advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all
Włącz radio

Nie żyje Steve Riley. Były perkusista L.A. Guns zmarł po ciężkiej chorobie

AM
2 min. czytania
29.10.2023 13:49
Zareaguj Reakcja

Media obiegła informacja o śmierci byłego perkusisty L.A. Guns. Steve Riley zmarł 24 października 2023 roku lat z powodu ciężkiego zapalenia płuc. Odszedł w wieku 67 lat. 

|
fot. Steve Riley, źródło: Wikimedia Commons/ Ted Van Pelt Steve Riley CC-BY-2.0

Steve Riley to perkusista znany między innymi z grupy muzycznej W.A.S.P. Muzyk jako członek zespołu wystąpił na trzech albumach studyjnych "The Last Command”, “Inside the Electric Circus" oraz 'Live... in the Raw". Po opuszczeniu formacji dołączył do wschodzącego wówczas zespołu Sunset Strip LA Guns. Pojawił się na płytach Cocked&Loaded oraz Hollywood Vampires

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!

Steve Riley zmagał się z długotrwałym zapaleniem płuc

O śmierci muzyka poinformował syn perkusisty, Cole. Nie krył, że tragedia pogrążyła całą rodzinę w rozpaczy.

Jesteśmy zdruzgotani, informując, że Steve Riley zmarł w wieku 67 lat. Steve od kilku tygodni walczył z ciężkim zapaleniem płuc, a we wtorek, 24 października, zmarł z powodu choroby. Jego żona Mary Louise i syn Cole byli u jego boku w ostatnich chwilach – czytamy w poście opublikowanym przez oficjalny fanklub zespołu W.A.S.P.  

Zobacz także: Oscary 2024. „Chłopi” mają szansę na kolejną statuetkę

Rodzina we wzruszającym wpisie podkreśla, że Steve Riley na przestrzeni pięciu dekad koncertował po całym świecie i sprzedawał miliony płyt. Perkusista zostawił po sobie bogatą spuściznę muzyczną. Inspirował się muzyką tworzoną przez takich artystów jak Buddy Rich, Ginger Baker oraz John Bonham. Bliscy wyznają, że najcenniejszym dziedzictwem po muzyku zostanie wspomnienie o jego najważniejszej życiowej roli – kochającego męża oraz troskliwego ojca.

Zobacz także: Powrót legend! The Beatles z premierą singla i dokumentu! „Zachowajmy spokój”

We wpisie rodziny poznajemy Steve’a Rileya z nieco innej perspektywy: "W domu był kimś więcej niż tylko rockmanem — był fanatykiem bostońskiego sportu, miłośnikiem historii II wojny światowej i zapalonym czytelnikiem. Choć uwielbiał być w trasie, nic nie sprawiało mu większej radości niż powrót do domu, do rodziny". 

Pożegnanie wybitnego perkusisty

Oświadczenie w sprawie śmierci perkusisty wydał również wokalista z L.A. Guns. Phil Lewis zaznacza, że jest zszokowany tą tragiczną wiadomością. Wyznaje, że niestety nigdy ze Steve'em nie mogli się nazwać prawdziwymi przyjaciółmi. Na przestrzeni trzydziestu lat współpracy muzycy nigdy nie zjedli razem kolacji ani nie odwiedzili się w swoich domach.

Myślę, że cenił swoją prywatność i bardzo oddzielił pracę i rodzinę — tłumaczy Lewis.

Zobacz także: Tak wygląda teraz Joanna Brodzik. Gwiazda przeszła metamorfozę

Niemniej ze wzruszeniem wspomina czasy, kiedy wspólnie grali w zespole rockowym: "Był dobrym facetem i świetnym perkusistą. Wiele razy zwiedzaliśmy razem świat i mieliśmy niezliczone przygody zarówno dobre jak i złe".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!