Włącz radio

Poruszające słowa Andrzeja Rybińskiego. Mówi o miłości

2 min. czytania
07.06.2023 09:18
Zareaguj Reakcja

Andrzej Rybiński jest wybitnym polskim wokalistą, gitarzystą, a także kompozytorem. Jego największe przeboje to „Nie liczę godzin i lat”, „Pocieszanka” czy „Czas relaksu”. Co piosenkarz myśli o miłości?

|
fot. Źródło: Artur Zawadzki/REPORTER

Andrzej Rybiński to muzyk, który słynie z ciepłego i serdecznego uśmiechu. Praktycznie nie schodzi z twarzy piosenkarza. Nikogo to nie szokuje, ponieważ prywatnie mężczyzna jest bardzo szczęśliwym i poukładanym człowiekiem. Pełnię szczęścia i spokój ducha odnalazł przy drugiej żonie, Jolancie Szymańskiej.

Może to trywialne, ale tak naprawdę do życia napędza mnie miłość. To jest chyba najważniejsze. Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie chodzi tu tylko o miłość mężczyzny do kobiety, ale tych miłości jest naprawdę wiele. Im jesteśmy starsi, tym odkrywamy coraz nowsze i ciekawsze jej odcienie. Miłość jest motorem do tego, żeby żyć, żeby być, żeby kochać innych ludzi i inne stworzenia również, bo przecież miłość do zwierząt jest niebywale istotna - wspomniał w wywiadzie dla "Super Expressu".

Zobacz także: Shakira zakochana w gwieździe F1? To zdjęcie rozgrzało internet

Andrzej Rybiński wyjątkowo mocno kocha także swoich wnuków - Mikołaja i Adama. Są oni uzdolnieni muzycznie, jednak nie myślą o karierze w branży swojego dziadka.

 

[instagram]

Andrzej Rybiński - początki kariery

Andrzej Rybiński ukończył Średnią Szkołę Muzyczną w Łodzi w klasie fortepianu. W 1971 roku założył wraz ze swoją pierwszą żoną zespół - Andrzej i Eliza. Udało im się wystąpić wspólnie na IX Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, gdzie otrzymali nagrodę za wykonanie piosenki "Nie zmogła go kula".

 

Andrzej i Eliza podróżowali i koncertowali po niemal całym świecie. Grali nie tylko w Polsce, ale także w Austrii, Belgii, Bułgarii, RFN, Stanach Zjednoczonych oraz ZSRR. Zespół zakończył jednak wspólne występy i uległ rozpadowi. Mimo tego, wokalista nie odłożył mikrofonu i w lipcu 1981 roku rozpoczął karierę solową. Wylansował kilka piosenek, jednak jego największym przebojem okazał się utwór "Nie liczę godzin i lat".

Zobacz także: Wojciech Mann bardzo schudł. Porusza się z balkonikiem

Andrzej Rybiński przyznał, że wraz z wiekiem stał się "niepoprawnym domatorem". Mimo, że wciąż jest w podróży, uwielbia wracać do swojego domu. To dla niego najlepszy odpoczynek.

Teraz już jestem domatorem. Wciąż gram dużo koncertów, więc ciągle jestem w podróży, dlatego nawet nie szukam żadnych zorganizowanych wczasów, ale z radością wracam do domu i tam odpoczywam. Czasem coś ugotuję, ale częściej to żona lub syn czekają z dobrym obiadem - śmieje się muzyk.

Zobacz także: Roksana Węgiel jest milionerką! Zrobiła to jeszcze przed 18-stką