Marek Piekarczyk w ostrych słowach po stracie syna. "Zrobili imprezkę na oddziale"
Marek Piekarczyk powrócił pamięcią do tragicznych wydarzeń sprzed lat. Opisał ich przebieg w swojej książce "Zwierzenia kontestatora". Podzielił się z czytelnikami osobistym dramatem, który rozegrał się w jednym ze szpitali.
Marek Piekarczyk wydał jakiś czas temu książkę, która zawierała cykl jego wywiadów z dziennikarzem - Leszkiem Gnoińskim. W jednym z nich muzyk opowiedział o okolicznościach śmierci jego nowonarodzonego syna - Michałka. Okazało się, że artysta obarcza tragedią... szpitalny personel.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Zobacz także: Maryla Rodowicz zadecydowała! Oto, gdzie wystąpi na sylwestrze 2023/2024
Marek Piekarczyk o rozpaczy po śmierci syna. Powodem straty personel szpitala
W 2014 roku światło dzienne ujrzała książka Marka Piekarczyka i Leszka Gnoińskiego - "Zwierzenia kontestatora". Muzyk zawarł w niej rozrywającą serce historię o stracie ukochanego syna. Artysta miał wówczas 27 lat, a jego partnerka - Ewa zaledwie 17. Zakochani oczekiwali narodzin pierwszego dziecka i planowali pobrać się tuż po nich. Pomimo urzędowego pozwolenia, zdecydowali, że wstrzymają się ze ślubem. Michałek urodził się nieco za wcześnie i musiał znaleźć się pod stałą opieką lekarską. Jak wspomina Piekarczyk, personel szpitala nie wywiązał się jednak dobrze z powierzonej mu roli. Marek Piekarczyk wyznał, że chłopiec zmarł, ponieważ medycy dopuścili się zaniedbania.
Michał urodził się trochę wcześniej i włożyli go do inkubatora. Tej samej nocy, z soboty na niedzielę, zmarł. Po prostu zrobili sobie imprezkę na oddziale i nie dopilnowali. Potem nie mogłem zobaczyć swojego dziecka, takie były głupie czasy - napisał Marek Piekarczyk w książce "Zwierzenia kontestatora".
Zobacz także: Sara James w melancholijnym utworze. Będzie kolejny hit?
Kolejnym policzkiem dla muzyka był fakt, że odmówiono mu zobaczenia ciała syna i pożegnania się z nim. Marek Piekarczyk został zmuszony do przekupienia mężczyzny pracującego w prosektorium. Przez jakiś czas myślał nawet o tym, by skierować sprawę do sądu.
Dałem mu 50 złotych i otworzył trumnę. Piękny, wspaniały, cudowny chłopczyk. Śliczne rysy, długie palce, wyglądał jak anioł. (...) Chciałem im zrobić sprawę sądową, ale gdy nad grobem powiedziałem "odpuszczamy naszym winowajcom", wybaczyłem im - czytamy dalej we wspomnieniach Piekarczyka.
Zobacz także: Shakira nakręci film dokumentalny. Pique ponownie w tarapatach?
Związek Piekarczyka i Ewy został wystawiony na próbę
Po przedwczesnej śmierci dziecka relacja Marka i Ewy przeszła kryzys. Para nie potrafiła poradzić sobie ze stratą wyczekiwanego dziecka.
Po pogrzebie Ewa powiedziała, że teraz nic już nas nie łączy i mogę ją zostawić, ale wzięliśmy ślub. Potem znów chciała zajść w ciążę i pojawił się Maciek. Między nami było fajnie, nie kłóciliśmy się - zapewnił muzyk.
Małżeństwo Piekarczyków doczekało się następnie córki Sonii, która urodziła się w 1984 roku. Byli ze sobą 20 lat i rozwiedli się pod koniec lat 90. Marek Piekarczyk przebywał wówczas na terenie Stanów Zjednoczonych.
Zobacz także: Maciej Dowbor ostro do Domagały. „Obyś żarł tylko przesolone żarcie”
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!