advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Cała prawda o pamiętnym show Mandaryny. "To nigdy nie zostało opublikowane"

WW
3 min. czytania
08.11.2023 08:47
Zareaguj Reakcja

Mandaryna z pewnością zapisała się w historii polskiej estrady, ale nie w sposób, w jaki by chciała. Jej występ na festiwalu w Sopocie w 2005 r. stał się obiektem żartów i drwin. Po latach były menedżer piosenkarki wyjawił kulisy tego zdarzenia. Oskarżył agenta innej gwiazdy o to, że chciał skompromitować wokalistkę.

|
fot. Mandaryna i jej pamiętne show, źródło: Youtube/Ev'ry Night SOPOT 2005, TVN

45-letnia Mandaryna karierę zaczynała na początku lat 2000. w Ich Troje, ale jako tancerka i choreografka. Od 2002 do 2006 r. była też żoną lidera grupy Michała Wiśniewskiego. 20 lat temu mieli głośne reality show "Jestem jaki jestem".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!

To tak naprawdę ten program i kontrowersje wokół niego zrobiły z Mandaryny celebrytkę pełną gębą. Wtedy postanowiła ona spróbować szczęścia w muzyce. Wydała nawet na przestrzeni pięciu lat trzy albumy. Jednak piosenkarka została zapamiętana nie z powodu świetnych utworów...

Zobacz także: Burza wokół majątku po Ciechowskim. Rodzinna batalia trwa

Oglądaj

Niechlubny występ gwiazdy w Sopocie

Mandaryna na początku 2005 r. dość prężnie rozwijała karierę wokalistki dzięki skocznym, popularnym kawałkom. Została też zaproszona na festiwal w Sopocie, gdzie miała powalczyć o Bursztynowego Słowika ze swoim singlem "Ev'ry night" z drugiej płyty "Mandarynkowy sen".

Podkreślała przed publicznością, że "to jeden z najważniejszych występów w moim życiu". Jednak chwilę później wszystko poszło nie tak. Chyba wszyscy pamiętają, jak podczas występu zostały wyraźnie obnażone duże braki wokalne gwiazdy.

Co prawda, Mandaryna cztery lata po pamiętnym show w Operze Leśnej, wydała jeszcze jeden album, ale nie da się ukryć, że tamte wydarzenia zdecydowanie negatywnie odbiły się na jej karierze. Opinia publiczna przez lata nie szczędziła wokalistce kąśliwych uwag i żartowała z jej śpiewu. Do dziś dla wielu pierwszym skojarzeniem z piosenkarką, jest TAMTO wykonanie "Ev'ry night".

Zobacz także: Beata Kozidrak w hip-hopowym kawałku. Robi wrażenie!

Mandaryna padła ofiarą sabotażu? Jej były menedżer tłumaczy

Po latach do sprawy wrócił pamięcią podający się za byłego menedżera Mandaryny, Kris "Filo" Świętoń. Opowiedział Pomponikowi, że jego ówczesna pracodawczyni miała na koncertach trzy chórzystki, z czego jedna miała do niej bardzo podobny głos i dośpiewywała jej partie, by wzmocnić wokal gwiazdy.

Filo wskazał, że byłej żonie Wiśniewskiego w Sopocie szyki pokrzyżować miał były agent Dody, Maciej Durczak.

Może powiem teraz coś, co nigdy nie zostało powiedziane, ale tę aferę sopocką to Marta "zawdzięcza" swojemu byłemu menadżerowi, który był wtedy menadżerem Dody (…). Tak było, to jest potwierdzona informacja. To nigdy nie zostało opublikowane – oznajmił.

Miał kogoś "przekupić, żeby móc wejść do pomieszczenia, gdzie się steruje głosem" i wyłączyć dźwięk wcześniej wspomnianej chórzystce.

Ona miała praktycznie za Mandarynę śpiewać, ale oni tę chórzystkę wyłączyli. Tylko Marta śpiewała, muzycy nie mieli odsłuchów, Marta też nie. Chórzystka śpiewała, a nie wiedziała, że jej nie słychać. Marta mi powiedziała, że ona dopiero tak w połowie drugiej piosenki się skapnęła, że coś nie gra. Ona była przekonana, że jest okej – tłumaczył Filo.

Zobacz także: Doda jako wielka syrena. Tego jeszcze nie było!

Ocenił ponadto, że Mandaryna wciąż ma traumę po występie w Sopocie i "wciąż nie przepracowała tego tematu". Z kolei Eska zapytała o komentarz Macieja Durczaka, ale stwierdził on, że "nie zna" Filo, a "opisana przez niego sytuacja nie miała miejsca".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!