advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all
Włącz radio

"Niedoceniona perełka" to jedno z największych dzieł Clinta Eastwooda

3 min. czytania
07.05.2026 14:08
Zareaguj Reakcja

Kariera Clinta Eastwooda jest naprawdę imponująca. Amerykański aktor, reżyser i producent nakręcił ponad czterdzieści filmów, w tym chociażby oscarowe "Bez przebaczenia" i "Za wszelką cenę". Jednak uważa, że za jedno ze swoich największych dzieł nie został wystarczająco doceniony przez szeroką publiczność. Chodzi o dramat z 2006 r. - "Listy z Iwo Jimy".

fot. Kadr z filmu "Listy z Iwo Jimy" (CDA, Screen)
  • Clint Eastwood stworzył ambitny projekt w 2006 roku.
  • Film "Listy z Iwo Jimy" ukazuje perspektywę japońskich żołnierzy.
  • Filmowiec podkreśla, że wojna nie ma prawdziwych zwycięzców.

Clint Eastwood bez większych wątpliwości cieszy się renomą i wysoką pozycją w świecie kina. Osiągnął sukces zarówno jako aktor, producent, jak i reżyser. Jest wielokrotnym laureatem najważniejszych nagród filmowych – czterech Oscarów, czterech Złotych Globów i trzech Cezarów. Przez 75 lat stworzył solidną i zaskakującą filmografię. Jednak dwadzieścia lat temu, 15 listopada 2006 r., zaprezentował publiczności ambitną produkcję, która, ku zaskoczeniu krytyków, nie przypadła do gustu odbiorcom w USA.

Rozwiąż quiz o filmach hollywoodzkich. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Największe hity Hollywood. Rozpoznaj je po jednym kadrze!

1/20 Ten kadr pochodzi z filmu:

Dlaczego "Listy z Iwo Jimy" Clinta Eastwooda nie zdobyły popularności w Stanach?

Zanim Clint Eastwood wyreżyserował "Sztandar chwały" (ang "Flags of Our Fathers") i "Listy z Iwo Jimy" (ang. "Letters from Iwo Jima") z 2006 r., w przeszłości sam zagrał w produkcjach rozgrywających się w czasach II wojny światowej, takich jak "Tylko dla orłów" i "Kelly's Heroes". Z kolei dwie dekady temu filmowiec przedstawił efekty pracy nad jednym z ciekawszych kinowych projektów wszech czasów.

Clint Eastwood w "Sztandarze chwały" zekranizował historię słynnego zdjęcia, a mianowicie zdjęcia amerykańskich żołnierzy, wiwatujących na okupowanej przez Japończyków wyspie Iwo Jima. Zdał sobie sprawę, że istnieje druga strona tej samej opowieści, która nie została jeszcze opowiedziana. Zatem rozpoczął pracę nad "Listami z Iwo Jimy", które prezentują przeciwstawną perspektywę.

Redakcja poleca

I kiedy "Sztandar chwały" odniósł ogromny sukces kasowy w Stanach Zjednoczonych, "Listy z Iwo Jimy", pomimo znakomitych ocen i recenzji, nie spotkały się z tak wielkim zainteresowaniem. Dramat nie dotarł do tej samej widowni, co przełożyło się na znacznie niższe wyniki.

Dwie strony jednej bitwy. Film, który wstrząsnął Japonią

Fabuła "Listów z Iwo Jimy" skupia się na japońskich żołnierzach, którzy straceńczo bronią wyspy Iwo Jima w 1945 r. W główną rolę generała Tadamichiego Kuribayashiego wcielił się Ken Watanabe. W obsadzie znaleźli się też Kazunari Ninomiya, Tsuyoshi Ihara, Ryô Kase i Shidô Nakamura.

Zanim [japońskie media] zaczęły mówić o tym filmie [który wszedł na ekrany w Japonii w grudniu 2006 roku], większość Japończyków nie wiedziała o tej bitwie. Film wywołał ogromną reakcję po premierze. Wielu Japończyków było naprawdę zaskoczonych prawdą o wojnie. Nigdy o niej nie rozmawialiśmy i w szkole nie mieliśmy zbyt wielu informacji na ten temat. Byłem rozczarowany, że niewiele o niej wiedziałem. Kiedy Clint zatrudnił mnie w listopadzie [2005 roku], musiałem przeczytać książkę i przeprowadzić wiele badań – opowiadał Ken Watanabe dla serwisu Straight.com.

Mimo artystycznych walorów film nie spotkał się z odpowiednim odbiorem. Niemniej Clint Eastwood z dumą podkreśla przesłanie dramatu – że wojna nie ma prawdziwych zwycięzców.

Źródła: ZlotePrzeboje.pl, Cinema.everyeye.it, Straight.com, Imdb.com