advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

W latach 70. cała Polska mówiła o tej wsi. Nazwano ją "polskim Roswell"

4 min. czytania
12.10.2024 10:29
Zareaguj Reakcja

Ponad 40 lat temu w Emilcinie doszło do spotkania polskiego rolnika z przedstawicielami obcej cywilizacji. Jednak od tamtej pory przybysze nie zdecydowali się na powrót. Czy pan Jan nieświadomie ich uraził?

|
fot. Emilcin to polskie Roswell. Lucas Pezeta / pexels.com / steffencweber / pixabay.com / cc0

Emilcin to niewielka wieś w województwie lubelskim, o której w 1978 roku usłyszała cała Polska. Wszystko to za sprawą niezapowiedzianej wizyty istot pozaziemskich, które postanowiły odwiedzić naszą planetę. Chociaż pan Jan Wolski był nieco zaskoczony, próbował powitać gości, jak najlepiej tylko potrafił. Jak całe zdarzenie wyglądało oczami miejscowego rolnika? 

Wielkie wydarzenie dla małej wsi

"Incydentem w Roswell" nazywa się zdarzenie, do którego miało dość w latach 40. na terenie USA. Lokalna prasa z tytułowej miejscowości obwieściła wówczas, że doszło do lądowania statku, należącego do bliżej nieokreślonych obcych. Przedstawiciele Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych zdementowali te doniesienia, tłumacząc zdarzenie rozbiciem balonu meteorologicznego. Jednakże w ich wersję nie wszyscy chcieli wierzyć. W dość krótkim czasie zainteresowanie sensacją drastycznie zmalało, aby odżyć na przełomie lat 70. i 80. za sprawą działań tzw. ufologów. Ręce pełne roboty mieli także polscy przedstawiciele tego ruchu, za sprawą wydarzeń z Emilcina

Zobacz także: Nagość w PRL. Tak kiedyś wyglądały plaże! „Atrakcyjna alternatywa”

Do lądowania niezidentyfikowanego obiektu latającego w Emilcinie miało dojść dokładnie 10 maja 1978 roku. Wydarzenie to bardzo szybko nazwano "polskim Roswell". Z kolei w 2005 roku postawiono nawet pomnik na pamiątkę tego nietuzinkowego spotkania. Monument składa się z metalowego sześcianu, balansującego na szczycie cokołu. Zaś na podstawie widnieje enigmatyczna inskrypcja: „Prawda nas jeszcze zadziwi”. Za jego ustawienie odpowiedzialna była warszawska organizacja Fundacja Nautilus, zajmująca się badaniami nad UFO. 

Kluczową postacią naszego krajowego incydentu jest Jan Wolski, miejscowy rolnik. Mężczyzna twierdził, że tego dnia spotkał istoty pozaziemskie, które zabrały go na pokład statku. Według jego relacji, gdy wracał rankiem furmanką z pola, zauważył dwie humanoidalne postacie, zdecydowanie różniące się od ludzi. Miały bowiem około 1,4 metra wzrostu, zielonkawe twarze, skośne oczy oraz były ubrane w coś, co przypominało szare kombinezony. Z kolei niezidentyfikowany obiekt latający opisał jako "okrągły", z wnętrzem przypominającym coś w rodzaju "przedziałów" czy "klatek". 

Co gorsza, przybysze z kosmosu nie mówili w żadnym rozpoznawalnym języku, lecz wydawali dziwne dźwięki, przypominające ćwierkanie ptaków. Lecz rolnik z Emilcina zarzekał się, że istoty w pewien sposób zakomunikowały mu, iż ma wejść na statek zawieszony nisko nad ziemią. Natomiast po dostaniu się do środka, został poddany badaniu, które na szczęście wykonano szybko i bezboleśnie. Pan Jan swoją relację w pierwszej kolejności przekazał swoim synom, którzy poinformowali potem sąsiadów. Takim sposobem o incydencie dowiedziała się cała okolica. Dzięki temu, że mężczyzna uchodził we wsi za prawdomównego, mieszkańcy naturalnie mu uwierzyli.

O Emilcinie usłyszała cała Polska

Incydent w Emilcinie zyskał rozgłos przede wszystkim dzięki szczegółowym zeznaniom Wolskiego, który przez cały czas twardo trzymał się swojej wersji wydarzeń. Jego relacja była na tyle przekonująca, że wielu ludzi w całym kraju naprawdę w nią uwierzyło. Lądowaniem UFO zainteresowali się w końcu także polscy ufologowie ze Zbigniewem Blanią na czele. Rozpoczęto szeroko zakrojone badania, lecz mimo licznych prób odnalezienia śladów po statku, nigdy nie odnaleziono jednoznacznych dowodów, potwierdzających te rewelacje. 

Wieści z Emilcina zainteresowały całą Polskę na tyle, że sprawą zajęli się nie tylko ufologowie. Zjawisko próbował wyjaśnić porucznik Stanisław Plis, komendant komisariatu MO w Opolu Lubelskim. Między innymi on przesłuchiwał Jana Wolskiego. Natomiast po skontaktowaniu się ze Zbigniewem Blanią rolnik został skierowany również na badania medyczne. Psychiatra Ryszard Krasilewicz nie stwierdził jednak zaburzeń u mężczyzny.

Choć wielu badaczy przychylnych teorii o obcych cywilizacjach uznało relację Wolskiego za autentyczną, nie brakuje również sceptyków. Niektórzy sugerowali, że rolnik mógł być ofiarą halucynacji, wywołanych np. zmęczeniem lub złym stanem zdrowia. Inni twierdzą, że mógł paść ofiarą mistyfikacji. Według tej teorii ktoś celowo zainscenizował sytuację, aby wywołać zamieszanie.

Nie brakowało jednak bardziej racjonalnych wyjaśnień. Z czasem zaczęto spekulować, że Jan Wolski mógł napotkać członków tajnej grupy wojskowej. Możliwe, że żołnierze testowali nowoczesne technologie na trudnodostępnym terenie, jakim była wówczas wieś Emilcin. Możliwe, że wiejskie okolice były odpowiednim miejscem do przeprowadzania tajnych eksperymentów. Jednak ta teza również nie znalazła oficjalnego potwierdzenia. 

Czy to wydarzyło się naprawdę?

Jednak po co istoty pozaziemskie miałaby kontaktować się z ludźmi? Jedna z popularnych teorii zakłada, że cywilizacje kosmiczne mogłyby być zainteresowane badaniem innych form życia. Być może właśnie dlatego pan Jan z Emilcina został obiektem do badań. Jednak zakładając, że jego historia jest prawdziwa, dlaczego nie wrócili z wynikami? Na to pytanie trudno będzie uzyskać odpowiedź. Niestety główny bohater tej historii nie będzie miał do tego okazji, bowiem Jan Wolski zmarł w 1990 roku. Do końca życia wierzył w to, że jego spotkanie z obcymi faktycznie się wydarzyło.

Historia UFO w Emilcinie, bez względu na to, czy uznajemy ją za rzeczywisty kontakt z obcą cywilizacją, czy za zmyśloną historyjkę, wywarła trwały ślad w świadomości ludzi. Stała się nie tylko symbolem polskiej ufologii, ale także punktem wyjścia do rozważań na temat naszej roli we wszechświecie i możliwości istnienia innych cywilizacji. Ostatecznie historia Jana Wolskiego jest przede wszystkim jedną z ciekawszych współczesnych legend, jakie zrodziły się na polskiej ziemi.   

Incydent w Emilcinie wywarł głęboki wpływ na mieszkańców wsi. Dla wielu stał się miejscową legendą, która przyciągała uwagę turystów, ufologów i badaczy z całego kraju. Lokalna społeczność, mimo początkowego sceptycyzmu wobec opowieści Wolskiego, z czasem zaakceptowała fakt, że Emilcin stał się polskim symbolem UFO. Dzięki temu o wsi na Lubelszczyźnie usłyszało wielu entuzjastów opowieści o życiu pozaziemskim, którzy zrobili sobie z niej cel wielu wypraw.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!