Małgorzata Foremniak szczerze nt. macierzyństwa. "Płakałam w poduszkę"
Małgorzata Foremniak wyjawiła niedawno, że najtrudniejszą rolą w jej życiu jest bycie mamą. Choć aktorka rzadko wypowiada się na tematy prywatne, to tym razem otworzyła się nieco na temat macierzyństwa i opiekowania się trójką dzieci, z czego dwójką adoptowanych.
Małgorzata Foremniak odniosła duży sukces jako aktorka oraz osobowość telewizyjna. Pomimo tego 56-latka prywatną sferę życia woli pozostawiać dla siebie. Teraz jednak wyjątkowo uchyliła rąbka tajemnicy na temat swojego życia rodzinnego. Okazuje się, że nie było ono usłane różami.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Foremniak o byciu mamą dla adoptowanych dzieci
Przed ołtarzem Małgorzata Foremniak stawała dwa razy. Jej pierwszym mężem był Tomasz Jędruszczak. Razem mieli córkę Aleksandrę. Potem, w 1998 r., aktorka wyszła za reżysera Waldemara Dzikiego. Nie doczekali się wspólnie biologicznego potomstwa, jednak szybko adoptowali dwoje dzieci: Milenę i Patryka.
Gwiazda mówi o tych kwestiach na tyle rzadko, że wielu fanów o tym nawet nie wiedziało. Tym razem nawiązała jednak do kwestii macierzyństwa podczas rozmowy z Magdą Mołek w programie "W roli głównej".
Przyznała, że dzieci adoptowała w czasie, kiedy zaczęła występować w serialu "Na dobre i na złe", który przyniósł jej największą rozpoznawalność. Jednak rola mamy była o wiele trudniejsza.
To potężny trening. (...) Nie chcę się na ten temat rozgadywać, bo szanuję przestrzeń moich dzieci (…). Jednak nieraz płakałam w poduszkę z bezsilności, ale dawaliśmy z Dzikim radę. Choć czasami mówiliśmy, że nie damy – zdradziła.
Zobacz także: Martyna Wojciechowska czuje motylki w brzuchu? Uchyliła rąbka tajemnicy
Relacje Małgorzaty Foremniak z dziećmi
Związek Małgorzaty Foremniak i Dzikiego po kilku latach się rozpadł. Wtedy to aktorka częściej zajmowała się dziećmi. Było to dla niej niezwykle wymagające zadanie – szczególnie że pozostawała bardzo aktywna zawodowo.
Dodatkową trudność stanowił fakt, że adoptowane dzieci miały problem z całkowitym otwarciem się na nową rodzinę.
Myślę, że miłości biologicznej nic nie jest w stanie zastąpić. Wzięłam do domu dzieci duże (…). Przy takich dużych dzieciach jest inaczej. To są dzieci, które mają "twardy dysk" zapełniony i z tym się żyje. Mają skomplikowaną przeszłość. To była dla mnie lekcja, czym jest rodzicielstwo – powiedziała z kolei magazynowi "Viva!".
Dodała, że od adoptowanych dzieci nigdy nie usłyszała w swoim kierunku słowa "mamo". Przyznała, że było to dla niej smutne, ale musiała się z tym pogodzić i uszanować to, że nie są w stanie traktować jej w pełni jak matki.
Gwiazda zastrzegła jednocześnie, że pomimo tego dba o zachowanie jak najlepszych relacji z dorosłymi już dziećmi. W tym także z rodzoną córką, Aleksandrą.
Wciąż odkrywamy związek matki i córki. Znalazłyśmy niezwykłe porozumienie (…). Umiemy zobaczyć siebie takimi, jakie jesteśmy. Widzimy siebie obnażone, ze wszystkimi słabościami. Wzmocniłyśmy wspólne korzenie – przyznała.
Na szczęście z doniesień "Życia na gorąco" wynika, że również Aleksandra dobrze dogaduje się ze swoim adoptowanym rodzeństwem.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!