advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Show-biznes huczał o ich konflikcie. Będzie zgoda? "Przeginaliśmy"

5 min. czytania
12.04.2024 19:09
Zareaguj Reakcja

Powiedzieć, że Doda i Agnieszka Woźniak-Starak nie miały najlepszych relacji, to jak nic nie powiedzieć. O konflikcie celebrytek huczały media w całym kraju. Mówiło się o rękoczynach i sądowej rozprawie. Teraz przyszedł czas na wybaczenie? Oto kulisy i refleksje.

|
fot. Pamiętacie słynny konflikt? Wojciech Pędzich/Wikimedia/CC-BY-4.0, aga_wozniak_starak/Instagram

Agnieszka Woźniak-Starak i Doda to idealny przepis na wybuchową mieszankę. Przed laty artystki toczyły zajadły spór, który miał swój finał w sądzie. Teraz okazało się, że dziennikarka jest skłonna wybaczyć rywalce. Jest gotowa na pojednanie z piosenkarką i zakończenie afery?

Rozwiąż quiz o przebojach ze szkolnych dyskotek. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Zobacz także: Ten koncert Kultu przejdzie do historii. Tysiąc osób ewakuowanych

Agnieszka Woźniak-Starak i Doda pobiły się w toalecie?

Pamiętna gala, podczas której zaognił się spór celebrytek, miała miejsce 12 lutego 2014 roku w Chorzowie. Najbardziej "niegrzecznych" artystów oraz twórców programów telewizyjnych obdarowano wówczas nagrodami o wdzięcznej nazwie "Klapsy". W gronie nominowanych do otrzymania statuetki znalazły się Doda i Agnieszka Woźniak-Starak. Już wówczas nie było tajemnicą, że panie mają ze sobą na pieńku. Oto historia pamiętnej afery celebrytek.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo…

Zobacz także: Była gwiazdą lat 90. Tego żałuje najbardziej. „Jestem frajerką”

Doda miała mieć ogromny żal do Szulim, że wyśmiała jej koncertowy wypadek w swoim plotkarskim show. Dziennikarka na tym jednak nie poprzestała, ponieważ nagłośniła też przykrą sytuację z przyrodnią siostrą piosenkarki. Paulina miała mieć do żal do byłej wokalistki zespołu "Virgin", że pozwala jej żyć w skrajnej biedzie. Mówiło się także o nerwach, które wywołały chorobę nowotworową pani Wandy Rabczewskiej. Rzekomo miały mieć swoje podłoże w nieżyczliwych komentarzach Agnieszki.

Te wszystkie programy pani Szulim sprawiły, że bardzo stresowałam się za każdym razem. To był tak niebywały długotrwały stres, że doprowadziło to do takiej choroby. Wystarczy sobie poczytać, i w szpitalu tak mówią, że długotrwały stres uaktywnia te najgorsze nasze komórki - wyznała Wanda Rabczewska w wywiadzie dla magazynu "Viva!".

Zobacz także: To wielka skandalistka lat 80. Ma 56 lat, wciąż kusi wdziękami

Statuetka Klapsa w kategorii "Niegrzeczny program" trafiła do rąk Agnieszki Szulim. Ogromną sensacją była wówczas przegrana piosenkarki z braćmi Figo Fagot o nagrodę dla "Niegrzecznego artysty". Do przepychanek między celebrytkami miało dojść jeszcze przed zakończeniem gali.

Doda popchnęła mnie na oczach innych. Postanowiłam jednak nie reagować na tego typu zaczepki - mówiła wówczas Agnieszka Szulim w rozmowie z Plejadą.

Zobacz także: Utwór „I Believe I Can Fly” był hitem lat 90. Trafił na szczyt 27 lat temu

Rękoczyny i wyzwiska w toalecie. Kto komu zaszedł za skórę?

Tuż po uroczystej gali, odbyło się after party, zorganizowane w podziemiach Chorzowskiego Centrum Kultury. W usytuowanym w nich klubie Kultura doszło do niezbyt kulturalnego wydarzenia. Miała tam mieć miejsce "afera kiblowa", czyli pamiętna bójka z udziałem celebrytek.

W pewnym momencie Szulim poszła do łazienki, a zaraz za nią ruszyła Doda ze swoją świtą. Tam musiało dojść do niezłego spięcia, bo było tylko słychać krzyki i wrzaski. Nagle z łazienki wybiegła dziewczyna Antka Królikowskiego, krzycząc na cały klub: "Doda bije się z Szulim!". Po może pięciu minutach Agnieszka wyszła z łazienki, cała potargana, oblana wodą i z rozmazaną szminką wyszła z klubu. Doda, jak gdyby nigdy nic, wróciła do swojej loży i kontynuowała zabawę - miał zdradzić informator portalu Party.pl.

Zobacz także: Mówiła o niej cała Polska. Tak żyje dziś skandalistka z „Big Brothera”

Agnieszka Szulim nie omieszkała skomentować sytuacji, która miała miejsce w chorzowskim klubie. Opowiedziała o swojej bolesnej przygodzie w programie "DDTVN". Podkreśliła także, że padła ofiarą napaści.

Drzwi toalety były blokowane z obu stron, żebym nie mogła wyjść. Doda najpierw wyjęła pistolet na wodę, którym zaczęła mnie polewać. Wykrzykiwała różne rzeczy. Byłam spokojna, chciała mnie sprowokować. Chciałam się wysuszyć, ale ona się na mnie rzuciła. Zostałam złapana za głowę i rzucona na podłogę - wyznała Szulim.

Dziennikarka żaliła się także, że wezwani na miejsce policjanci mieli odmówić przyjęcia zgłoszenia o napaści. Nie chcieli także rozmawiać z agresorką i rzekomo zbagatelizowali aferę.

Składam do sądu skargę z powództwa prywatnego. Mam dowód, mam świadków i nie odpuszczę tej sprawy - wyznała dziennikarka w tej samej rozmowie.

Zobacz także: Cała prawda o Wojciechu Mannie. Stary znajomy wyjawił wszystko

Doda postanowiła się bronić i zaprzeczyła zarzutom Agnieszki Woźniak-Starak. Postanowiła wyjaśnić sytuację, publikując oświadczenie w mediach społecznościowych.

Szulim pastwi się nade mną i moją rodziną od roku, na szklanym ekranie. Dlaczego by nie wykorzystać spotkania za zamkniętymi drzwiami i nie opowiedzieć historii, która jest daleka od prawdy? Nie przewróciłam Szulim. Nie okładałam jej pięściami - napisała Doda w mediach społecznościowych.

Niemal dwa lata po gali, nastąpił nagły zwrot akcji. "Afera kiblowa", jak tabloidy nazwały bójkę pomiędzy Szulim i Dodą, miała się wkrótce wyjaśnić. Jeszcze przed sądowym wyrokiem, "Super Express" dotarł do dowodów rzekomej niewinności piosenkarki. Tabloid poinformował wówczas, iż wskazują one na to, że... to prowadząca programu "Na językach" pobiła Dodę. Szulim miała użyć pejcza, który "wyrwał pani Rabczewskiej cały paznokieć wraz z macierzą".

Biegły sądowy orzekł jednak, że obrażenia artystki nie pozwalają na to, by prowadzić z urzędu sprawy przeciw prezenterce. Adwokat Dody postanowił w takiej sytuacji powołać się na inny paragraf (o naruszeniu czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż siedem dni). Obie panie wytoczyły przeciwko sobie osobne procesy, które finalnie zakończyły się uniewinnieniem.

Zobacz także: Dzięki „Złotopolskim” zyskała popularność. Tak wygląda po latach

Przyszedł czas na pojednanie? Mamy finał "afery kiblowej"?

Agnieszka Woźniak-Starak udzieliła niedawno wywiadu dla Wirtualnej Polski, w którym nawiązała do przeszłości. Zdradziła, że propozycja poprowadzenia show "Na językach" była jej furtką do pracy w stacji TVN. Po czasie zastanawiała się jednak, czy "to była dobra decyzja w jej życiu, żeby w to wchodzić", z uwagi na wielki stres, jaki ją wówczas spotkał.

Jedną z nerwowych sytuacji było rozpoczęcie afery z Dodą, który zdaje się nie mieć końca. Zapytana o to, czy chciałaby zażegnać konflikt z piosenkarką, wyznała, że chciałaby z nią porozmawiać.

Z mojej strony tak, tylko myślę, że Dorota jest gdzie indziej. (...) To, co się stało u mnie [śmierć męża - red.], było na tyle przełomowym momentem w moim życiu, że naprawdę mam poczucie, że te rzeczy, które były wcześniej, to było cudze życie i one mocno straciły na znaczeniu. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że momentami przeginaliśmy i parę rzeczy było niepotrzebnych - wyznała dziennikarka w rozmowie z Wirtualną Polską.

Zobacz także: „Milionerzy”. Pan Filip mógł wygrać pół miliona. To pytanie go pokonało

Agnieszka Woźniak-Starak przyznała także, że już jakiś czas temu chciała zażegnać konflikt z Dodą. Miała wyciągnąć rękę do niej rękę, zapraszając piosenkarkę do swojego programu na YouTube. Dorota Rabczewska nie skorzystała jednak z propozycji.

Nie znam osoby, która na moim miejscu przyjęłaby zaproszenie. Wyrzuciłam pewne toksyczne sytuacje i osoby ze swojego życia i nie czuję potrzeby witania ich na nowo w swoim życiu - powiedziała Doda w rozmowie z Pomponikiem.

Zobacz także: „Taniec z gwiazdami”. Kaźmierska została w programie. Terrazzino nie wytrzymał

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!