advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Tak Krzywy próbował wymigać się od wojska. W młodości był niezłym asem!

MK
4 min. czytania
05.03.2024 13:01
Zareaguj Reakcja

Wykonawca takich hitów, jak "Kochać inaczej" czy "Statki na niebie" obchodzi ważny jubileusz! Andrzej Krzywy 5 marca kończy 60 lat. Niemal każdy kojarzy go z kultowym już zespołem De Mono, niewiele osób wie, co robił w młodości i jaki jest prywatnie.

|
fot. W młodości był niezłym asem! Fot:WIKIMEDIA COMMONS/Augustyński/Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International

Andrzej Zbigniew Krzywy swoją muzyczną karierę rozpoczął w 1984 roku. Z zespołem Daab, w którym był gitarzystą i wokalistą, wydał dwa albumy studyjne: Daab i Ludzkie uczucia. Od 1987 roku jest natomiast frontmanem zespołu De Mono i dzięki tej współpracy zyskał popularność, o której wielu może tylko pomarzyć. Po ponad 35 latach formacja wciąż ma szerokie grono fanów, a jej piosenki nadal znajdują się na wielu prywatnych (i nie tylko) listach przebojów.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!

Andrzej Krzywy — energetyk kombinator

Ale jak wyglądała młodość wokalisty De Mono? Czy od samego początku było wiadomo, jaką ścieżkę życiową wybierze? Muzyk urodził się w 1964 roku na warszawskim Mokotowie, a od drugiego roku życia mieszkał z rodziną na Służewiu. Jego ojciec pochodził ze Lwowa i pracował w fabryce kineskopów i telewizorów, a matka urodziła się w Zbąszyniu i była telefonistką. Wokalista ma troje młodszego rodzeństwa: Arkadiusza, Tomasza i Annę.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo…

Bynajmniej nie uczył się od podstawówki w szkołach muzycznych. Ukończył Technikum Energetyczne im. Synów Pułku w Warszawie, a tytuł jego pracy dyplomowej brzmiał „Trasy przelotów ptaków na świecie”. Jego tata zmarł bardzo wcześnie, dlatego Andrzej Krzywy pracował od najmłodszych lat, by pomóc mamie w utrzymaniu rodziny. Był kelnerem, czasem nianią, zdecydowanie częściej majstrem. Później, już jako nastolatek, zarabiał muzykowaniem na ulicy.

Czytaj także: Wyjątkowy prezent na Dzień Kobiet od Radia Złote Przeboje i zespołu T.Love

Z zawodu jestem energetykiem i to z dyplomem, ale jakoś nigdy mnie to za bardzo nie kręciło. Skończyłem szkołę, fartem, bo fartem... Ciężko pracowałem i pracuję na to, co mam. Jestem taki sam, jak każdy inny. Jestem po prostu normalnym facetem – podkreślał w "Dzień Dobry TVN".

Czasem można trafić na informacje, że Andrzej Krzywy ma za sobą próbę samobójczą i był w szpitalu psychiatrycznym. Wcale nie miał jednak zamiaru odchodzić z tego świata. Chciał po prostu... wymigać się w ten sposób z dwuletniej, obowiązkowej służby wojskowej.

Różne twarze Andrzeja Krzywego

Choć szybko wyszło na jaw, że energetyka nie jest konikiem artysty, bardzo wcześnie objawił się jego szeroko pojęty talent sceniczny. Nie tylko potrafi porwać publiczność, stojąc na scenie. Andrzej Krzywy sprawdzał się też wielokrotnie w telewizyjnych programach. Prowadził teleturniej Pomidor (1997), emitowany w TVP1, i Szafa gra (2005), emitowany w Polsacie. Współprowadził również program Od Opola do Opola (2018). Uczestniczył też w wielu programach gościnnie. Dostał na przykład zaproszenie do piątej edycji programu rozrywkowego Polsatu Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami (2016). Odpadł jednak już w pierwszym odcinku.

W latach 2010-18 prowadził autorską audycję Krzywy Live w Radiu Złote Przeboje, a w 2016 ukazała się książka pt. „Na krzywy ryj”, będąca wywiadem-rzeką, przeprowadzonym z Krzywym przez Kubę Frołowa.

Czytaj także: Pomnik Fryderyka Chopina w Warszawie ma swój odpowiednik na drugim krańcu świata

Jak mieszka Andrzej Krzywy?

Choć urodził się w Warszawie, wcale nie jest "przyspawany" do miasta. Wiele lat temu Andrzej Krzywy podjął decyzję o przeprowadzce do domu pod lasem. Zdradził, że razem z żoną kochają zwierzęta i mają pod opieką "całe zoo".

Wiewiórki wpadają polatać po drzewach, przybiega sarenka pojeść jabłka, a był moment, że za płotem dwa razy do roku rodziły się dziki. W pewnym momencie mieszkało z nami pięć psów. Najczęściej braliśmy je ze schroniska albo same przychodziły pod nasz dom. Tylko amstaf Fiodorek, którego już nie ma, był kupiony — mówił w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Czytaj także: Quiz. Wilki czy De Mono? Trzecie pytanie to pułapka!

Opowiedział też, jak do jego żony zadzwoniła sąsiadka i wręcz "wcisnęła" jej pod opiekę kota.

„Byłam z pieskiem w lesie i znalazłam kotka. Proszę cię, zawieź go do weterynarza albo schroniska" - powiedziała do mojej żony. I Ania wzięła dwutygodniowego kota do domu. Zamieszkał w skarpetce. Ale zaczął chorować, jak małe dziecko. Miał kaszel, brał antybiotyki, musiał siedzieć w domu. I żona do mnie: „Będzie się nudził, potrzebuje towarzystwa". Wzięliśmy więc ze schroniska Balbinkę – poturbowaną przez psy, bez oka, która nie miauczy, tylko piszczy. Była nie do uratowania, ale przeżyła — opowiadał "Wyborczej" muzyk.

Na dwóch kotach się jednak nie skończyło. Gromadka szybko się rozrosła.

Wiosną Balbinka zniknęła na dwie noce. Okazało się, że poszła na kocie zaloty. No to już wiedziałem, że kroi się zadyma. Przyszły na świat małe kotki. Jednego udało się oddać, ale był płacz przez dwa tygodnie, jakbyśmy utopili dziecko w beczce. I tym sposobem mieliśmy sześć kotów. Są z nami do teraz. A kilka tygodni temu pod nasz dom zabłąkał się mały kot, który non stop płakał. Jest już ich siedem. Zostały nam też żółwie w spadku po synu — wyliczał.

Andrzej Krzywy bardzo rzadko udziela wywiadów na temat swojego życia i tę sferę woli zachować dla siebie. Ale niemal zawsze podkreśla, że miłość, którą odnalazł u boku swojej drugiej żony Anny oraz bliskość natury dają mu prawdziwe szczęście.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!