advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Ta katastrofa wstrząsnęła światem. 65 lat temu pożegnaliśmy pionierów rock'n'rolla

AM
2 min. czytania
03.02.2024 14:37
Zareaguj Reakcja

3 lutego 1959 roku doszło do jednej z największych tragedii w dziejach muzyki. Od wstrząsającego wydarzenia minęło już 65. lat. Jednak szczegóły katastrofy lotniczej - w której zginęli amerykańscy muzycy Buddy Holly, Ritchie Valens i Jiles Perry Richardson - nadal pozostają okryte tajemnicą.

|
fot. wikimedia.org Buddy Holly Ritchie Valens J. P. Richardson / domena publiczna

Pionierzy rock'n'rolla wraz z końcem stycznia 1959 roku wyruszyli w trasę „Winter Dance Party Tour 1959”. Zgodnie z założeniem tournée miało rozpocząć się 23 stycznia w sali balowej George'a Devine'a w Milwaukee. Koniec zaś przewidywano na 15 lutego w Springfield w stanie Illinois. Nikt nie przypuszczał, że muzyczna podróż zakończy się jedną z największych katastrof w historii muzyki.

TOP 500 Radia Złote Przeboje. Kliknij tutaj, oddaj głos na ulubioną piosenkę i zgarnij nagrodę!

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.

Buddy Holly, Ritchie Valens, JP „The Big Bopper” wyruszyli w wielką zimową trasę

Muzycy planowali wystąpić ze swoim repertuarem aż w dwudziestu czterech miastach w środkowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych. Grupę tworzyli: Buddy Holly, Ritchie Valens, JP „The Big Bopper”, Dion and the Belmonts, Frankie Sardo, Waylon Jennings, Tommy Allsup oraz Carl Bunch.

Niestety trasa koncertowa już pierwszego dnia była naznaczona klęską. Panowały wówczas okropne warunki atmosferyczne. Mroźna zima i temperatura wahająca się od dwudziestu do trzydziestu stopni poniżej zera była nie lada wyzwaniem. Na domiar złego muzycy tłoczyli się w pojeździe bez systemu ogrzewania. Coraz częstsze awarie zmusiły artystów do zastąpienia autobusu kilkoma pojedynczymi busami.

Zobacz także: Jimmy Page rządził w Led Zeppelin. Ten kontrakt nie pozostawiał złudzeń

Tragiczna katastrofa lotnicza. "Dzień, w którym umarła muzyka"

W drodze z Green Bay w Wisconsin rock'n'rollowcy wyruszyli do Surf Ballroom w Clear Lake w stanie Iowa. Złą passę pragnął przerwać Buddy Holly, który wynajął samolot Beechcraft Bonanza. Nikt nie przypuszczał, że decyzje z 3 lutego 1595 roku, zaważą na dalszych losach muzyków. O tym, kto zajmie cztery wolne miejsca w samolocie, zadecydował... rzut monetą. W rezultacie to Buddy Holly i Ritchie Valens "wygrali". Natomiast Waylon Jennings zdobyte miejsce oddał choremu Jiles Richardsonowi.

Zobacz także: Quiz. Imprezowe przeboje, które musisz znać! Nogi same rwą się do tańca

Wszystko wskazuje na to, że pilotem samolotu był Roger Peterson, który nie miał uprawnień do latania przy ograniczonej widoczności. W nocy z 2 na 3 lutego 1959 roku wzbił się w niebo, mimo panującej śnieżycy. Właściciel Bonanzy stracił łączność z Petersonem, a poranek potwierdził wyłącznie najczarniejsze scenariusze. Maszyna rozbiła się na polu kukurydzy, które znajdowało się o 13 km od najbliższego lotniska. Wszyscy zginęli na miejscu.

Buddy Holly, Ritchie Valens, JP „The Big Bopper” zostali upamiętnieni w ponadczasowym przeboju „American Pie” Dona McLeana.

Oglądaj

Zobacz także: Ania Dąbrowska znów zaskakuje. Będzie kolejny hit?