Jej wielki hit lat 80. powstał w 40 minut! I tak nie była zadowolona
Kylie Minogue stawiała swoje pierwsze muzyczne kroki już w latach 80. Wydała wówczas album zatytułowany swoim imieniem, na którym znalazł się ten wielki hit. Jednak sama artystka nie była zadowolona z postępów prac.
Kylie Minogue swoją karierę artystyczną rozpoczęła od pomniejszych ról w operach mydlanych. Tak minęła jej pierwsza połowa lat 80. Jednak pod koniec dekady postanowiła zrobić zdecydowany zwrot i wydała swoją debiutancką płytę, zatytułowaną "Kylie", na której znalazł się między innymi ten ponadczasowy hit.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Od oper mydlanych na szczyt listy przebojów
Płytą "Kylie" australijska gwiazda rozpoczęła poważną karierę muzyczną. Pierwszym wydawnictwem Minogue od razu osiągnęła sukces komercyjny. Krążek osiągnął szczyt sprzedażowy w Wielkiej Brytanii, ale także stał się piątym najlepiej sprzedającym się albumem dekady.
"I Should Be So Lucky" jest jedną z piosenek znajdujących się na pierwszej płycie Kylie Minogue. W pracach nad kompozycją piosenkarce pomagał uznany na brytyjskim rynku producent muzyczny Stock Aitken Waterman, który czuwał także nad czterema pierwszymi wydawnictwami wokalistki.
Zobacz także: Ballada sprzed 20 lat robi furorę. Szok, co kryje się za pozytywnym tytułem
Kylie Minogue nie była zadowolona z tej współpracy
Prace nad "I Should Be So Lucky" przebiegły wręcz błyskawicznie. Waterman działający w ramach grupy autorów piosenek stworzył kompozycję w niecałe czterdzieści minut, podczas gdy sama Kylie Minogue czekała przed studiem nagraniowym. Mike Stock, który również brał udział w pracach, napisał tekst do piosenki, inspirowany dotychczasowym życiem początkującej artystki. Jednak sama Kylie nie do końca była zadowolona z trybu prac, jaki narzucili mężczyźni. Ci bowiem nakazali jej nagrywać utwór w sposób, który jej nie odpowiadał.
Po skończonych nagraniach Kylie Minogue wróciła do Australii, aby dokończyć prace nad kolejną operą mydlaną. Niedługo później okazało się, że mimo przykrych doświadczeń nagrała wielki hit. O kulisach prac nad utworem opowiedział dla "The Guardian" Mike Stock.
Musieliśmy przygotować piosenkę w około 40 minut, a ona nie była zadowolona. Nie wiedzieliśmy, że mamy w rękach hit, więc kiedy utwór osiągnął 1. miejsce przez pięć tygodni, ktoś zapytał: „Jaki będzie ciąg dalszy?”. Nie mieliśmy żadnego. Więc pojechałem do Australii na początku 1988 roku i spotkałem ją w barze z jej menadżerem. W zasadzie przeczołgałem się 100 metrów na kolanach i szczerze przeprosiłem — opowiedział producent.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!