Cała prawda o programach typu talent show. Zaglądamy za kulisy [TYLKO U NAS]
Teleturnieje oraz talent show zawsze przedstawiane są jako dynamiczne, nieznoszące nudy wydarzenia wysokiej rangi w branży rozrywkowej. Jednak to, co widzimy w telewizji, jest jedynie częścią tego, jak nagrywanie takiego programu wygląda naprawdę.
Od momentu pierwszego klapsa do finałowego produktu, wyemitowanego w telewizji, zachodzi długi proces. Oprócz gwiazd, zasiadających w jury, i uczestników, biorących udział w rywalizacji, na planie jest także widownia. Jak z jej perspektywy przebiega nagrywanie typowego talent show?
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Informacje na temat tego, co dzieje się w trakcie nagrywania poszczególnych odcinków popularnych programów, najlepiej zasięgnąć od osób, które w tym uczestniczyły. Rozmówca Radia Złote Przeboje brał udział w nagrywaniu dwóch takich formatów rozrywkowych - „The Voice of Poland” oraz „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Zobacz także: Luna. Jedni wróżą jej sukces, inni spektakularną porażkę. Poruszyła całą Polskę
Oba tytuły dotarły do polskiej telewizji na zasadzie wykupionych praw do zagranicznych odpowiedników. Są również programami, które w polskiej telewizji pokazywane są już od dłuższego czasu, co może świadczyć o dużej i niesłabnącej popularności.
Polska wersja „The Voice” emitowana jest na antenie stacji TVP 2 od 3 września 2011 roku. Oparta na międzynarodowym formacie, stworzonym przez Johna de Mola, pierwszy raz wystartowała w Holandii. Obecnie na świecie najbardziej rozpowszechnione są wersje amerykańska oraz brytyjska.
Po sukcesie „zwykłego” „The Voice” powstały także wersje dla dzieci - „The Voice Kids” - oraz seniorów - „The Voice Senior”. Dla zwycięzcy show przewidziana jest nagroda w postaci kontraktu fonograficznego z wytwórnią muzyczną Universal Music Polska i tytuł „najlepszego głosu w Polsce”. Od trzeciej edycji triumfator może liczyć także na nagrodę pieniężną, która wynosi 50 tys. złotych.
Zobacz także: By zadbać o zdrowie, nie trzeba wiele. Skorzystaj z tych 7 rad [TYLKO U NAS]
"Twoja Twarz Brzmi Znajomo" nieco się różni
Natomiast „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” jest programem rozrywkowym opartym na hiszpańskiej koncepcji „Your Face Sounds Familiar”. Talent show emitowany jest w Polsce od 8 marca 2014 roku. „TTBZ” ma nieco inny charakter od „The Voice”. Jest to bowiem rodzaj celebrity talent show, który charakteryzuje się tym, że uczestnikami są znane postacie z show-biznesu, aktorzy czy muzycy.
W każdym z odcinków uczestnicy muszą jak najwierniej odwzorować występy artystów z polskiej lub zagranicznej sceny muzycznej. Ocenie podlegają zarówno aspekty wokalne, jak i wizualne, a także ruchy sceniczne i pozostałe elementy charakterystyczne tych postaci.
O to, jak wyglądają programy typu talent show, zapytany został Łukasz, który kilkukrotnie zasiadał na widowni obu tych formatów. W rozmowie opowiedział w szczegółach o tym, jak przebiega typowy dzień zdjęciowy „The Voice” oraz „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”.
Zobacz także: Anna Mucha chce żyć w zgodzie ze sobą. „Mam potrzebę naprawiania świata”
Jak się dostać na widownię talent show?
Adriana Zadruska, dziennikarka serwisu Zloteprzeboje.pl: Kiedy pierwszy raz pojawiłeś się na widowni talent show?
Łukasz, członek widowni talent show: Na widownię „Voice’a” trafiłem ze znajomymi dawno, czyli jakoś 7 lat temu.
AZ: Jak wygląda proces rekrutacji osób na widownię do takich programów?
Łukasz: Produkcja czasem gdzieś w internecie wrzuca informację, że szuka statystów. Ewentualnie wysyłają maila, jeśli się już kiedyś było na nagraniach, z informacją, że te odbędą się znowu i czy ktoś chce wziąć udział.
AZ: Podpisywałeś jakąś umowę z produkcją? Pewnie widownię obowiązują klauzule poufności.
Łukasz: Przy ogłoszeniu pojawia się informacja, że, wysyłając zgłoszenie, zgadzam się na RODO, przetwarzanie danych osobowych itp. Nie pamiętam, jak to było dokładnie, ale coś mi się kojarzy, że minimum raz po wejściu na plan "TTBZ" musiałem podpisać jakieś dokumenty właśnie o poufności itp. Szczerze nie pamiętam, czy tak było za każdym razem.
AZ: Teraz pytanie, które dla wielu wyda się najciekawsze: pieniądze. Czy statyści z widowni dostają za to jakieś wynagrodzenie?
Łukasz: W tamtym momencie nie płacili, chodziło się tam dla zabawy.
AZ: Masz może doświadczenie z innymi produkcjami? Jak to wygląda w ich przypadku?
Łukasz: Byłem wśród publiczności „TTBZ” cztery razy i tam dostawałem się przez stronę na Facebooku Publico TV. Oni na początku miesiąca wrzucali harmonogram, co będą nagrywać i do czego będą potrzebni statyści. Przed danym terminem publikowali post z informacją o zapisach. Wysyłałem SMS i oni odpowiadali dość szybko, że zapraszają. W przypadku Publico można było liczyć na jakieś pieniądze, raczej niewielkie, około 60-100 zł, ale zawsze coś.
Zobacz także: Nie tylko „Koty”. Te musicale zmieniły oblicze polskiej muzyki
Przykładowy dzień na planie
AZ: Możesz opisać przykładowy dzień na planie?
Łukasz: Zazwyczaj jedzie się tam np. na 9:00 i te nagrania trwają dość długo. Formalnie nie można używać telefonów i robić zdjęć, aby nic nie wyciekło. Po prostu trzeba siedzieć i czekać na nagranie. Oczywiście w międzyczasie zagadują ludzi, żeby nie było nudno, więc zawsze coś tam się dzieje.
AZ: Co się stanie, jeśli ktoś jednak skorzysta z telefonu? Da się za to wylecieć z widowni?
Łukasz: Atmosfera raczej jest w porządku, z telefonu dyskretnie można korzystać i tego nie zabronią, natomiast jeśli widzą, że ktoś robi zdjęcia, to od razu reagują i raczej ciężko to ukryć, bo jest sporo osób kontrolujących. Zazwyczaj najpierw upominają, nie kojarzę sytuacji, żeby kogoś wyrzucili.
AZ: Czy taki dzień zdjęciowy to rzeczywiście dzień, czy nagrania mogą się przeciągać?
Łukasz: Zazwyczaj nagrania do jednego odcinka to jeden dzień. Natomiast to też zależy od programu. Nagrania „TTBZ” to typowo dzień-odcinek. Czasami tylko dogrywają jakiś mały występ albo same brawa. „Voice” działa trochę inaczej, bo nagrywają np. 10 występów, a następnie są one wycinane i wklejane w różne odcinki.
AZ: Jak to wygląda, jeśli chodzi o katering? Skoro zdjęcia trwają tak długo, to możecie liczyć na jakikolwiek poczęstunek?
Łukasz: Jeśli nagrania trwają bardzo długo, powyżej ośmiu godzin, to zazwyczaj produkcja oferuje jakieś jedzenie i picie, natomiast to też jest już wcześniej określone we wspomnianych warunkach.
Dzień jest długi i tylko czasem nudny
AZ: Jak wygląda komunikacja na planie? Skąd wiecie, kiedy macie być na widowni, bo jest już nagranie, a kiedy można sobie gdzieś iść?
Łukasz: Komunikacja na planie jest bardzo przejrzysta, gdy zaczyna się nagranie, to wszystko jest oczywiste. Następuje ogólne wyciszenie w studiu, zmieniają się światła itp. Osoby zarządzające publicznością dbają o ludzi. Nie pokazują po cichu, że trzeba klaskać albo nie mają tabliczek z komendami, jak na kreskówkach, tylko sami biegają w koło i krzyczą, dopingują, więc jest to takie w miarę naturalne. Nawet podczas nagrań jest dość swobodnie, gdy ktoś się pomyli, to raczej obracają to w żart i kręcą od początku. Gdy kończy się scena nagraniowa, to również informują i mówią, że przykładowo za 10 minut będzie kolejny występ albo że teraz jest dłuższa przerwa, bo muszą zmienić scenografię. Można wtedy iść rozprostować kości.
AZ: Czy oprócz tego dostajecie jakieś wskazówki, jak macie się zachowywać?
Łukasz: Są osoby kierujące publicznością podczas nagrań, które wydają polecenia, że teraz trzeba klaskać, a teraz można się kołysać itp.
Zobacz także: Katarzyna Bosacka nie ma świątecznych zmartwień. „Trzeba podejść na luzie”
Spotkanie z gwiazdami i inne incydenty
AZ: Czy zasiadający na widowni mają możliwość spotkania się z jury? Możecie zrobić sobie zdjęcie lub poprosić o autograf takiego Barona?
Łukasz: Spotkać z jury bezpośrednio się nie da. Gdyby mieli tak do każdego wychodzić i robić sobie zdjęcie, zajęłoby to za dużo czasu. Trochę rozjechałby się czas zdjęciowy. Natomiast ludzie z planu normalnie rozmawiają z publicznością, nie udają, że nas nie ma. Pamiętam, jak byłem na nagraniach „Voice’a”, to Dawid Kwiatkowski chodził po hali zdjęciowej, rozmawiał, oczywiście przez mikrofon, więc było słychać dobrze, z ludźmi, śpiewał coś itp. Jest taka luźna atmosfera, ale bez nadmiernego spoufalania się, jeśli tak to mogę nazwać.
AZ: Czy zdarzają się jakieś incydenty typu brak prądu/spadła na kogoś lampa itp.?
Łukasz: Nie pamiętam jakichś drastycznych incydentów. Myślę też, że produkcja zabezpiecza się na wypadek braku prądu. Pamiętam, sytuację, jak na „TTBZ” pewien wysoki i postawny pan wchodził po takiej malutkiej i wątpliwej drabince na dźwig z kamerą. Był pod sufitem tuż nad publicznością. Wszyscy się modlili, żeby nie spadł, ale no udało mu się (śmiech).
AZ: Na koniec zapytam o inne momenty, które mogły zapaść w pamięć. Skoro nie było żadnych wpadek produkcyjnych, to może pamiętasz jakieś wyjątkowo zabawne momenty?
Łukasz: Z zabawnych historii to zawsze mi się kojarzy pan, który kierował publicznością na „TTBZ” i opowiadał zabawne historie w przerwach. Poza tym raczej jest spokojnie.
AZ: Dziękuję serdecznie za poświęcony czas i udzielenie odpowiedzi na pytania.
Zobacz także: Rafał Zawierucha został ojcem. Jak odnajduje się w tej roli? „Nie będę ściemniał”
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!