advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Obejrzeliśmy nowego “Znachora”. To jest profesor Rafał Wilczur

4 min. czytania
29.09.2023 14:19
Zareaguj Reakcja

“Znachor” pojawił się na platformie Netflix. Krytyczne głosy wybrzmiewały jeszcze przed premierą. Teraz mogliśmy przekonać się na własnej skórze, czy Michał Gazda wiernie oddał ducha tej opowieści. Czy warto poświęcić czas na obejrzenie nowej adaptacji kultowej książki? Śpieszymy z odpowiedzią.

Kultowy “Znachor” w reżyserii Jerzego Hoffmana to niepodważalny klasyk. Polacy pokochali historię Rafała Wilczura i wcielającego się w niego Jerzego Bińczyckiego. Czy w polskim domu mogą odbyć się święta bez tego filmu? Na to pytanie chyba wszyscy znamy odpowiedź. Dlatego też z dużymi emocjami przyjęto wieść o tym, że Netflix wyda nową ekranizację powieści Dołęgi-Mostowicza. Oczywiście pojawiło się mnóstwo głosów, że po co, że dlaczego, że zniszczycie klasykę. Nic nowego, tak jest za każdym razem. Często takie obawy są też uzasadnione. Wychowując się na danym dziele, inne adaptacje nam po prostu nie odpowiadają. Czy to z powodu przyzwyczajenia, nostalgii czy może zwyczajnego zrzędzenia. Natomiast już na wstępie możemy powiedzieć sobie jasno: “To jest profesor Rafał Wilczur”.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!

Profesor Wilczur jest bardziej ludzki

Dzieło Michała Gazdy wzbudzało obawy. Opublikowany przed premierą zwiastun sugerował podejście, znane z wielu polskich filmów, które nie dzieją się we współczesności. Piękne wnętrza, wyprasowane i czyściutkie ubrania, sterylność. To w nowym “Znachorze” jest. Mimo wszystko nie rzuca się tak bardzo w oczy. Film z 1981 roku pokazywał biedę, bród i prostotę wiejskiej społeczności. W tym przypadku mamy kostiumy, które wyglądają jak świeżo co wypożyczone. Paradoksalnie nie jest to jednak jakąś dużą wadą. Nie uświadczymy zbyt długiej ekspozycji eleganckich pomieszczeń, więc nie rzuca się to tak bardzo w oczy.

Nowy “Znachor” skupia się bardziej na postaciach. Scenarzyści pozwolili sobie na rozwinięcie ich charakterów. Główny bohater stał się bardziej przyziemny, ludzki, podobny do nas. Nie jest małomównym, dobrodusznym samarytaninem. Przyznaje się do swojej niewiedzy, ma wątpliwości, kiedy musi wykonać operację. Włóczy się, cierpi, ale też kocha. Leszek Lichota to naprawdę dobry Rafał Wilczur. Jego charakteryzacja nawiązuje do tej Bińczyckiego. Odróżnia jednak się na tyle, by mieć własną tożsamość.

Chociaż profesor Wilczur jest główną postacią, to można momentami odnieść wrażenie, że jest go stosunkowo mało na ekranie. Jednocześnie jednak jego historia i motywacje są rozbudowane względem kultowej produkcji Hoffmana. Możemy bardziej przyjrzeć się okolicznościom wystąpienia jego amnezji. Widzimy też, że nie każdy za nim przepadał. Nie jest też krystalicznie czysty, choć nadal możemy podziwiać go za pełne empatii podejście do ludzi oraz wspaniałą dobroczynność. Rafał Wilczur znów powoduje, że zyskujemy wiarę w ludzi.

Zobacz także: Skandaliczne zachowanie na pokładzie samolotu. Członek boysbandu ma kłopoty

Sporo miejsca dla innych

“Znachor” od Netfliksa poświęcił sporo czasu innym postaciom. W szczególności Hrabiemu Czyńskiemu oraz Marysi Wilczurównie. Zarówno Ignacy Liss, jak i Maria Kowalska bardzo dobrze oddali charaktery odgrywanych bohaterów. Trzeba też podkreślić, że są to zupełnie inaczej napisane postaci, niż w uwielbianym filmie z 1981 roku. Córka Wilczura wydaje się teraz jeszcze bardziej wyzwolona i stanowcza. Natomiast jej ukochany przechodzi na przestrzeni wyraźną zmianę z rozkapryszonego i rozpieszczonego chłopaka, do pełnego wyrozumiałości i kochającego całym sercem mężczyzny. Miłość do Marii zmienia go w postać, którą można szczerze polubić.

W przeciwieństwie do jego matki, którą wyśmienicie zagrała Izabela Kuna. Eleonora Czyńska to niezwykle chłodna i wyrachowana kobieta. Jej poczynania nie wzbudzają żadnej sympatii. W zasadzie tylko kibicujemy, żeby powinęła się jej noga. Tak się też trochę dzieje za sprawą jej męża, Stanisława, w którego wcielił się Mikołaj Grabowski. W pewnym momencie przestaje być jej potulny i stawia dobro syna na pierwszym miejscu.

Należy również wspomnieć o postaci Zośki, której nie uświadczyliśmy w poprzednich ekranizacjach. Skradła ona serce Antoniego Kosiby i tym samym nadała mu więcej ludzkiej twarzy. Wcielająca się w nią Anna Szymańczyk z pewnością rozkocha też w sobie widzów. Oglądając teraz “Znachora” Hoffmana będzie brakować podobnej bohaterki.

Zobacz także: Kasia Kowalska nie ma szczęścia w miłości. „To jest ciężkie”

Nowy “Znachor” wywołuje łzy

Film Michała Gazdy to naprawdę udana produkcja. Z czystym sumieniem można stwierdzić, że reżyser nie upadł pod ciężarem klasyku z lat 80. Czy jego dzieło również stanie się tak kultowe? Wydaje się, że jest na to szansa. Zapewne nie dla każdego, ale może dla młodszych pokoleń? Oczywiście nie da się odpowiedzieć na to pytanie w tym momencie. Potrzeba czasu i cierpliwości.

W każdym razie, nowy “Znachor” znów powoduje wzruszenie. Historia i postaci, które bardzo dobrze odegrano, poruszają i wywołują emocje. To zadanie zostało wykonane, bo czymże innym jest melodramat. Współczesna adaptacja nie jest żadnym arcydziełem. Jest tylko lub aż dobrym filmem. Warto włączyć go razem z rodziną i jeszcze raz zobaczyć dzieje Rafała Wilczura i całej reszty bohaterów. Niepotrzebnie panikowaliśmy, “Znachor” od Netfliksa nie ma się czego wstydzić. No, może jedynie angielskiego tytułu.

Zobacz także: Córka Willisa załamana jego chorobą. Wstrząsające słowa o zdrowiu ojca

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!