Mrozu ostro o polskich artystach. Nie zostawił suchej nitki
Mrozu wziął udział w rozmowie, w której poruszył temat polskiej sceny muzycznej. Piosenkarz w mocnych słowach wypowiedział się na temat części artystów. Nie każdemu spodoba się jego zdanie.
Mrozu jest obecny na scenie już od wielu lat. Debiutował w 2009 roku albumem “Miliony monet”, a tytułowy singiel z miejsca stał się wówczas ogromnym przebojem. Obecnie jest jednym z najpopularniejszych polskich artystów. Kilka miesięcy temu otrzymał aż trzy Fryderyki na jednej gali. Został nagrodzony w kategoriach “Album Roku POP”, “Utwór Roku” oraz “Artysta Roku”. Ostatnio zdecydował się bardzo krytycznie wypowiedzieć się o polskich artystach.
Zobacz także: „Jestem w szoku”! Fanom Dody opadły szczęki. Tylko spójrzcie
Mrozu przejeżdża się po polskiej scenie
Popularny piosenkarz był ostatnio gościem w podcaście “Wojewódzki&Kędzierski”. W rozmowie poruszony został oczywiście temat muzyki. Mrozu zasugerował, że hip-hop, który obecnie jest chyba najpopularniejszym gatunkiem na świecie, może w końcu zejść na drugi plan. Podzielił się również obserwacją tego, że powoli do łask wraca muzyka gitarowa. Nie szczędził jednak krytycznych słów pod adresem ogółu polskich artystów.
Ja się kompletnie nie przejmuję żadnym trendem, żadną modą, która obecnie istnieje. Obserwuję, że wraca muzyka gitarowa, jest też na to ciśnienie, ale niestety też cały czas rośnie w siłę bylejakość i chałturnictwo - mówił artysta.
Zobacz także: „Przeżyj to sam” na wiecu wyborczym. „Niech chociaż muzyka pozostanie wolna”
Kto ponosi winę za słabą kondycję sceny?
W dalszej rozmowie Mrozu podał przykład negatywnego zjawiska na scenie, które świadczy o jej bylejakości. Muzyk ubolewał nad tym, że wielu raperów coraz częściej gra koncerty z playbacku. Taki trend jest popularny w Stanach Zjednoczonych i zaczął naturalnie przypływać do Polski. Artysta dużą winą za taki stan rzeczy obarcza publiczność, która godzi się na takie działanie. Jak powiedział w rozmowie:
Najsmutniejsze jest to, że nie przeszkadza to publiczności. Publiczność jest winna temu, że daje na to przyzwolenie i tego nie krytykuje. Wydaje mi się, że to jest taki trend, który przyszedł ze Stanów, bo tam ci raperzy Lil X itd., każdy z tych „Lilów” gra też z playbacku i ta chałtura mi się nie podoba.
Jeden z prowadzących powiedział, że taka postawa jest brakiem szacunku dla publiczności. Mrozu przyznał mu rację i stwierdził, że nie jest częścią sceny hiphopowej, wbrew temu, co było w przeszłości. Przyznał jednak, że jeśli komuś nie przeszkadza takie podejście muzyka do słuchacza, to nic mu do tego.
Jeżeli komuś to pasuje, to ok. Ja nie jestem częścią tej sceny - podsumował Mrozu.
Zobacz także: Odświeżyła hit polskich dyskotek. Soundtrack do filmu „Barbie” bawi do łez