Sprawdzone środy: Kto kogo upoluje w Black Friday? » Złote Przeboje - radio, muzyka, wiadomości, quizy
Strona Główna > Sprawdzone środy: Kto kogo upoluje w Black Friday?

Sprawdzone środy: Kto kogo upoluje w Black Friday?

Czy to nam uda się ustrzelić doskonałą okazję i obniżkę – a może to nas handlowcy złowią na haczyk pseudo-promocji. Zanim ruszymy na zakupowe łowy, warto poznać najczęstsze tricki sprzedażowe stosowane w czasie Black Friday i uzbroić się w skuteczne metody obrony.

Manipulacje ceną

Jedną z najczęściej stosowanych praktyk w handlu przy okazji Black Friday jest podnoszenie cen tuż przed sezonem wielkich wyprzedaży, by potem ogłosić cięcie cen, które częste de facto są takie same jak wcześniej a bywa, że i wyższe. Ale jest na to metoda. Wystarczy skorzystać z internetowych porównywarek cen, by sprawdzić, jak w ostatnim czasie zmieniała się cena danego produktu. W ten sposób łatwo można odróżnić prawdziwą okazję od udawanej obniżki.

Obniżki aż do 90%

Kolejna metoda handlowców to wołające z witryn obietnice cen niższych nawet do 80 czy 90%. Czy to oszustwo? Niekoniecznie. Sęk w tym, że w sklepowej ofercie znaleźć można tylko nieliczne towary, których cena została tak znacząco zredukowana. Bywa, że 90% zniżka dotyczy zaledwie jednego egzemplarza. I to takiego, który zalega w magazynach i firma chce się go pozbyć. Czyli reklama nie kłamała – jest obniżka nawet do 90%. Niestety inne ceny pozostały albo na swoich zwyczajnych poziomach, albo skala obniżek jest znacznie skromniejsza. Warto więc pytać, które produkty są objęte maksymalną skalą obniżki, a ceny pozostałych sprawdzić w internetowych wyszukiwarkach, bo może się okazać, że oferowana w danym sklepie wyprzedaż wcale nie jest taka atrakcyjna.

Kup 2 w cenie 1

Z tej techniki sprzedażowej handlowcy korzystają całorocznie, nie tylko z okazji Black Friday. Wielu chętnie z niej korzysta, decydując się na kupno dwóch lub trzech przedmiotów, choć potrzebny był zaledwie jeden. Ten trick sprawia, że czujemy, że coś zyskujemy, że coś otrzymujemy gratis albo za grosz lub złotówkę. Ale w handlu nie ma niczego za darmo. W zamian za pozorny „gratis” sprzedawca może np. oczekiwać od nas numeru telefonu, adresu e-mailowego i wyrażenia zgód marketingowych. Warto też sprawdzić, ile naprawdę kosztuje pojedynczy produkt, bo może się okazać, że kupowanie w pakiecie wcale nie jest takie okazyjne. Pamiętajmy, że prezenty i gratisy mają w nas wywołać poczucie wdzięczności wobec firmy lub marki – a jak najlepiej się odwzajemnić za okazany nam gest? Oczywiście… robiąc teraz czy później kolejne zakupy.

Promocja zaczyna się od…

Mały druczek, którego często nie doczytujemy. Wielkimi literami handlowcy ogłaszają okazyjne propozycje zakupowe. Ale gdzieś na marginesie dopisują, małymi literami, że promocyjna cena obowiązuje dopiero, gdy przekroczymy określony poziom wydatków, np. 200 czy 300 złotych. I orientujemy się w tym dopiero w domu z przerażeniem patrząc na paragon. Albo przy kasie, gdzie często krępujemy się zrezygnować z zakupu i płacimy więcej, choć czujemy się rozczarowani. Nie wahajmy się nawet przy kasie odstąpić od zakupu, gdy okaże się, że ostateczna cena nie jest jednak wcale promocyjna.

Zostały ostatnie sztuki

To ostatni dzień wyprzedaży! Ostatnie sztuki! Od jutra będzie drożej! Takie komunikaty w sklepach stacjonarnych czy online sprawiają wrażenie, że jeśli nie podejmiemy decyzji tu i teraz, okazja może nam przejść koło nosa. Zachowajmy spokój. Sprzedawcy chętnie sięgają po regułę niedostępności, aby przyprzeć nas do muru i wywołać presję. Gdy sprawdzimy w internecie dostępność produktu, który już za moment miałby bezpowrotnie zniknąć, może się okazać, że to nieprawda. I że w innych placówkach czy na innych witrynach jest dostępny, być może nawet w atrakcyjniejszej cenie.

Moc gotówki

Ruszając na polowanie w czasie Black Friday dobrze wiedzieć, czego potrzebujemy i czego szukamy. To pomoże nam uniknąć kupowania pod wpływem impulsu. Lista zakupów zawsze się sprawdza. Sprawdza się też zabieranie ze sobą wyłącznie gotówki. Mając przy sobie określoną kwotę ustalamy, że na promocyjne zakupy przeznaczamy np. 300 złotych. I ściśle się tego trzymamy a na zakupy nie zabieramy ze sobą karty płatniczej, ani nie sięgamy po aplikację płatniczą w telefonie. To pozwoli nam z zimną głową decydować, na ile promocyjnych ofert możemy sobie pozwolić oraz ustalić, czego naprawdę potrzebujemy. 

Towarzystwo

Specjaliści z zakresu psychologii sprzedaży zwracają uwagę na to, że w trakcie zakupów liczy się towarzystwo. W trakcie Black Friday, ale nie tylko wtedy, warto zabrać ze sobą kogoś, kto ostudzi nasze zakupowe szaleństwo. Taki powściągliwy w wydatkach towarzysz zawsze zapyta, czy naprawdę czegoś potrzebujemy, po co nam to i czy aby na pewno to dobra okazja. A jeśli jesteśmy na zakupach sami, możemy poradzić się kogoś bliskiego wysyłając mu zdjęcie towaru i jego ceny z pytaniem, co o tym myśli. Tylko uwaga! Czasami sklepowe towarzystwo działa w przeciwną stronę i wpadamy w stadną gorączkę zakupów nakręcając się wzajemnie do kolejnych wydatków.