advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Tak powstała legenda. Gdyby nie on, The Beatles nie sięgnęliby szczytu

MS
2 min. czytania
27.02.2024 17:26
Zareaguj Reakcja

The Beatles to niekwestionowana legenda muzyki. Dziś wiedzą to wszyscy. Kiedyś nie było to jednak tak oczywiste. Gdyby nie jeden człowiek, historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Wszystko zaczęło się w pewnym klubie w Liverpoolu.

|
fot. Gdyby nie jedna osoba, The Beatles nie odnieśliby sukcesu, YouTube/The Beatles

The Beatles znani są na całym świecie. Doczekali się milionów fanów. Natomiast ich albumy sprzedały się w astronomicznej liczbie egzemplarzy. Dziś bez wątpienia można nazywać ich legendami. Nie każdy jednak wie, że gdyby jedna osoba nie odwiedziła liverpoolskiego klubu, moglibyśmy nie doczekać się "beatlemanii". Jak zaczęła się historia jednego z najpopularniejszych zespołów na świecie?

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!

W tym klubie wszystko się zaczęło

W 1956 roku John Lennon założył z Petem Shottonem zespół The Quarrymen. Początkowo wykonywali muzykę skifflową. Ten gatunek grano też w klubie muzycznym w Liverpoolu. "The Cavern Club" otwarto 16 stycznia 1957 roku. Natomiast grupa wystąpiła tam po raz pierwszy 7 sierpnia tego samego roku.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.

The Quarrymen w międzyczasie przeszło do grania rock and rolla. Przed występem w klubie sprzeczali się jednak, co zagrać. Wszystko dlatego, że dozwolony był tam jedynie skiffle. Ostatecznie Lennon już po pierwszym utworze zaczął grać "Don’t Be Cruel". Zachęcał pozostałych członków zespołu, by się do niego przyłączyli. To nie spodobało się właścicielowi "The Cavern Club".

Zobacz także:  Michael Jackson stanął w płomieniach. To wideo przeszło do historii!

W połowie piosenki właściciel Alan Sytner podał Lennonowi kartkę. Napisał na niej: "przestańcie grać tego cholernego rock and rolla". Mimo to, zespół wystąpił w klubie kolejny raz – 24 stycznia 1958. Wtedy też zagrał z nimi Paul McCartney. W międzyczasie muzycy zmienili nazwę zespołu na The Beatles. Natomiast 9 lutego 1961 roku publiczność mogła zobaczyć także George’a Harrisona.

Ten człowiek odpowiada za sukces The Beatles

9 listopada 1961 roku do "The Cavern Club" przyszedł Brian Epstein. Chciał obejrzeć na żywo występ The Beatles. Zdawał sobie sprawę, że rośnie zapotrzebowanie na album zespołu. Dlatego też postanowił działać. Zaledwie miesiąc później został menadżerem grupy.

Zobacz także:  Bogusław Linda sprzedaje auto. Co za cena! Padniecie ze śmiechu

Co ciekawe, Brian Epstein dopiero uczył się pracy w tym zawodzie. Niecały rok później, The Beatles przedłużyli z nim współpracę o kolejne pięć lat. To właśnie za jego sprawą wizerunek grupy jest tym, co znamy do dzisiaj. Miał niebagatelny wpływ na wielki sukces grupy. Nie obyło się jednak bez mniejszych i większych wpadek.

Dzięki Brianowi Epsteinowi zespół podpisał kontrakt z wytwórnią Parlophone. Menadżer nie miał jednak wyczucia biznesowego. Zawierał niekorzystne dla The Beatles umowy. Naraził ich przez to na wielomilionowe straty. Jest mimo wszystko odpowiedzialny za sukces grupy. Gdyby nie pojawił się w "The Cavern Club" i nie zobaczył występu na żywo, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej.

Zobacz także:  Wielka gwiazda wraca po 15 latach na Pol’and’Rock Festival 2024. „Jaram się tym”

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!