advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Marek Piekarczyk wiedzie życie jak z filmu. Karierę mu przepowiedziano

EK
2 min. czytania
17.10.2023 20:14
Zareaguj Reakcja

Marek Piekarczyk jest znany nie tylko ze swojej twórczości muzycznej, ale również — pracy trenera w programie "The Voice of Poland". Jednak często fani artysty nie zdają sobie sprawy, że ma za sobą burzliwe chwile. Ba, w pewnym momencie stał się nawet osobą w kryzysie bezdomności!

|
fot. Marek Piekarczyk wiódł niezwykłe życie ( VIPHOTO/East News)

Marek Piekarczyk zdobył sławę w głównej mierze dzięki członkostwu w polskim zespole rockowym TSA, którego jest wokalistą. Muzyk posiada biografię na miarę prawdziwego rock'n'rollowca. Jak wyznał niedawno na planie programu "The Voice of Poland", w którym pełni rolę trenera, wykonywał prawie pół setki zawodów!

Miałem 46 zawodów, nie wymienię wszystkich. (...) Moje życie było bardzo burzliwe i jest w dalszym ciągu. Robiłem różne rzeczy. Smołowałem dachy, robiłem ceramikę, nawet zamiatałem — wyznał z rozbrajającą szczerością Marek Piekarczyk.

Zobacz także: Odpadła z „The Voice of Poland”. Teraz zwróciła się do Marka Piekarczyka

Marek Piekarczyk żył na ulicy

Jak relacjonował Marek Piekarczyk w programie, miał zaledwie 18 lat, kiedy znalazł się na ulicy. Właśnie w tamtym okresie usłyszał przepowiednię, że kiedyś zostanie znanym wokalistą.

Gdy miałem 18 lat i byłem bezdomny, spałem na rynku w Bochni, przyszły dziewczyny romskie. Mówiły: "Patrz, tu jest ręka wybrańca losu. Będziesz jeździł po całym świecie i śpiewał". Tak mi powiedziały — wspominał Marek Piekarczyk w "The Voice of Poland".

Zobacz także: Czy Allan Krupa znowu się zakochał? Ciąg dalszy miłosnej historii!

https://www.youtube.com/watch?v=iTEXmal1TjU

Sam Marek Piekarczyk w tamtym okresie nawet nie marzył, że może kiedyś stanąć na scenie jako muzyk. Przepowiednia okazała się jednak trafna. Nie był to jednak ostatni zawód, który Piekarczyk wykonywał w życiu. W latach 90., chcąc zarobić na rodzinę, zdecydował się na emigrację zarobkową do Stanów Zjednoczonych. Spędził tam łącznie siedem lat.

Mężczyzna, który chce mieć dom i rodzinę, musi pracować. (...) W Nowym Jorku siedziałem siedem lat. Zajmowałem się m.in. azbestem i pracą na dachach wieżowców. Było tak gorąco, że można było usmażyć się żywcem. Nie wstydzę się tego — wyznał w wywiadzie dla "Tele Tygodnia".

Zobacz także: Ala Janosz miała szansę stanąć na szczycie. Dlaczego się tego zrzekła? Tak wyznała