Beata Kozidrak przeżyła chwile grozy. Jej auto zaatakowała grupa mężczyzn
Beata Kozidrak to żywa ikona polskiej muzyki. Jej przeboje "Żal mi tamtych nocy i dni". "Tyle chciałem ci dać" czy "Biała armia" po dziś dzień rozbrzmiewają na imprezach osób w każdym wieku. Jednak sama piosenkarka poznała zarówno jasne, jak i ciemne strony sławy. Jedna z sytuacji mogła skończyć się dla niej naprawdę groźnie!
Beata Kozidrak, podobnie jak wiele jej koleżanek i kolegów po fachu, zdecydowała się na wydanie autobiografii. W książce zatytułowanej "Beata. Gorąca krew" piosenkarka podzieliła się wieloma ciekawostkami na temat swojego życia. O wielu z nich prawdopodobnie nie wiedzieli nawet najzagorzalsi fani Kozidrak!
TOP 500 Radia Złote Przeboje. Kliknij tutaj, oddaj głos na ulubioną piosenkę i zgarnij nagrodę!
Beata Kozidrak została zaatakowana. Doszło do bójki
Sama Beata Kozidrak zdecydowała się na opisanie nie tylko swoich największych tryumfów, ale też mniej przyjemnych, a czasem wręcz niebezpiecznych, historii, które stały się jej udziałem. Jedna z nich miała miejsce w latach 80., gdy Kozidrak była członkinią Bajmu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo…
Jak opisywała w autobiografii Beata Kozidrak, właśnie wracała z koncertu, gdy na jej drodze stanęła grupa wyraźnie podchmielonych mężczyzn. Panowie jeszcze chwilę temu grali w klubie bilardowym, jednak na widok znanej piosenkarki oraz towarzyszących Kozidrak śpiewaczek z chórku szybko przerwali aktywność i zaczęli zaczepiać panie. Te jednak przestraszone nachalnością oraz wulgarnością natrętów, szybko uciekły do zaparkowanego nieopodal busa zespołu.
Zobacz także: Viki Gabor wspiera WOŚP. To gwiazda wystawiła na aukcję
Rozzłoszczeni tym, że artystki nie są nimi zainteresowane, mężczyźni próbowali dostać się do pojazdu. Beata Kozidrak i jej koleżanki nie zamierzały jednak wpuścić agresorów. Niestety, ci nie chcieli odejść z kwitkiem, a ich zapędów nie ostudzili nawet — stający w obronie pań — muzycy z Bajmu. Zaczęli też tłuc kijami bilardowymi w auto, domagając się, by Kozidrak i chórzystki wyszły!
Któryś z muzyków powiedział coś w naszej obronie no i się zaczęło… Mieli przewagę liczebną, więc jedynym sensownym rozwiązaniem była szybka ucieczka do busa. Tamci zaczęli walić kijami bilardowymi w karoserię. Jeszcze chwila i poleciałyby szyby — opisywała Beata Kozidrak w autobiografii.
Zobacz także: Paniczny lęk lidera Queen. Tego Freddie Mercury bał się najbardziej!
Prawdopodobnie doszłoby do wybicia szyb pojazdu, a nawet jakiejś tragedii, gdyby nie zimna krew piosenkarki i Andrzeja Pietrasa, jej ówczesnego męża i zarazem współzałożyciela Bajmu. Parze szczęśliwie udało się skłonić sparaliżowanego strachem kierowcę, żeby czym prędzej odjechał.
Krzyczeliśmy do kierowcy, żeby natychmiast ruszał, ale sparaliżował go strach. Tylko ja z Andrzejem zachowaliśmy zimną krew. Andrzej krzyknął: "Na podłogę, wszyscy!", a ja stanęłam nad kierowcą i wrzasnęłam mu do ucha: "Jedziemy, bo nas tu pozabijają!". Oprzytomniał. W ostatniej chwili udało nam się umknąć.
Zobacz także: Nikt wcześniej tego nie zrobił! Ten legendarny hit powstał w środku nocy
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!