Ma pod skórą tusz zmieszany z prochami. Kontrowersyjny tatuaż budzi emocje
Współzałożyciel legendarnej Metalliki ma nową ozdobę na ciele. Nowy tatuaż zrobił, aby oddać hołd jednemu ze swoich idoli. Na Instagramie pochwalił się, że tusz, którym go wykonano, zmieszany został z prochami zmarłego artysty.
James Hetfield jest miłośnikiem tatuaży, co bardzo dobrze widać. Od lat jego ciało jest nimi dość szczelnie pokryte. Ostatnio postanowił zrobić sobie kolejny. Pochwalił się nim na Instagramie Metalliki.
Rozwiąż quiz o kultowych przebojach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Frontman amerykańskiej grupy wytatuował sobie karciany czarny pik umieszczony w środku żelaznego krzyża. Ten ostatni symbol jest niemieckim odznaczeniem wojskowym nadawanym za męstwo na polu walki oraz za sukcesy dowódcze. Podobny krzyż muzyk ma również na łokciu, umieszczał go również wielokrotnie na swoich gitarach.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Zobacz także: Eurowizja 2024. Ogłoszono kontrowersyjną zmianę. Będzie afera?
James Hetfield zrobił sobie tatuaż z prochami
Współzałożyciel Metalliki wyznał również, że nowy tatuaż jest hołdem dla zmarłego w 2015 roku Lemmy'ego Kilmistera. Lider heavymetalowej grupy Motörhead odszedł w wyniku niewydolności serca oraz powikłań nowotworu prostaty. Tusz użyty do wykonania tatuażu został zmieszany z prochami Kilmistera, o czym Hetfield napisał w tym samym poście.
Czarny tusz został zmieszany ze szczyptą prochów kremacyjnych, które tak łaskawie mi podarowano - napisano pod zdjęciem.
Tatuaż został umieszczony na środkowym palcu prawej ręki. Dzieło zaprojektował i wykonał popularny tatuator Corey Miller. Ma on oznaczać, że Lemmy "wciąż jest w stanie latać jak ptak po całym świecie".
Zobacz także: Eurowizja 2024. Przesadziła? Tak skwitowała Lunę!
Nazywali go ojcem chrzestnym
Członkowie Metalliki wielokrotnie wypowiadali się na temat Kilmistera, określając go "ojcem chrzestnym". W jednym z wywiadów dla magazynu "Kerrang!" z 2016 roku Hetfield wyznał, że czuje się zrozpaczony po śmierci lidera Motörhead.
Wyobrażałem go sobie jako posąg nieśmiertelnego człowieka. [...] Przestraszyłem się i pomyślałem: «Gdzie jest teraz nasz kapitan?». Był dla nas ojcem chrzestnym. […] Nie ma wątpliwości, że bez niego nie byłoby Metalliki. Kiedy był w pobliżu, po prostu wydawało się, że wszystko będzie dobrze - powiedział James Hetfield.
Legendarna Metallica w lipcu tego roku zagra w Polsce aż dwa koncerty. Wydarzenia odbędą się 5 oraz 7 lipca stadionie PGE Narodowym. Grupa zagra w ramach trasy "Metallica: M72 World Tour".
Zobacz także: Kim Wilde była ikoną w latach 80. Tak gwiazda wygląda dziś
Zobacz także: Krzysztof Cugowski świętuje 55 lat na scenie. „Nie ma sensu hałasować”