advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Zakochani nie widzą "czerwonych lampek". Alka i Gabi ostrzegają! "Boimy się zawalczyć"

8 min. czytania
15.03.2024 13:21
Zareaguj Reakcja

Czy książka o wyrwaniu się z relacji, w której jest się nieszczęśliwą, może pomóc czytelniczce zmienić własne życie? O tym postanowiłam porozmawiać z autorkami pozycji "Nie czekaj już dłużej". Alina Adamowicz i Gabriela Gargaś - lub Alka i Gabi, jak wolą się przedstawiać - pomogły już niejednej kobiecie w podbramkowej sytuacji. Teraz będą wspierać i pokrzepiać nie tylko poprzez czyny, ale i słowo pisane.

|
fot. Czy książka 'Nie czekaj już dłużej' może pomóc wyrwać się z toksycznego związku? ( materiały prasowe)

Bohaterkami książki "Nie czekaj już dłużej" są Laura, Edyta i Beata. Z problemami, które są udziałem tych fikcyjnych bohaterek, może utożsamić się wiele czytelniczek. Borykają się z wychowywaniem dzieci, walczą o szczęście w małżeństwie czy o szacunek toksycznego partnera. Nie raz i nie dwa popełniają błędy, zdradzają, oszukują, a po wszystkim – stawiają czoła konsekwencjom. Która z nas tego nie zna?

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!

Książka, jak zdradziły autorki w wywiadzie, jest inspiorwana prawdziwymi wydarzeniami. Takich historii Alina Adamowicz i Gabriela Gargaś słyszały dziesiątki, o ile nie setki. Obie od wielu lat zajmują się pomaganiem kobietom, które znajdują się w sytuacjach pozornie bez wyjścia. Wspierają w odchodzeniu od partnerów stosujących przemoc psychiczną, fizyczną i seksualną. Wspólnie szukają instytucji stworzonych z myślą o osobach w kryzysie... Nic dziwnego, że "Nie czekaj już dłużej" ma, jak ujęła jedna z pań, "szczególny ładunek emocjonalny".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo…

"Nie czekaj już dłużej", czyli każdy ma w sobie odwagę

Ewelina Kolecka: Czy w trakcie pisania książki starały się Panie tak poprowadzić fabułę, żeby przyszłe czytelniczki mogły czerpać z niej odwagę do zawalczenia o siebie?

Alka: Zależało nam, aby ta powieść była ciepła i wspierająca dla każdej czytelniczki. Aby garściami czerpały odwagę, siłę, która pomaga wytrwać w ciężkich sytuacjach życiowych, budzących lęk i niepokój. Radzić sobie lepiej z problemami i zmieniać swoje życie na lepsze. Gdyż często boimy się zawalczyć o siebie.

Odwaga jest taką siłą charakteru, którą dysponuje każdy z nas. Przyczynia się do naszego wzrostu i rozkwitu. I czasami jedno zdanie, jedna czyjaś historia może obudzić w nas chęć do działania. Nabierając przy tym odwagi do zrobienia pierwszego kroku, aby powalczyć o siebie i o swoje poczucie szczęścia.

W jaki sposób fikcyjne historie mogą pomóc nam w zmienianiu własnego życia?

Gabi: Fikcyjne historie mają niezwykłą moc oddziaływania na nasze życie, umysł i emocje. Oferują szereg korzyści, które mogą inspirować do zmiany. A w każdej fikcyjnej historii jest ziarenko prawdy. Nasza powieść : „Nie czekaj już dłużej” jest inspirowana prawdziwymi zdarzeniami, co daje jej szczególny ładunek emocjonalny.

Czytając o transformacjach naszych bohaterek, przełomach w ich życiu, możemy czuć się zmotywowani do wprowadzenia zmian we własnym otoczeniu. Fikcyjne historie często pokazują, że czasem trzeba skręcić z obranej drogi. Innym razem upadek zmotywuje nas do działania, a zmiana jest możliwa jeśli tylko będziemy do tej zmiany dążyć. To wszystko może być potężnym katalizatorem własnego rozwoju.

Gabriela Gargaś, fot. materiały prasowe

Warto powiedzieć: "stop"

Bohaterki powieści „Nie czekaj już dłużej” tkwią w relacjach, które nie dają im satysfakcji. Jaki kluczowy błąd, zgodnie z obserwacjami Pań, najczęściej popełniają osoby pozostające w długich związkach?

Alka: Związki potrafią gasnąć powoli i niepostrzeżenie. Gdy nagromadzi się zbyt wielu żalu, niezrozumienia i obojętności zamieniają się często w "martwe bryły". W efekcie przestają być dla nas satysfakcjonujące. Kiedy znika więź emocjonalna, zanika bliskość, zaczynamy żyć obok siebie. Stajemy się sobie obcy i zaczynamy się unikać, wtedy pojawia się ktoś trzeci, kto zaspokoi niespełnione potrzeby emocjonalne. Ani w domu, ani w szkole nikt nas nie uczył, jak pielęgnować miłość. Czym jest dobry związek i jak o niego dbać.

Wiele związków można byłoby uratować i rozwinąć, gdybyśmy nie budowały ich na popularnych mitach i złudzeniach. Typu: w związku liczy się tylko miłość czy związek się uda, jeśli jesteście sobie przeznaczeni. A jeśli obie strony przestaną się starać, to nawet największa miłość może wygasnąć. Dzisiaj pędzimy, bo życie jest szybkie. Trudno nam się zatrzymać i często zaniedbujemy więź z bliską osobą. Warto zwolnić, dać czas i uwagę drugiej osobie. Bo największą potrzebą każdego człowieka jest poczucie więzi, szacunku i bezpieczeństwa.

Zobacz także: Joanna Przetakiewicz szczerze o kobiecości. „Jesteśmy niezbędne”

Są takie relacje, z których trzeba się szybko wycofywać. Wpływają negatywnie na zdrowie psychiczne, niszczą naszą samoocenę i dobrostan. Związki, które doprowadzają do zaburzeń psychicznych, w których nie ma już zaufania i doświadczamy przemocy fizycznej, emocjonalnej i seksualnej.

Matka Polka to szkodliwy wzorzec?

Bohaterki wiele uwagi poświęcają swoim dzieciom, często zatracając przy tym własną autonomię. W którym miejscu matka powinna powiedzieć: „stop”, by nie stać się cierpiętnicą?

Gabi: Kwestia zachowania równowagi między opieką nad dziećmi a dbaniem o własną autonomię jest niezwykle ważna dla dobrostanu psychicznego matek. Zbytnie poświęcenie się na rzecz dzieci, kosztem własnych potrzeb, może prowadzić do wypalenia, frustracji i uczucia utraty własnej tożsamości.

Każda z kobiet w innym momencie powinna powiedzieć: "stop". Każda z nas jest inna i inaczej postrzega świat i swoje potrzeby. Ważne, by nie przegapić tego momentu, kiedy czujesz, że już nie dajesz rady. Że robisz zbyt wiele dla innych, a dla siebie nic. Wtedy jest to sygnał ostrzegawczy: "Ej, coś tutaj nie halo. Gdzie w tym wszystkim ja?".

Tam, gdzie rodzice krzywdzą się nawzajem, najbardziej cierpią dzieci

Edyta, jedna z trzech bohaterek książki, tkwi w nieudanej, delikatnie ujmując, relacji ze względu na dobro dzieci. Dlaczego taki rodzaj „poświęcenia się” stanowi drogę donikąd?

Alka: Jako psycholog mogę powiedzieć, że pozostajemy w niewłaściwych relacjach ze różnych względów. Boimy się samotności, nie potrafimy sobie wyobrazić życia po rozstaniu. Mamy poczucie winy, nie chcemy zranić innych osób, na które wpłynie nasza decyzja. I tutaj często myślimy, że dla dzieci będzie lepiej, jeśli rodzice zostaną razem. I to nawet, jeśli jedno z nich lub obydwoje cierpią w tym związku.

W związkach w których dochodzi do przemocy psychicznej, fizycznej, gdzie rodzice ranią się i krzywdzą wzajemnie, najbardziej cierpią dzieci. Z dzieci wychowujących się w takich rodzinach wyrastają poranieni psychicznie dorośli. I jeśli nic nie zrobimy, to też dokonujemy pewnego wyboru. Wybieramy pozostanie w toksycznym związku, a to jest wielkie ryzyko, że dojdziemy w życiu do nikąd.

Pod słowem "terapia" kryje się wiele alternatyw

Na przykładzie m.in. Edyty pokazują Panie, jak braki wyniesione z domu rodzinnego mogą negatywnie przełożyć się na dorosłe życie. Czy to oznacza, że każdy powinien przejść terapię, ponieważ mogą tkwić w nim szkodliwe wzorce, z których nawet nie zdaje sobie sprawy?

Gabi: Decyzja o podjęciu terapii jest bardzo indywidualna i zależy od wielu czynników. W tym od osobistych przekonań, doświadczeń życiowych oraz obecnej sytuacji emocjonalnej i psychicznej. Nie każdy musi korzystać z terapii, aby prowadzić szczęśliwe i zdrowe życie. Jednak prawda jest taka, że wiele osób może skorzystać na rozmowach z profesjonalnym terapeutą. Formą terapii może być też rozmowa z przyjacielem, zaufanym członkiem rodziny, wyjście na spacer, jazda na rowerze, bieganie.

Zobacz także: Kiedy zaczynał się „40-latek”, ulice pustoszały. „Jest mężczyzną i to czy tamto – musi!”

To nie jest tak, że każdego będziemy teraz wysyłać na terapię i mówić mu, że to jest jedyna forma, by fajnie sobie żyć. Terapia jest procesem długotrwałym i będąc w niej też nie zawsze jest fajnie. Dla niektórych ludzi alternatywą może być samorozwój poprzez czytanie literatury psychologicznej, uczestnictwo w warsztatach rozwojowych, medytacja, praktyki mindfulness czy inne metody pracy nad sobą. Ważne jest, aby każdy znalazł sposób, który najlepiej odpowiada na jego potrzeby i przynosi mu korzyści.

Edyta jeszcze przed ślubem zauważała niepokojące zachowania przyszłego męża, jednak, na swoje nieszczęście, zlekceważyła je. Jakie „czerwone flagi” powinny obudzić naszą czujność lub nawet – skłonić do zerwania?

Alka: Niejednokrotnie sygnały ostrzegawcze są dużo wcześniej. Jednak w fazie zakochania często nie widzimy tych "czerwonych lampek". Jeśli w pewnym momencie trwania związku je zauważymy to warto rozważyć poważniejsze zmiany.

Często w moim gabinecie słyszę od pacjentek: "Ten związek mnie niszczy; czuję się gorsza i odrzucona; nie czuję, że jestem ważna dla partnera". Mówią: "Jestem często wyśmiewana, jak mam inne zdanie; jestem ciągle krytykowana i traktowana bez szacunku". Słyszę: "Straciłam poczucie bezpieczeństwa; czuję pogardę ze strony męża; jestem karana ciszą i wpędzana w poczucie winy".

Każdy z nas ma limit takich toksycznych zachowań. Warto powalczyć o siebie, odzyskać równowagę i wiem, że to wymaga czasu, ale warto. Bo życie jest za krótkie, żeby być z osobami, które zabierają nam sens i radość życia.

Zobacz także: Krzysztof Cugowski nie miał za co kupić instrumentów. „To nigdy nie było łatwe zajęcie”

Gabriela Gargaś, Alina Adamowicz "Nie czekaj już dłużej" (Wydawnictwo W.A.B.), fot. materiały prasowe

Romans to objaw, a nie przyczyna kryzysu?

Inna bohaterka, Beata, próbuje „zaradzić” małżeńskiej nudzie, romansując z innym mężczyzną. Czy takie postępowanie zawsze musi się zemścić na sprawczyni lub sprawcy?

Gabi: Postępowanie Beaty, polegające na szukaniu rozwiązania problemu małżeńskiej nudy poprzez romans z innym mężczyzną, miało swoje konsekwencje. I to zarówno dla niej samej, jak i dla osób w jej otoczeniu. Związek poza małżeński często prowadzi do głębokiego kryzysu w związku, gdyż podważa fundament zaufania między partnerami. Odbudowanie tego zaufania, jeśli w ogóle możliwe, wymaga dużo czasu, pracy i chęci z obu stron.

Ludzkie relacje są skomplikowane, a pracować nad związkiem należy każdego dnia. W długoletnim związku pojawia się rutyna, która zabija pożądanie i namiętność, co prowadzi do oddalania się od siebie partnerów. Romanse są wynikiem tego oddalenia. Życie po zdradzie bywa ruiną, ale czasami taka sytuacja może skłonić osoby w związku do głębokiej refleksji. Nad swoją relacją, komunikacją i potrzebami, co potencjalnie może doprowadzić do prób naprawy i odnowienia związku. Chociaż nie zawsze jest to możliwe lub zdrowe dla wszystkich zaangażowanych.

Historie, które napisało samo życie

Mają Panie na koncie wiele aktów pomocy kobietom w potrzebie. Czy pisząc książkę, sięgały Panie po historie swoich podopiecznych?

Alka: Od kilkunastu lat wspieram kobiety w przejściu przez zmiany w życiu, w drodze do samorozwoju i samoakceptacji. Prowadzę Stowarzyszenie Akademia Pozytywnych Kobiet. Jest miejscem dla każdej kobiety, która chce się rozwijać, tworzyć życie swoich marzeń. Która chce się wzmocnić i dzielić swoimi sukcesami. To projekt, który daje nadzieję na zmianę życia na lepsze.

Losy kobiet z naszej powieści, które zgłosiły się do głównej bohaterki Laury o pomoc, to historie oparte po części na prawdziwych wydarzeniach. Przedstawione problemy są z mojego gabinetu. Codziennie w swojej pracy spotykam się z przeróżnymi kryzysami i trudnościami życiowymi.

Wiem, że my kobiety mamy trudniej w życiu. Niejednokrotnie pracujemy na etat i mają dodatkowy niewidzialny drugi etat, związany z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Często dochodzi do tego opieka nad starszymi lub schorowanymi rodzicami. W książce starałam się z czułością i zrozumieniem pochylić się nad problemami każdej kobiety.

Relacje międzyludzkie są więcej niż cenne

Czy doświadczenia zawodowe pomogły Paniom w pisaniu? A może wręcz przeciwnie – stanowiły pewnego rodzaju utrudnienie?

Gabi: Moje doświadczenia zawodowe zdecydowanie pomogły mi w pisaniu. Jako pisarka, jestem nie tylko twórczynią, ale przede wszystkim obserwatorką. Codzienność, ludzkie emocje, interakcje i doświadczenia są dla mnie niekończącym się materiałem do refleksji i tworzenia. Zawodowe doświadczenia nauczyły mnie patrzeć na świat z różnych perspektyw, rozumieć motywacje ludzi i ich zachowania.

Zobacz także: Ewa Chodakowska zdradziła, co daje jej praca. „Czuję się potrzebna”

Alka: Zdecydowanie wykorzystałam swoje bogate doświadczenie życiowe i zawodowe. Ja sama w połowie życia zmieniłam całkowicie kierunek. Z bankowości, zarządzania projektami i zasobami ludzkimi, poszłam w świat psychologii i zdrowia psychicznego. Dzisiaj jako psycholog i specjalistka wielu kierunków, neuropsychologii, psychotraumaologii i mojej ukochanej psychologii pozytywnej, mogłam przekazać wiedzę psychologiczną. I to w prosty, przyjazny i empatyczny sposób. Napisanie powieści obyczajowej było moim marzeniem, które właśnie spełniłam.

Alina Adamowicz, fot. materiały prasowe

Jakiego rodzaju były to doświadczenia?

Alka: Napisałam już kilka poradników psychologiczno-rozwojowych. Jednak pisanie powieści to całkowicie inna forma przekazu. Zależało mi aby pokazać czytelniczkom historie kobiet, w taki sposób, aby przemycić cenne wskazówki i moje spojrzenie. Spojrzenie na budowanie dobrego życia, oparte na nowoczesnej psychologii i doświadczeniu terapeutycznym.

Gabi: Praca jako pisarka i podcasterka z pewnością otwiera przede mną wyjątkowe możliwości. Mn.in. spotkań z różnorodnymi ludźmi z wielu środowisk i dziedzin. Każdy z moich gości przynosi do rozmowy swoje unikalne doświadczenia, wiedzę, przemyślenia i historie życiowe. To jest dla mnie niezwykle inspirujące.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!