiekty HOTEL-ik – przyznaje Beata Manios z Inspeksji Handlowej w Szczecinie – te wszystkie HOTEL-iki i usługi HOTEL-arskie mają jedynie przyciągnąć klientów chwytliwą nazwą, a zdarza się nawet, że w swoje logo wkomponowują całe konstelacje gwiazd. To niezgodne z prawem i takie nazewnictwo nie może być stosowane – ucina Beata Manios. Nie każdy obiekt oferujący noclegi musi mieć podwyższony standard i nie wszyscy wypoczywający oczekują mega luksusów. Wydaje się, że w przypadku noclegów najważniejsze jest podejście do klienta i czystość w pokojach.

Halibut „prosto z kutra”

Jak już uda nam się zameldować czas wybrać się do baru, restauracji, knajpki, budki… na jedzenie. Tu także czeka na nas szereg „niespodzianek”. Na pierwszym miejscu jest cena, często zmanipulowana. Ta z paragonu nie zgadza się z tą z witryny czy menu. Możemy się też spotkać z ceną za porcję bez informacji jak duża jest ta porcja, wtedy nie do końca wiemy za co właściwie płacimy. A nawet jeśli mamy wyszczególnioną dokładną cenę np. za 100 gram ryby, to i tak możemy zostać ograbieni – zdarzają się takie sytuacje, że ważona jest mrożona ryba, a po obróbce termicznej klient na talerzu dostaje wagowo, zupełnie inną potrawę, niż ta za którą zapłacił – relacjonuje wyniki kontroli Beata Manios.

A jak to jest z tymi „zawsze świeżymi” „rybami prosto z kutra” „z porannego połowu”?

Prawda jest taka, że przeważnie na talerzu ląduje mrożonka z marketu. Zdarza się nawet, że na talerzu klienta ląduje „świeża ryba, prosto z kutra”, która nie występuje w Bałtyku – halibut, mintaj, a nawet dorsz… tyle, że czarniak, to ryby, których nie da się złowić w naszym morzu, a w nadmorskich kurortach nie brakuje reklam właśnie tych ryb z porannego połowu. Musimy też pamiętać, że na naszego dorsza obowiązują limity połowów, dlatego ryba na talerzu z porannego połowu to często ściema.

Lody dla… rozstroju żołądka, weź paragon

Kolejna pułapka w którą możemy wpaść w czasie wakacji to lody dla ochłody. Z przeprowadzonych do tej pory kontroli na pomorzu zachodnim wynika, że najgorzej jest z lodami z automatów – Blisko połowa z przebadanych przez nas próbek została zakwestionowana,  najczęściej z powodu obecności bakterii Enterobacteriacae świadczących o niezachowaniu odpowiedniej higieny. Na 39 przebadanych lodziarni 6 zostało tymczasowo zamkniętych – wylicza Małgorzata Kapłan z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Szczecinie.

Jak takimi lodami się zatrujemy to nikt nam na słowo nie uwierzy, co innego, kiedy mamy dowód – paragon z lodziarni. Zresztą o paragon warto się upominać nie tylko w lodziarni – Jest to poświadczenie tego co kupiliśmy i w jakiej cenie, jeśli byśmy chcieli z jakiegokolwiek powodu złożyć reklamację to ten paragon będzie do tego podstawą. Paragon pozwoli nam także porównać cenę tego co dostaliśmy na talerzu z ceną z cennika czy menu – wylicza Beata Manios z Inspekcji Handlowej w Szczecinie. Poza tym żądając paragonu walczymy z nieuczciwą konkurencją, unikającą płacenia podatków.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.