advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

"Jedyny zespół, który ma znaczenie". Tak The Clash zapisali się na kartach historii

10 min. czytania
09.03.2024 11:43
Zareaguj Reakcja

W historii było wiele grup, które miały ogromny wpływ na muzykę. Jednak tylko jedna z nich zyskała przydomek "jedynego zespołu, który ma znaczenie". To The Clash. Co powoduje, że ta brytyjska kapela jest tak wyjątkowa? Posłuchajcie tych utworów, a wszystko stanie się jasne!

|
fot. The Clash: 'Jedyny zespół, który ma znaczenie'. wikimedia/Helge Øverås/CC-BY-SA-4.0

Zespół The Clash był jednym z pierwszych i najważniejszych przedstawicielipunk rocka. Powstał w 1976 r. i działał dziesięć lat. Przez większość czasu o jego sile stanowili: wokalista Joe Strummer, gitarzysta Mick Jones, basista Paul Simonon i perkusista Topper Headon.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!

Trzy z sześciu płyt brytyjskiej grupy trafiły w 2003 r. na listę "500 najlepszych albumów wszech czasów" wg "Rolling Stone". "London Calling" było na 8. miejscu,"The Clash" – 81., a "Sandinista!" – 407. Sami Clash znaleźli się w 2004 r. na 28. miejscu listy "100 najlepszych artystów wszech czasów" tego samego magazynu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...

W 2003 r. wprowadzono ich jaką drugą punkową grupę (po Ramones) do Rock & Roll Hall of Fame. Mieli na koncie nagrody: Godlike Genius Award "NME"i Ivora Novello za"szczególny wkład w muzykę brytyjską".

Ich wpływ na kulturę był nieoceniony. Z postawy i twórczości muzyków inspirację garściami czerpali inni. W tym tak słynne formacje jak choćby U2, Nirvana, Public Enemy, Beastie Boys czy Rage Against the Machine.

Zobacz także: „Taniec z gwiazdami”. Roksana Węgiel opuściła trening. To już koniec?

Wielkie eksploracje muzyczne The Clash

Czym więc wyróżniał się zespół The Clash? Szybko wyszedł daleko poza ramy narzucane początkowo przez środowisko punkowe. Jako pierwszy w znacznym stopniu wcielił w życie prawdziwe motto przyświecające punkowi, który miał zakładać wolność. Także muzyczną.

Tak więc od "kakofonii" i "brudnych" brzmień kapela przeszła do eksplorowania różnych kierunków. Eksperymentowała na skalę, która była znana wcześniej może jedynie The Beatles.

Z czasem w jej muzyce oprócz punk rocka zaczęły pojawiać się wpływy innych gatunków. Dokładniej – były to reggae, dub, r&b, hard rock, rockabilly, funk, blues, soul, gospel, jazz, folk, calypso, disco czy rap.

Clash jako pierwsi podkreślali znaczenie czarnych korzeni muzyki w punk rocku i łączyli go z reggae. Robili też prekursorskie mariaże z rapem. "The Maginificent Seven" to pierwszy utwór, w którym rapowała biała osoba. Wyszedł po "Rapture" Blondie, ale był nagrany pół roku wcześniej.

Strummer, Jones, Simonon i Headon byli także wśród prekursorów samplowania. Co więcej, po tym, jak zapożyczyli fragment reklamy akcesoriów toaletowych w 1982 r., w mediach rozpoczęła się dyskusja na temat prawa własności w muzyce i prawa do samplowania.

Zobacz także: Tym zaskoczył Paweł Domagała. Będzie kolejny hit? 

Wygłaszanie poglądów publicznych kluczem do zapisania się na kartach historii

The Clash stali się jednak znani jako "jedyny zespół, który ma znaczenie" głównie dzięki swojej postawie i tekstom. Grupa potraktowała punk poważnie – jako narzędzie do wygłaszania poglądów publicznych: dotyczących funkcjonowania społeczeństwa i państwa.

Muzycy dawali w tekstach głos tym, których zdanie często było marginalizowane, np. biednym i różnym mniejszościom. Clash cenili indywidualizm, ale zależało im też na równości wszystkich ludzi. Bez względu na preferencje seksualne, płeć, wiek, kolor skóry czy wiarę.

Wyzbyli się anarchistycznej czy wręcz nihilistycznej postawy znamiennej dla wielu punków. Zamiast burzyć, chcieli przebudowywać. Podważanie autorytetów wzbogacili o kontekst: o wskazywanie konkretnych problemów, uświadamianie, szukanie rozwiązań, skłaniane do refleksji oraz dialogu różnych grup.

Choć The Clash rysowali często czarne scenariusze, to jednocześnie dawali nadzieję, że się nie zmaterializują, jeśli ludzie podejmą inicjatywę. Wszystko starali się jednak przyprawiać nutą humoru, a czasem nawet odrobiną poezji.

Mieli w sobie wiele sprzeczności, co jest naturalną ludzką cechą. Przekuwali to na swoją korzyść, bo potrafili pokazać pewne zagadnienia z różnych perspektyw.

Ich utwory to kompendium wiedzy o sytuacji na świecie w latach 70. i 80., ale nie tylko. Za przykład może posłużyć "Spanish Bombs" o wojnie domowej w Hiszpanii czy "Rock The Casbah" o zakazie w Iranie (pod karą chłosty) posiadania płyt z muzyka popularną.

Co istotne – choć The Clash bywali zbytnimi idealistami – dostrzegali liczne prawidłowości i ich przekazy nierzadko okazywały się wręcz prorocze. Tak jak ekspansja gospodarcza Chin, o której śpiewali w "Ivan Meets G.I. Joe", czy niebezpieczeństwo, jakie stwarzały  konstrukcje stawianych małym kosztem budynków socjalnych, do czego nawiązywali w "Up In Heaven (Not Only Here)".

Jednocześnie wiele poruszanych przez nich kwestii było na tyle uniwersalnych, że ich teksty są aktualne po blisko pięciu dekadach. Poniższe piosenki świetnie to wszystko obrazują.

Zobacz także: Madonna i wielka gwiazda razem. „Uwielbiam być z Tobą”

"White Riot" (1977)

Dobrym przykładem wyrażania poglądów publicznych był już debiutancki singiel "White Riot". Pochodził z wydanej w 1977 r. płyty "The Clash".

Impulsem do napisania tekstu przez głównego tekściarza grupy, Joego Strummera, były zamieszki na karnawale w Notting Hill latem 1976 r. Uczestniczyła w nich głównie ciemnoskóra ludność, która zareagowała na zbyt dużą opresję ze strony policji i walczyła o swoje prawa.

Joe zestawił tę postawę z białą ludnością, która wg niego bała się wychylać. I nawet jeśli była niezadowolona ze swojego życia i z tego, co działo się w kraju, to nie protestowała, bo "nie chciała trafić do więzienia".

Wokalista utrzymywał, że w tekście nakłaniał do buntowania się bez przemocy. Jednocześnie jednak sugerował, że czasem może być ona nieodzowna.

Oglądaj

"Career Opportunities" (1977)

Na pierwszym krążku było też "Career Opportunities". The Clash nawiązywali tam do dużego bezrobocia w kraju i faktu, że młodym oferowano niemal wyłącznie wymagające, ale bardzo źle płatne prace.

Joe wspominał doświadczenia swoje, ale też Micka Jonesa, który w 1972 r. w Departamencie Zdrowia i Opieki Społecznej zajmował się... otwieraniem paczek i sprawdzaniem, czy nie ma tam bomb od organizacji IRA

W tekście zaznaczano, że w pracy traktowano gorzej nie tylko młodych, ale też wszelkie mniejszości. Zespół uważał, że na rynku pracy nie było zbytnich perspektyw. Nawoływał, by próbować robić to, co będzie sprawiać radość, zamiast wpadać w monotonię pracy w fabrykach, która napędza system.

Oglądaj

Zobacz także: Wojciech Waglewski zagra bez prądu. Wyjątkowa edycja MTV Unplugged

"(White Man) In Hammersmith Palais" (1978)

"(White Man) In Hammersmith Palais" to singielz 1978 r. Joe przyznał w nim, że zrozumiał, iż nawet ciemnoskóra ludność, która mierzyła się z większymi problemami niż biali, czasem chciała odpocząć i nie wykorzystywała imprez reggae do wyrażania swojego buntu, ale do zabawy.

Strummer śpiewał ponadto o "nowych punkach", którzy patrzyli tylko na modę i nie rozumieli, co temu ruchowi przyświecało. Nakłaniał też do jednoczenia się różnych środowisk przeciwko nierównościom. Potem zrozumiał, że przeważnie w sytuacjach zagrożenia nie było mowy o solidarności, bo każdy pilnował swojej skóry, co tłumiło siłę rażenia potencjalnych rewolucji.

Wskazał, że z powodu wygodnickiej postawy i tchórzostwa ludzie często tolerowali niesprawiedliwość i zakłamanie władz. Jak śpiewał Joe: "If Adolf Hitler flew in today, they'd send a limousine anyway" ("Gdyby dziś przyleciał tu Adolf Hitler, i tak by posłano po niego limuzynę").

"Tommy Gun" (1978)

"Tommy Gun" ukazało się jako pierwszy singiel z drugiej płyty The Clash pt. "Give 'Em Enough Rope" z 1978 r. Podejmował temat tego, jak ludzie w ambiwalentny sposób podchodzą do przemocy oraz do osób, które ją stosują.

Chodziło nie tylko o tych, którzy w ten sposób próbują walczyć o wolność (jak lewicowe organizacje terrorystyczne), ale też o seryjnych morderców, którzy dzięki doniesieniom mediów obrastali wręcz legendą. Są to niepokojąco aktualne kwestie także obecnie.

Oglądaj

The Clash zdefiniowali epokę: "London Calling" (1979)

"London Calling" to singiel z trzeciej płyty The Clash o tym samym tytule. Utwór z 1979 r. malował niemal apokaliptyczną wizję świata, w związku z ówczesnymi doniesieniami medialnymi na temat coraz bardziej napiętej sytuacji społeczno-polityczno-gospodarczej na świecie.

Pojawiały się tam obawy odnośnie wystąpienia następnej zimnej wojny, wykorzystania broni atomowej, a także wykorzystywania energii atomowej (po częściowym stopieniu reaktora jądrowego w elektrowni Three Mile Island w Pensylwanii). Stąd w tekście takie zwroty jak "meltdowns expected" i "a nuclear error".

Joe pisał też o ograniczonych zasobach ropy oraz o zmianach klimatycznych i tym, co to może oznaczać dla społeczeństwa. Podnosił więc tematy, o którym zaczynali mówić specjaliści, ale które wciąż nie gościły w masowej świadomości.

Linijki "The ice age is coming" (o epoce lodowcowej) i "The sun's zooming in" (o wielkim ociepleniu) prezentowały różne scenariusze zakładane przez naukowców. W tekście pojawiły się też obawo o zalanie Londynu i odniesienia do powstania zapory na Tamizie.

Dodatkowo The Clash obwieścili koniec prawdziwego ruchu punk. Zwracali uwagę na mnożące się "sztuczne" kapele. Odradzali wpatrywania się w idoli i popadania w eskapizm. Zamiast tego szerzyli ideę DIY.

Oglądaj

Zobacz także: Rihanna ma konkurencję! Ta papuga została gwiazdą Internetu

"Clampdown" (1979)

Kolejna piosenka z "London Calling" to "Clampdown". Tutaj Joe opowiadał m.in. o niedorzecznych stereotypach na temat imigrantów i innych religii krążących wśród skrajnie prawicowych grup, które rosły w siłę.

Krytykował też wszechogarniający konsumpcjonizm i kapitalizm, gdzie "manipuluje się ludźmi" przy pomocy wzniosłych haseł, a także wyzysk pracowników (szczególnie tych mniej wykwalifikowanych). Zauważył, że ludzie poprzez skupianie się tylko na pracy wpadali często w sidła monotonii. Jednak nawet jeśli udało im się z niej wyrwać i awansować, to nierzadko później sami wyzyskiwali innych.

"Koka Kola" (1979)

Nieco podobny motyw The Clash zastosowali w innym utworze z tego samego krążka, a więc w kawałku "Koka Kola". Pojawił się tu temat yuppies oraz właścicieli korporacji, u których pracoholizm prowadził do frustracji, uzależnień od "napędzających do działania" narkotyków, a nierzadko – do samobójstw.

Nieprzypadkowo piosenka przypominała jingiel reklamowy. Tekst odnosił się bowiem również do wielkich firm, które sprzedawały swoje produkty niczym dilerzy narkotyki i omamiały konsumentów, by kupili coś, czego tak naprawdę nie potrzebowali.

"The Maginificent Seven" (1980)

W rapowanym singlu "The Magnificent Seven" z płyty "Sandinista!" Joe zaimprowizował bardzo długi tekst, który okazał się nie tylko ironiczny i zabawny, ale też boleśnie aktualny, nawet po tych wszystkich latach.

Kpił w nim z tego, że korporacje typu Honda i Sony chciały, by pracownicy śpiewali pieśni pracy, podczas gdy w istocie harowali w trudnych warunkach za psie pieniądze. Strummer podkreślał, że tacy zatrudnieni byli uwięzieni w marazmie, bez perspektyw i jedyną rozrywką było dla nich upicie się w knajpie w weekend.

Ponadto Joe opowiadał o naiwności ludzi, którzy nabierali się na manipulację w reklamach i na absurdalne nagłówki w mediach. Uznał też akty brutalności policji za tak powszednie, że w mediach nie były już sensacją, a jedynie ciekawostką.

Lider The Clash zastanawiał się również, czy w kapitalizmie i konsumpcjonizmie mogliby odnaleźć się tacy wolnomyśliciele jak Karl Marx, Friedrich Engels, Mahatma Gandhi i Martin Luther King. Przedstawiał ich więc w zwykłych, codziennych sytuacjach.

Oglądaj

Zobacz także: Tego w Polsce jeszcze nie było! Oto nowatorski film „Podróże z Albertem”

"Washington Bullets" (1980)

W wydanym w 1980 r. na płycie "Sandinista!" "Washington Bullets" The Clash bezstronnie opowiadali się za prawami człowieka.

Krytykowali Amerykanów za to, że – tam, gdzie mieli interes – mącili i destabilizowali lewicowe rządy w Ameryce Południowej i na Kubie oraz Brytyjczyków za handlowanie bronią z tymi, którzy dadzą więcej. Uderzyli też jednak w komunistyczne Chiny za okupowanie Tybetu, a w ZSRR za inwazję na Afganistan w 1979 r.

"The Sound of Sinners" (1980)

Również na "Sandiniście!" The Clash zawarli "The Sound of Sinners". W piosence, w której gościnnie pojawił się znany aktor Tim Curry, Joe śpiewał o różnych organizacjach religijnych.

Wskazywał, że omamiają one wiernych i ich wykorzystują. Z dużą dozą ironii zauważał też, że niektórzy ludzie się tak zafiksowali, że sami siebie zaczynają postrzegać jako zbawicieli.

"The Call Up" (1980)

Kolejny singiel z "Sandinisty!", "The The Call Up", odnosił się do tego, że młodzi ludzie często walczą i giną w wojnach nie za swoją sprawę ani za słuszne idee, ale próbując bronić interesu wąskich grup politycznych.

Inspiracją dla Joego był chwilowy roadie The Clash, Freddie, który chciał zaciągnąć się do Marines tylko dlatego, że nie widział dla siebie perspektyw na rynku pracy. Stąd w utworze można usłyszeć fragment marszowej piosenki Marines.

Oglądaj

"Something About England" (1980)

"Something About England" było przedstawione jako rozmowa młodego chłopaka (Micka) i wiekowego włóczęgi (Joe). Kawałek z "Sandinisty!" wskazywał jak głupie, krótkowzroczne i samolubne było myślenie rasistów, którzy winę za wszelkie niepowodzenia kraju i swoje, zrzucali na imigrantów.

Joe nie krył, że w Wielkiej Brytanii od wieków występowały nierówności, które chcąca mieć wszystko pod kontrolą władza pielęgnowała poprzez utrzymywanie systemu klasowego. Wokalista ocenił, że tych niesprawiedliwości nie udało zwalczyć ani w wyniku rozwoju technologicznego, ani w wyniku rewolucji i wojen. Dodał, że po tych ostatnich pozostawały tylko zniszczenia, które i tak musieli odbudowywać ludzie "na dole".  

"Know Your Rights" (1982)

"Know Your Rights" to pierwszy singiel z płyty "Combat Rock" z 1982 r., która spotkała się z największym sukcesem komercyjnym. W piosence ironizowano na temat tego, jak władze postrzegały prawa biednej części społeczeństwa.

W biednych dzielnicach władze rzeczywiście wywieszały ogłoszenia o prawach człowieka, ale Joe zauważył, że niektóre osoby i tak ich nie poznały, bo nie umiały czytać. Kpił z ulotek, twierdząc, że biednym w istocie przysługiwały tylko trzy podstawowe prawa.

Pierwsze zakładało, że nie można zostać zabitym, "chyba że zrobi to policja lub arystokracja". Drugie mówiło o tym, że można dostać świadczenia socjalne pod warunkiem, że przebrnie się przez szereg "upokarzających testów, by udowodnić, że się na nie zasługuje". Biedni mieli mieć też prawo do wolności słowa pod warunkiem, że "nie będą na tyle nierozważni, by próbować z niego korzystać"

Joe chciał tym samym pokazać, że w istocie niższe warstwy społeczne nie mogły liczyć na takie same prawa jak bogatsi. I że nie było sensu protestować, bo spotkałaby za to tylko kara.

Oglądaj

Zobacz także: Dawid Kwiatkowski zaliczył wpadkę. Wszystko na oczach tysięcy fanów

"Straight to Hell" (1982)

"Straight to Hell" z tej samej płyty opowiadało m.in. o wykluczeniu, z którym spotkali się starsi pracownicy po tym, kiedy pozamykano wiele fabryk na północy Anglii podczas kryzysu przemysłowego. Joe wytykał też wielu Anglikom, że nadal, mimo wszystko, narzekali na imigrantów "zabierających pracę", zamiast winić za sytuację rząd.

Nawiązywał też do wojny w Wietnamie i opowiadał o odrzuceniu, jakie odczuwały w każdym środowisku dzieci, których ojcami byli amerykańscy żołnierze, a matkami Wietnamki. W trzecim wersie Joe opowiadał o zaklętym kręgu biedy w gettach. Zauważył przy tym, że w wielu miejscach na świecie ludzie mieli jeszcze gorzej, bo musieli uciekać przed wojną, albo wyjeżdżali na Zachód pracować za grosze, które i tak były większe niż te w ich ojczyznach.

Ostatni "prawdziwy" utwór The Clash: "This Is England" (1985)

Ostatni krążek The Clash, "Cut the Crap", został wydany w 1985 r. Już po tym, jak zespół przeszedł duże zmiany personalne i chylił się ku upadkowi. Według Strummera "This Is England" było jedynym "prawdziwym" utworem Clash z tej płyty.

Joe śpiewał w nim o problemach, które targały Anglią w latach 80., na początku rządów Margaret Thacher. Była więc mowa o przemocy na ulicach, poczuciu wyobcowania na blokowiskach socjalnych, ogromnym bezrobociu, szerzącym się problemie rasizmu i nacjonalizmu, korupcji w policji, kryzysie przemysłowym.

Joe krytykował policję, która nie reagowała przy atakach na azjatyckich imigrantów, ale za to intensywnie pacyfikowała ludzi protestujących na ulicach. Kpił też z narracji, w której rządzący chwalili się wygraniem wojny o Falklandy.

Wewnętrzne problemy i sprzeczności oraz fakt, że ideały The Clash zaczęły się gryźć z sukcesem, jaki osiągnęli, doprowadziły do końca zespołu. Jednak ich wkład w muzykę i zmianę myślenia słuchaczy okazał się ogromny i ponadczasowy.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!