advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Tak naprawdę nazywa się Doja Cat. "To odrażające" 

3 min. czytania
25.07.2023 13:17
Zareaguj Reakcja

Doja Cat nie przepada za swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Ostatnio wdała się w dyskusję na Twitterze z internautami, którzy w ten sposób się do niej zwracali. Nie szczypała się przy tym w język i stwierdziła, że “to odrażające”. Ostro skrytykowała też określenie Kittenz, które nadali sobie jej fani. Ze względu na kontrowersyjne słowa raperki coraz więcej osób przestaje ją obserwować w mediach społecznościowych.

Z pewnością od początku swojej kariery 27-letnia Doja Cat lubiła się wyróżniać. Amerykańska raperka zwraca na siebie uwagę m.in. ekscentrycznymi kreacjami. Któż nie pamięta, kiedy na pokaz Schiaparelli w Paryżu przyszła obklejona od czubka głowy po palce u stóp czerwonymi kryształkami Swarovskiego...

 

Zdobywczyni Grammy ma też wyjątkowo niewyparzony język i jest szczera aż do bólu. Nie szczędzi przytyków nawet swoim fanom. Mogli się oni o tym przekonać w weekned na Twitterze. Doja Cat postanowiła bowiem “wyprostować” kilka trapiących ją kwestii.  

Zobacz także: Chylińska o trudach macierzyństwa. Mówi o ucieczkach z domu

Doja Cat wykłóca się z fanami

Pierwsza z tych kwestii dotyczyła prawdziwego imienia i nazwiska raperki. W akcie urodzenia oraz dowodzie osobistym widnieje bowiem jako Amala Ratna Zandile Dlamini. Doja Cat zdecydowanie nie chce być z tym publicznie identyfikowana. Podkreśla, że jest to jej “rządowe imię”.  

 

Gwiazda miała kilka gorzkich słów dla fanów, którzy zamiast używać jej pseudonimu, zwracali się do niej po imieniu i nazwisku. Oberwało się też tym, którzy tak nazywali swoje konta społecznościowe.

 

“Robisz sobie z mojego prawdziwego imienia i nazwiska własny nick w sieci. To cholernie odrażające” – zwróciła się wprost do jednego fanów. Do reszty osób napisała, by usunęły swoje konta w mediach społecznościowych, jeśli w ich nickach wciąż będzie pojawiało się jej pełne imię.

Zobacz także: Britney Spears pobiła rekord. Jest w „klubie miliarda”

Fani odwracają się od raperki. Doja Cat nie przebiera w słowach

Społeczność fanów każdej gwiazdy zawsze chce się odróżniać od reszty, dlatego nadaje sobie przydomek. Czasem dostaje go też od swojego idola. Stąd mamy np. “Swifties” u Taylor Swift czy Beyhives u Beyonce.

 

Doja Cat nie lubi jednak przydomku jaki wymyślili sobie jej fani, a więc “Kittenz”. Po polsku to “Kociaki”, co nawiązuje do pseudonimu wokalistki. Raperka ma z tym jednak duży problem.

Moi fani nie mają żadnego g*wnianego przydomku. Jeśli nazywasz siebie “kociakiem” albo piep****** “kittenz”, to znaczy, że czas najwyższy, byś odłożył telefon, znalazł pracę i zaczął pomagać swoim rodzicom w domu – wypaliła wprost na Twitterze.

Wiele osób uważa jej wpisy za zbyt dosadne. Niektórzy uznali, że to ze strony raperki hipokryzja. “Traktuje fanów jak g*wno” – grzmiał jeden z internautów.

 

”Doja była wredna dla swoich fanów z powodu ‘kotka’, jakby sama nie miała w pseudonimie słowa Cat. Przecież kilka miesięcy temu chodziła w przebraniu kota i miauczała. Ech, straciła rozum” – zauważył z przekąsem jeden z fanów, który przypomniał zaskakujące kreację i zachowanie raperki na Met Gali 2023.

 

“Mówi fanom, żeby znaleźli pracę, ale to my płacimy jej rachunki. Pokazuje, że nas nie szanuje” – dodała następna osoba. “W dużej mierze dzięki nam zrobiła karierę, a traktuje nas w takim sposób...” – wytykali Amerykance następni fani.

 

Co prawda, artystka usunęła już swojego Tweeta, ale gorycz i niesmak ze strony fanów pozostał. Część z nich zapowiedziała, że usunie z Twittera i Instagrama swoje fanowskie konta.