Nosowska podpadła na scenie. Padły wulgaryzmy
Katarzyna Nosowska od lat gości na polskiej scenie muzycznej. Mimo, że ma wielki szacunek wśród słuchaczy, to nie omijają jej kontrowersje. Ostatnio rzuciła ze sceny wulgarnym słowem. Jak wytłumaczą to rodzice swoim dzieciom?
Katarzyna Nosowska jest jedną z najpopularniejszych polskich piosenkarek. Od wielu lat aktywnie działa w branży muzycznej. Czy to z zespołem Hey, czy solowo. W trakcie długiej kariery zaskarbiła sobie sympatię i szacunek słuchaczy. Co jakiś czas jednak jesteśmy świadkami kontrowersji z jej udziałem. Ostatnio rzuciła niecenzuralnym słowem ze sceny.
Zobacz także: Największy koncert Andrei Bocellego w Polsce. Trwają przygotowania do wydarzenia
Nosowska użyła wulgaryzmu na scenie
Katarzyna Nosowska przyzwyczaiła wszystkich do swojej pozytywnej energii i dystansu do siebie. W ostatnich latach zdaje się zarażać słuchaczy swoim podejściem do życia. Można odnieść wrażenie, że stara się pokazać innym, jak przyjemne może ono być. Słuchaczom umila je oczywiście przy pomocy swoich piosenek. Mimo wielu lat na scenie, cały czas regularnie grywa koncerty. Ostatnio zaśpiewała w Sopocie.
Występ przeszedłby bez echa, gdyby nie jedna rzecz. Nosowska wykonała piosenkę “Przytomna”. Wielu fanów bardzo lubi ten utwór. Kontrowersje wzbudziły jednak wersy, w których pada niecenzuralne słowo. Piosenkarka zaśpiewała: “Mordę mi dorobią, domalują wąsy albo jeszcze gorzej: k***sa na czole”. Nie stanowiłoby to problemu, gdyby nie miejsce, w którym wypowiedziała te słowa.
Zobacz także: Występ Wieniawy w Sopocie. Internauci nie mają litości. „Masakra”
Nieprzemyślany repertuar?
Wulgaryzmy w muzyce nie są czymś dziwnym. Często możemy je usłyszeć w najróżniejszych utworach i gatunkach muzycznych. Piosenka, którą zaśpiewała Nosowska, nie wzbudziłaby żadnego oburzenia, gdyby zagrała ją na koncercie w klubie. Problem polega na tym, że tym razem wystąpiła na festiwalu. Publiczność nie składała się jedynie z dorosłych osób. Było również wiele rodziców z dziećmi.
Nosowska chyba nie do końca przemyślała repertuar. Nie wzięła pod uwagę, że usłyszą ją również dzieci. Teraz rodzice mogą mieć kłopot, by wytłumaczyć pociechom znaczenie tego słowa. Bynajmniej obecnie nie oznacza ono frędzla przy czapce jak w “Panu Tadeuszu”. Chociaż może jest to jakiś sposób na wybrnięcie z tej kłopotliwej sytuacji. Rodzice zapewne nie ucieszyli się z tego, że Nosowska wybrała akurat ten utwór. Cóż, miejmy nadzieję, że rozmowy z dziećmi nie będą zbyt krępujące dla żadnej ze stron.
Zobacz także: Ten występ Whitney Houston oburzył publikę. Koncert w Sopocie pełen kontrowersji