Paryż 2024. Już mają dość, choć jeszcze się nie zaczęło
Do ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich 2024 zostało tylko 50 dni. Nie wszystko wydaje się jednak dopięte na ostatni guzik, a sfrustrowani paryżanie odliczają do... zakończenia zmagań sportowców. Tymczasem stolica Francji, która w ostatnich latach potrafiła odstraszyć zawiedzionych gości wszechobecnym brudem, wydaje się czystsza i bardziej przyjazna niż kiedykolwiek wcześniej. Rosnące ceny wywołują natomiast zawroty głowy u mniej zamożnych mieszkańców Paryża. Wielu z nich ma zwyczajnie dość sportowego święta, jeszcze zanim się ono zaczęło. Są też obawy przed tym, z czym musi zmierzyć się miasto po zapaleniu olimpijskiego znicza.
Igrzyska Olimpijskie w 2024 roku wracają do Paryża po dokładnie stuletniej przerwie. Co prawda, przed ośmioma laty Francuzi gościli Euro 2016, jednak tegoroczne wydarzenie przerasta turniej piłkarski rangą i rozmachem zawodów, a także wyzwaniami organizacyjnymi.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Już 26 lipca ponad 10 tys. sportowców ma przepłynąć na niemal 100 łodziach po Sekwanie dystans około sześciu kilometrów, podziwiając Paryż oraz pozdrawiając wiwatujące z brzegu tłumy. Blisko 80 gigantycznych ekranów i strategicznie rozmieszczone głośniki pozwolą kibicom na jeszcze piękniejsze przeżywanie tych wyjątkowych chwil w całej stolicy Francji. Nikt nie wątpi, że tegoroczna ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich będzie największą w historii. Ma ona wyraźnie przebić to, co zafundowali widzom Japończycy w 2021 roku, podczas opóźnionych przez pandemię IO w Tokio.
Igrzyska Olimpijskie 2024 w Paryżu. Ceremonia otwarcia, jakiej jeszcze nie było!
Po raz pierwszy w historii Igrzysk Olimpijskich ceremonia otwarcia odbędzie się w samym sercu miasta. Będzie dostępna dla szerokiej publiczności. Latem 2024 roku Sekwana stanie się magicznym tłem dla sportowców i delegacji przed tysiącami obecnych w Paryżu widzów. Na dolnych nabrzeżach Sekwany goście znajdą się blisko ceremonii oraz tego niezwykłego wydarzenia - zapowiadają przedstawiciele komitetu organizacyjnego.
Brzmi ciekawie, a wręcz ekscytująco? Nie dla wszystkich...
Odwiedzając Paryż dwa miesiące przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich 2024, od pierwszego spaceru po mieście dostrzegam, że poziom czystości w stolicy Francji wyraźnie się poprawił. Tu i ówdzie zauważyć można przepełnione śmieciami kontenery. Wzrok przykuwają bezdomni, których obecność kontrastuje z pięknie zdobionymi fasadami należących do bogaczy budynków. W metrze między nogami przemyka opasły szczur i nikt przy tym nie histeryzuje. Dzień jak co dzień. Zapach na stacjach również pozostawia sporo do życzenia.
A jednak jest lepiej, choć poprzeczka była zawieszona bardzo nisko. Poprawa w aspekcie czystości względem lat ubiegłych to największy plus, na jaki Paryż zapracował przed ugoszczeniem tysięcy sportowców i milionów kibiców. Idąc ulicą, nie tylko w pobliżu Pól Elizejskich, naprawdę da się poczuć niczym w bajce. Ale jakim kosztem?
Cenowe szaleństwo
Błyskawicznie rosnące koszty życia to temat, o którym rozmawia się w Paryżu coraz więcej. Mieszkańcy są już przygotowani na zapowiedziany skok cen biletów na transport publiczny. Za jeden przejazd zapłacić trzeba będzie wkrótce o około 100 proc. więcej. Powodem są oczywiście Igrzyska Olimpijskie. W sklepach, poza tymi z pamiątkami, nie widać jeszcze przesadnej drożyzny, ale lokale gastronomiczne powoli zaczynają zmieniać cenniki. Najgorzej jest oczywiście z noclegami. Olbrzymie zainteresowanie było nieuniknione. W końcu na Paryż patrzeć ma cały świat. Miliony pragną znaleźć się tu na przełomie lipca i sierpnia, by zagrzewać idoli do boju w walce o medale bądź po prostu poczuć tę atmosferę.
Niektórzy studenci byli zmuszeni opuścić akademiki już kilka miesięcy przed igrzyskami. Hostele od początku roku podnoszą ceny, a wynajem normalnego i schludnego lokum graniczy z cudem. Przy okazji zarabiają też coraz bardziej kreatywni oszuści. Są osoby, które naprawdę nie mają co ze sobą zrobić. Latem szykuje się istny "armagedon". Z samych zapowiedzi wynika wprost, że najazd na Paryż będzie ogromny, a tłumy nie do zniesienia. Mieszkańcy, którym nie w smak użeranie się z takimi problemami, planują spędzić trudniejszy okres jak najdalej od własnych domów. I mimo miłości do sportu, dobrze ich rozumiem - mówi mi 25-letnia Francuzka.
Zdecydowaną większość miejsc noclegowych w Paryżu na czas Igrzysk Olimpijskich 2024 zarezerwowano kilka bądź kilkanaście miesięcy przed wydarzeniem. Na ostatni weekend lipca znajdziemy jeszcze trochę ofert, ale jest ich coraz mniej. Jak się prezentują? Za łóżko w pokoju wieloosobowym w hostelu z marnymi opiniami zapłacić trzeba ponad 300 złotych od osoby za noc. Pokój dwuosobowy z własną łazienką to już koszt co najmniej tysiąca złotych, a zazwyczaj jeszcze kilka razy więcej. Wiele zależy od lokalizacji oraz standardu. Według popularnego serwisu z noclegami dla przyjezdnych, zajętych jest około 93 proc. miejsc w stolicy Francji na ten okres.
Paryżanie już mają dość Igrzysk Olimpijskich
W bardziej turystycznych częściach Paryża niemal na każdym kroku widzę symbole związane z największą sportową imprezą czterolecia. Na latarniach wiszą reklamy promujące igrzyska, nad Sekwaną - w pobliżu Wieży Eiffla - stoi zegar odliczający dni i godziny do ceremonii otwarcia, a tuż przy największych atrakcjach miasta powoli dobiegają końca prace ekip rozkładających tymczasowe trybuny.
Spora część aren powstaje dokładnie tam, gdzie zwykle wybiera się niemal każda odwiedzająca Paryż osoba. Okolice Luwru, Ogrodów Trocadero czy Pola Marsowego, a nawet samego Pałacu Inwalidów, staną się miejscami zmagań najlepszych sportowców globu w licznych dyscyplinach. Można więc spodziewać się tłumów - jeszcze większych niż w zwykłe wakacje. Zadbać o komfort przyjezdnych oraz ich bezpieczeństwo nie będzie łatwo. Tym bardziej, że francuska stolica doskonale pamięta, co stało się 13 listopada 2015 roku.
Wspomniane konstrukcje, budowane wyłącznie na potrzeby Igrzysk Olimpijskich 2024, robią wrażenie, szczególnie gdy w tle można dostrzec niekwestionowane symbole Paryża. Widzowie telewizyjni, a tych liczyć będzie można w miliardach, z pewnością popadną w zachwyt. Miejscowi miewają jednak obiekcje.
Dojechanie dokądkolwiek już teraz jest mordęgą. Część stacji metra pozostaje zamknięta, bo są przygotowywane do letniego oblężenia. Nikt nie ma pojęcia, jak dokładnie będzie wyglądać transport publiczny podczas samych zawodów. Część dróg po prostu trzeba zamknąć. Szykujemy się na kompletny paraliż. Może i widzowie się ucieszą, oglądając filmowany z dronów stadion tymczasowy na tle jakiegoś zabytku, ale w centrum może zrobić się bardzo ciasno - tłumaczy mieszkanka Paryża.
Potężne wydatki na imprezę organizowaną z takim rozmachem oburzają wielu Francuzów. Przez Paryż w ostatnich latach przetoczyły się liczne protesty różnych grup społecznych. Problemów nie brakuje. Wraca więc pytanie... Czy tak popularnemu na całym świecie miastu w ogóle potrzebne są Igrzyska Olimpijskie?
Na ostatnim etapie przygotowań francuskie władze nie chcą już wracać do debaty na ten temat. Klamka zapadła dawno temu, gdy 13 września 2017 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski ogłosił, gdzie tego lata rywalizować mają najlepsi z najlepszych. Teraz Paryż musi podołać rosnącym oczekiwaniom jako gospodarz globalnej imprezy. Czy się uda? Od tego w dużej mierze zależy, jak zapamiętamy nadchodzące wydarzenie.
Z Paryża dla Radia Złote Przeboje i ZlotePrzeboje.plPaweł Tabędzki
Słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
["widgetId":"43030"]