advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Nie uwierzycie, co to za miejsce. Nawet mieszkańcy Warszawy nie mieli o nim pojęcia

4 min. czytania
02.07.2024 08:30
Zareaguj Reakcja

Nawet w niepozornym miejscu mogą kryć się fascynujące historie. Jedna z nich dotyczy warszawskich Bielan, a konkretnie – zwyczajnego pawilonu, w którym tworzyły się rzeczy wielkie. Co łączy Wawrzyszew z takimi zespołami, jak Republika, Brygada Kryzys czy Papa Dance? Odpowiedź jest krótka – słynny Tonpress. Zacznijmy jednak od początku.

|
fot. Niepozorne miejsce z wielką histrią, Michał Szpojankowski, kadry z teledysków/Lady Pank - Wciąż bardziej obcy/Obywatel G.C. - Nie pytaj o Polskę

Czasem mieszkamy w jednym miejscu bardzo długo. Wcześniej mieszkali tu nasi rodzice, później będą mieszkać też nasze dzieci. Okolica staje się naszym domem, który znamy jak własną kieszeń. Wydawać by się mogło, że niewiele może się przed nami ukryć. Jednak nic bardziej mylnego. Okazuje się, że nawet mieszkając w tym samym miejscu przez dekady, nie wiedzieliśmy, że przed naszym nosem tworzą się absolutne legendy.

Rozwiąż quiz o latach 90. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Warszawskie Bielany to pełna niezwykłych miejsc dzielnica. W pierwszej kolejności dzieli się ona na kilka obszarów, takich jak, chociażby, słynna Chomiczówka, którą wiele osób może znać z piosenki Sidneya Polaka. Częścią tego obszaru jest także Wawrzyszew. Miejsce zielone, spokojne, dobrze skomunikowane... oraz skrywające swoje sekrety, o których wielu mieszkańców nie miało pojęcia. To tutaj bowiem tworzyła się znaczna część historii rodzimej muzyki rockowej i nie tylko.

Rock, wielkie przeboje i warszawski Wawrzyszew

Tonpress to polskie wydawnictwo muzyczne, powstałe w latach 70. Wypuściło całą masę winylów, kaset czy płyt, które osiągały porażającą sprzedaż. Nie zamykało się też wyłącznie na jednym gatunku muzycznym. Jego dystrybucją na polski rynek trafiły m.in. wydawnictwa Anny Jantar, Ireny Santor, Krzysztofa Krawczyka, Maryli Rodowicz, Ireny Jarockiej czy Alicji Majewskiej. Trzeba przyznać, że jest to porządny kawałek polskiej muzyki popularnej.

Zobacz także: W latach 90. fani śledzili każdy ich krok. Po odejściu Piaska wiele się zmieniło. „Straciliśmy” [WYWIAD]

Dziś niemal oczywiste jest, że wytwórnie muzyczne posiadają swoje studia nagraniowe. Każde z nich chce bowiem mieć kontrolę nad tym, co tworzą artyści. Chce również, żeby wydawana przez nie muzyka ukazywała się w jakości lepszej niż brzmiąca jak nagrywana mikrofonem, umieszczonym w pokoju, z oknem wychodzącym na tory przed obleganym dworcem albo – co jeszcze gorsze – lotnisko.

Dlatego też Tonpress otworzył studio nagraniowe. Nie znajdowało się ono jednak w centrum Warszawy, gdzie każdy mógłby wskazywać je palcem i marzyć o tym, by właśnie tam kiedyś dotrzeć i móc nagrać własny album. Na początku lat 80. wytwórnia zdecydowała się, by własne studio otworzyć na Wawrzyszewie. Dokładniej mówiąc, w pawilonie na ulicy Sandora Petofiego 3. Nazwano je, zgodnie z miejscem, w którym powstało – “Wawrzyszew”.

Tutaj nagrywały największe legendy polskiego rocka

W okolicy budynków mieszkalnych, niemalże pod nosem mieszkańców, tworzył się kawał historii polskiej muzyki. Studio znajdowało się na parterze oraz na poziomie piwnicy. Poza nim pawilon zajmowały różnorakie sklepy. Cała magia działa się jednak w środku. To właśnie tam przez kilkanaście lat nagrywały największe gwiazdy rodzimego rocka.

Kto przyjeżdżał na warszawski Wawrzyszew, by nagrać singiel czy album? Sama plejada największych gwiazd lat 70. i 80. Mowa, chociażby o takich tuzach, jak Lady Pank, Papa Dance, Republika, Brygada Kryzys, Kobranocka, TSA, Perfect, Voo Voo czy Obywatel G.C. Jak dobrze widać, to naprawdę znaczna część najpopularniejszych wykonawców tamtych lat. Aż dziw bierze, że to wszystko działo się w niepozornym pawilonie na Bielanach.

Tak zakończyła się historia Tonpressu

Dziś niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że studio nagraniowe Tonpressu działało na Wawrzyszewie. Starsi mogli spotkać się z tym faktem, jednak wiele młodych osób nie miało nawet takiej okazji. Choć zdarzają się wyjątki, jak Krzysztof, który w okolicy mieszka od dziecka, a niezwykłą historię tajemniczego bielańskiego pawilonu poznał na własną rękę.

Urodziłem się pod koniec lat 90., a więc gdy studio na Wawrzyszewie już nie funkcjonowało. Dopiero jako nastolatek dowiedziałem się o jego istnieniu z książki o Bielanach Jarosława Zielińskiego albo z internetu, nie pamiętam dokładnie – mówił w rozmowie ze Zloteprzeboje.pl.

W 1989 roku nastąpiła zmiana ustrojowa. Wraz z nią w kraju raczkować zaczął kapitalizm. Wiele państwowych spółek wówczas prywatyzowano. Niestety Tonpress nie przetrwał panujących ówcześnie warunków rynkowych. W 1990 roku demokratyczny rząd zrezygnował z prowadzenia państwowych wydawnictw. W efekcie słynna wytwórnia została zamknięta, a jej katalog rozdzielono między prywatnymi wytwórniami.

Duma i lokalny patriotyzm. Studio we wspomnieniach młodszego pokolenia

Tak też zakończył się pewien etap w historii polskiej muzyki. Wawrzyszewski pawilon stoi w tym samym miejscu do dziś. Jego przeszłość wydaje się być jednak nieco zapomniana przez mieszkańców. Kolejne pokolenia mają już zupełnie inne wspomnienia związane z tym miejscem. Wciąż pełni ono bowiem wyłącznie funkcję usługową.

W tym samym pawilonie była piekarnia, dziś też już nieistniejąca, w której przez lata kupowaliśmy bardzo smaczne wypieki; jest tam też pierwsza biblioteka publiczna, z jakiej korzystałem – podzielił się wspomnieniami Krzysztof z Wawrzyszewa.

Mimo że zarówno studio, jak i sama wytwórnia już nie istnieją, a wiele osób o nim nie pamięta, to wciąż może być ono powodem do pewnego rodzaju lokalnej dumy. W końcu jest to niezwykle istotny wycinek zachwycającej historii polskiej muzyki, jak i samych warszawskich Bielan.

Czuję się bardzo przywiązany do tej dzielnicy, a szczególnie do Wawrzyszewa, na którym mieszkałem. Zawsze bardziej wolałem starsze przeboje od tych współczesnych, więc fakt, że na moim osiedlu były nagrywane piosenki takich zespołów, jak Republika, Lady Pank, Brygada Kryzys, napawa mnie jakąś dumą, jest częścią, budującą mój patriotyzm lokalny – mówi Krzysztof, który od wielu lat miesza na Wawrzyszewie i oprowadził mnie po okolicy.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!