Marilyn Monroe błyszczała na ekranie. Nie potrafiła zapamiętać tej kwestii
Sześćdziesiąt pięć lat temu na wielkich ekranach zadebiutowała komedia "Pół żartem, pół serio". Amerykańskie kina wypełniały się po brzegi, aby zobaczyć zjawiskową Marilyn Monroe. Jak się okazuje, legenda kina zmagała się z niemałymi problemami podczas kręcenia zdjęć.
29 marca 1959 roku na ekrany trafił jeden z najważniejszych filmów w historii amerykańskiego kina. Mowa o komedii pod tytułem "Pół żartem, pół serio" ze zjawiskową Marilyn Monroe. W tym roku mija równe sześćdziesiąt pięć lat od premiery produkcji, która została wyreżyserowana przez Billy’ego Wildera. Zaskakujące, że gdyby pierwotne założenia amerykańskiego twórcy hollywoodzkich obrazów ziściły się, ten film wyglądałby zgoła inaczej.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
65 lat temu zadebiutował film "Pół żartem, pół serio". Jak powstało to arcydzieło kinematografii?
Historia bezrobotnych muzyków prędko zyskała miano kultowej, równie szybko Joe (Tony Curtis) oraz Jerry (Jack Lemmon) zdobyli sympatię widzów. Akcja filmu rozpoczyna się w Stanach Zjednoczonych, kiedy to mężczyźni przypadkowo zostają świadkami mafijnych porachunków. Podczas ucieczki na Florydę w kobiecych przebraniach jako Josephine i Daphne, dołączają do żeńskiego zespołu jazzowego. Właśnie podczas trasy koncertowej poznają wokalistkę polskiego pochodzenia o nazwisku Kowalczyk.
Zobacz także: Rozsławił polską muzykę na świecie. Krzysztof Penderecki był wybitny [TYLKO U NAS]
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Zobacz także: Ten portret McCartneya rozpętał burzę w sieci. „Wygląda jak bochenek!”
Wszystko wskazuje na to, że w pierwotnej obsadzie komedii miało zabraknąć... Marilyn Monroe. Początkowo Billy Wilder w roli frywolnej Sugar Kowalczyk widział Mitzi Gaynor znanej z musicalu "Nie ma jak show". Amerykański reżyser rozważał również kandydaturę Elizabeth Taylor oraz Audrey Hepburn.
Marilyn Monroe zachwycała w roli filmowej Sugar. Na planie miała problemy z tekstem
Ostatecznie na wielkim ekranie pojawiła się legenda kina, a mianowicie Marilyn Monroe. Blond czupryna, wydatne czerwone usta i oszałamiający wdzięk - wszystkie te elementy stworzyły niezapomnianą kreację filmowej Sugar. Co ciekawe, aktorski talent Marilyn nie był łatwy do okiełznania.
Samą scenę, w której pada kwestia "To ja, Sugar" powtarzano aż czterdzieści siedem razy. Aktorka uparcie wymawiała wersję "Sugar, to ja". W końcu reżyser kazał przyczepić poprawną wersję na drzwiach. Okazuje się, że gwiazda z trudem zapamiętywała tekst. Praca na planie wymagała wielu dubli. Przy okazji niektórych ujęć widać nawet wodzący po tablicy wzrok Marilyn Monroe.
Posłuchajcie przeboju "I Wanna Be Loved by You":
Zobacz także: Kontrowersje wokół śmierci Kurta Cobaina. Nowe dowody ujrzą światło dzienne
Nadmieńmy, że produkcję "Pół żartem, pół serio" wraz z końcem lat 90. jako jeden z pierwszych dwudziestu pięciu filmów wprowadzono do Narodowego Rejestru Filmowego Stanów Zjednoczonych. Do dziś film z Marilyn Monroe jest nieprzerwanie uznawany za jedno z najważniejszych dzieł kinematografii. Wszystko to za sprawą nieprawdopodobnych epizodów, błyskotliwych dialogów, a także gwiazdorskiej obsady.
Zobacz także: Rozkochał w sobie tysiące Polek! Tak dziś wygląda filmowy Bohun
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!