Krzysztof Cugowski gorzko o powrocie Budki Suflera. "To był fatalny pomysł"
Krzysztof Cugowski wraca wspomnieniami do dawnych czasów i wspomina różne momenty działalności Budki Suflera. Dlaczego według muzyka wznowienie działalności zespołu nie miało sensu?
Krzysztof Cugowski dwukrotnie opuszczał skład Budki Suflera. Pod koniec lat 70., po nagraniu dwóch albumów długogrających wizje artystyczne Cugowskiego i reszty składu znacznie się różniły. To doprowadziło do odejścia wokalisty z grupy.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Oni wpadli na pomysł, żebyśmy zaczęli nagrywać szlagiery, które zaspokoją gusta masowej publiczności. Mnie się to kompletnie nie podobało. Nie dogadaliśmy się, więc poszedłem swoją drogą. Zająłem się rockiem i nagrałem kilka albumów, a koledzy w tym czasie wylansowali m.in. Izabelę Trojanowską i Urszulę - wspomina po latach Cugowski w rozmowie z "Onetem".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.
Zobacz także: Tak młodzież skwitowała piosenki Budki Suflera. Cugowski nie wytrzymał
Pierwszy powrót do Budki Suflera
Na początku lat 80., gdy Budka Suflera zbliżała się do dekady działalności scenicznej, pod wpływem Jerzego Janiszewskiego, Krzysztof Cugowski wrócił do zespołu, aby nagrać płytę na jubileusz. Przy tej okazji, Cugowski z resztą zespołu ponownie wymienili się pomysłami na następne kroki wydawnicze, a to doprowadziło do powrotu dawnego członka składu na kolejne lata.
Jak przyznał sam artysta, jego powrót do Budki Suflera miały pokrzyżować plany Felicjana Andrzejczaka, z którym zespół miał już materiał na płytę. Ta jednak została anulowana.
Spotkaliśmy się, zaczęliśmy rozmawiać i od słowa do słowa ustaliliśmy, że wracamy do wspólnych działań. Ucierpiał na tym Felicjan Andrzejczak, z którym Budka miała już przygotowany materiał na płytę. W związku z tym, że się dogadaliśmy, tamten album trafił do kosza, a my nagraliśmy nowy – "Czas czekania, czas olśnienia" - mówił w tym samym wywiadzie.
Zobacz także: Konflikt synów Krzysztofa Cugowskiego. „To dla mnie przykre i bolesne”
Definitywny koniec
Drugi i ostateczny koniec Krzysztofa Cugowskiego w składzie zespołu nastąpił w 2014 roku. Jak wspomina sam muzyk, początkiem końca była piosenka "Takie tango", która ponownie nie spełniała założeń artystycznych wokalisty. Oczekiwania artystyczne Cugowskiego oraz, przede wszystkim Romualda Lipki, znowu były nie do pogodzenia. Wtedy formacja zdecydowała się zagrać pożegnalną trasę koncertową.
Jednak dawni koledzy Cugowskiego ponownie odezwali się z zamiarem wspólnego grania już pięć lat później. Ten jednak kategorycznie odmówił współpracy, uważając, że nie ma to większego sensu.
Próbowałem im wytłumaczyć, że reaktywowanie Budki Suflera nie ma sensu. To był fatalny pomysł. Próbowałem ich od niego odwieść - tłumaczył.
Krzysztof Cugowski nie powrócił już do wspólnej gry z zespołem. Skupił się na karierze solowej oraz pobocznych projektach. W tym roku obchodzi 55-lecie pracy artystycznej. W dalszej części rozmowy wspomina również o konflikcie medialnym, który rozpoczęli dawni koledzy. Cugowski stwierdza jednak, że nie zamierzał interweniować, uważając zachowanie za mało znaczące zaczepki. Na koniec tej części rozmowy artysta podkreślił, że nie chowa urazy do pozostałych członków formacji.
Zobacz także: Na taką emeryturę może liczyć Krzysztof Cugowski. „Będę śpiewał do śmierci”
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!