Remigiusz Mróz niczym Stephen King? Zdumiejecie się, jak wygląda jego dzień pracy
Remigiusz Mróz jest jednym z najpopularniejszych współczesnych pisarzy w Polsce. Wiele osób zastanawia się, jakim cudem wydaje tak dużo książek. Okazuje się, że ma na to pewien sposób.
Na książki niektórych pisarzy trzeba czekać latami. Do tego grona nie zalicza się Remigiusz Mróz. Jest obecnie niezwykle popularny, a po jego powieści chętnie sięgają czytelnicy. W dorobku ma zawrotną liczbę ponad 50 tytułów. Należą do nich m.in. cykle o komisarzu Froście, Gerardzie Edlingu czy Joannie Chyłce.
Często pojawia się pytanie, w jaki Remigiusz Mróz sposób był w stanie napisać tak dużo historii? Ostatnio postanowił to wyjaśnić.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Inspiracja Stephenem Kingiem
Napisanie dobrej książki nie jest łatwe. Wymaga to mnóstwa czasu. Czasem trzeba po prostu zacząć pisać, zamiast czekać na nadejście weny. Remigiusz Mróz przyznaje, że właśnie tak robi. Pisanie jest jego pracą. Dlatego też poświęca temu większość swojego dnia. Zdarzały się sugestie, że pisarz ma pomocników. Okazuje się jednak, że tak szaleńcze tempo tworzenia, to zasługa odpowiedniego podejścia.
Właściwie to nie kwestia tempa, a wytrwałości (czyli zgrabnie określonego pracoholizmu). Piszę bowiem mniej więcej dziesięć godzin dziennie, przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku. Bez wyjątków, bez wymówek i bez czekania na nadejście mitycznej muzy — powiedział Mróz dla gazeta.pl.
Zobacz także: Magda Gessler wpadła w szał. Te „Kuchenne rewolucje” nie mogły skończyć się dobrze
Przyznał też, że zainspirował się Stephenem Kingiem. Amerykański twórca również może pochwalić się ogromną liczbą napisanych książek. Remigiusz Mróz uważa też, że pomaga mu w tym niewychodzenie do mediów. Skupia się na ciągłej pracy, zamiast opowiadaniu o niej.
Nauczyłem się tego od Stephena Kinga, kiedy zaczynałem pisać — i tak mi zostało. W dodatku rzadko pojawiam się w mediach, bo wychodzę z założenia, że moja praca polega na siedzeniu przy klawiaturze i opowiadaniu historii — czasu więc mam sporo — dodał.
Przeciętny dzień Remigiusza Mroza
Poświęcenie się pracy to jedno. Jednak ważna jest również rutyna. Remigiusz Mróz przyznaje, że jego dzień pracy jest długi. Co ciekawe, nie wspomaga się kawą, jak wielu Polaków. Uważa, że pobudzacze nie są do niczego potrzebne. Sam korzysta jedynie z zielonej herbaty.
Siedzę do późna, wstaję względnie wcześnie. Kawy ani innych pobudzaczy nie potrzebuję, bo napęd do działania daje mi fakt, że pisanie to moja pasja […]. Zaczynam dzień od zaparzenia dwóch litrów zielonej herbaty, które starczają mi na pierwszą turę pisania. Trwa do czternastej, kiedy to zamykam z hukiem laptopa i pędzę do nieodległego lasu, by przy mocnych dźwiękach rocka lub metalu wybiegać swoją dzienną normę i oczyścić umysł — zdradził na swojej stronie.
Zobacz także: Dramat Ricka Astleya. Cierpi na schorzenie, które dla muzyka jest jak wyrok
Remigiusz Mróz zdradził też, co je na obiad. Okazuje się, że często sięga po pizzę lub sushi. Po skończonej pracy nie ma jednak dość literatury. Pisarz sięga po książkę kogoś innego i oddaje się lekturze, by się zrelaksować.
Po tym krótkim resecie jem pizzę na pełnoziarnistym cieście lub sushi i jestem gotów do drugiej tury pisarskiej. Pracuję do dwudziestej trzeciej, po czym zasiadam wygodnie z książką, którą popełnił ktoś inny i się relaksuję — zakończył.
Zobacz także: Nie będzie wielkiego powrotu Rihanny? Zaskakujące wieści o trasie koncertowej
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!