To Podsiadło zrobił w Chorzowie. Rojek nie krył wzruszenia! "Szalone!"
Trasa stadionowa w formule 360? Dlaczego nie! Dawid Podsiadło dobrze wie, jak rozpieścić fanów i zrobić doskonałe show. Wyjątkowa uczta dla uszu i oczu to dowód na zawodowy kunszt artysty. Serię stadionowych występów zwieńczyły dwa koncerty w Chorzowie. Padła rekordowa liczba widzów, a ja miałam okazję brać udział w jednym z widowisk.
Choć śpiewa, że "Nie ma fal", Dawid Podsiadło z całą pewnością znajduje się obecnie na fali wznoszącej. Po raz pierwszy zetknęłam się z jego muzyką na żywo w 2019 roku. Artysta wystąpił w Filharmonii Świętokrzyskiej, w ramach trasy promującej jego trzeci solowy album - "Małomiasteczkowy".
Rozwiąż quiz o piosenkach Dawida Podsiadły. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
26-letni wówczas muzyk okazał się także cudownym showmanem. Zadbał o zgromadzonych na widowni fanów, serwując im niepowtarzalne i intymne przeżycie. Przedostatni, sobotni (22 czewca) koncert stadionowy w Chorzowie, okazał się jednak wisienką na torcie.
Dawid Podsiadło podbija listy przebojów i serca fanów
Bilety na koncerty artysty, nie bez kozery znikają w ekspresowym tempie. Niekiedy sold out następuje w niespełna godzinę od rozpoczęcia sprzedaży. Szczęśliwcy, którym udało się kupić wejściówki na stadionową trasę, z pewnością nie narzekają na trud związany z ich nabyciem. Bogate doświadczenie artystyczne, rekompensuje bowiem tę niewielką niedogodność.
Dawid Podsiadło cechuje się nieprzeciętną kreatywnością i sceniczną dojrzałością. Doskonale wyczuwa potrzeby swoich fanów i dba o to, by poczuli się wyjątkowi i docenieni. Muzyk żongluje emocjami, niczym wybitny cyrkowiec. Każdy jego koncert jest zaś niepowtarzalnym widowiskiem, pełnym wzruszeń i wybuchów endorfin.
Unikatowość występów artysty, nie dotyczy jedynie doboru repertuaru. Oprócz zaspokojenia muzycznych doznań muzyk skupia się także na aspektach wizualnych. Podczas sobotniego koncertu, Dawid Podsiadło wprawił mnie w niemałe osłupienie.
Latające nad widownią wieloryb, orka i delfin podczas wykonywania "Nie ma fal", języki ognia buchające ze sceny w trakcie wykonywania piosenki "D I A B L E", czy niesamowity pokaz pirotechniczny? Wydaje się, że dla Dawida nie ma rzeczy niemożliwych.
Artysta podczas koncertu w Chorzowie brawurowo zaśpiewał największe hity, które zgromadził w ciągu kilkunastu lat artystycznej działalności. Choć wciąż biegał po obrotowej scenie Stadionu Śląskiego, nie okazał przy tym ani grama zmęczenia.
Fani zgromadzeni na płycie i trybunach, mogli usłyszeć takie przeboje jak: "TAZOSy", "To, co masz Ty!", "Trójkąty i kwadraty", "Pastempomat", "Nieznajomy", czy też "Małomiasteczkowy".
Artysta zabrał także widownię w osobistą podróż po życiu muzyka z Dąbrowy Górniczej, śpiewając "Szarość i Róż", czy "Mori". Nie zabrakło również piosenek z projektu "Męskie Granie". Liryczne wykonanie "I Ciebie też, bardzo", zwieńczył rozbrajający śmiech Dawida, który udzielił się także jego fanom. Artysta nie poprzestał jednak na tym i wielokrotnie rozśmieszał widownię.
Nie no, to jest szalone! Ja wam muszę potem pokazać, jak wy wyglądacie, bo to jest masakra - powiedział Dawid Podsiadło do widowni zgromadzonej na Stadionie Śląskim.
Na przedostatni koncert muzyka w ramach trasy stadionowej w formule 360, zjechało się około 100 tysięcy fanów z całej Polski. Dopisała także plejada polskich gwiazd. Artysta zaprosił między innymi Ralpha Kamińskiego, z którym wykonał piosenkę "Kosmiczne energie", a następnie mogliśmy usłyszeć utwór "Niebo było różowe" w duecie z Kaśką Sochacką. Nie zabrakło także lirycznego występu z Kortezem i kawałka "Hej Wy".
Tego duetu nikt się nie spodziewał
Jednak to ostatni z gościnnych duetów, najbardziej rozpalił zmysły widowni. "Chorzów, wiedzieliście, że się to wydarzy. Zróbcie wielki hałas!" - powiedział artysta.
Cały Stadion Śląski zdarł gardła, śpiewając wraz z Dawidem Podsiadłą i Arturem Rojkiem, jeden z największych hitów Myslovitz - "Długość dźwięku samotności". Choć legendarny ex wokalista formacji ma za sobą lata scenicznej praktyki - nie potrafił ukryć wzruszenia.
Taco Hemingway "na linii"
Wielkim zaskoczeniem dla fanów był także moment, gdy Dawid Podsiadło połączył się na żywo, z grającym na PGE Narodowym - Taco Hemingway'em. Artyści urządzili sobie małą pogawędkę, a widownie mogły nawet do siebie pomachać na wizji.
Wielu miało wówczas nadzieję, że muzycy wykonają w ten sposób jeden ze wspólnych hitów. Na widowni dały się słyszeć głosy "będą tak razem śpiewać?!". Cóż, na taki cud techniki, będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Do ostatniej chwili myślałem, że to się nie uda. Jesteśmy w przyszłości, Dawciu. To jest niesamowite - powiedział na koniec Taco Hemingway.
Uważam, że słowa rapera idealnie podsumowały także sobotni koncert Dawida Podsiadły. Miałam niepowtarzalną okazję być świadkiem czegoś wyjątkowego i z całą pewnością nie zapomnę nigdy tego wieczoru. Show skromnego chłopaka z Dąbrowy Górniczej, okazało się wydarzeniem na skalę występów takich gwiazd jak Beyonce, czy Kanye Westa.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!