advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Tak Stevie Wonder napisał historię muzyki. "Język, który wszyscy rozumiemy" 

4 min. czytania
13.05.2024 14:15
Zareaguj Reakcja

Dwa lata nieprzerwanej pracy, stu trzydziestu muzyków, dwadzieścia jeden numerów i muzyczne fantazje Steviego Wondera. Legenda soulu świętuje dziś siedemdziesiąte czwarte urodziny. To idealny pretekst, aby na nowo rozgrzać dyskusję o magnum opus amerykańskiego artysty.

|
fot. Stevie Wonder YouTube, ps: Live Glastonbury 2010

13 maja 1950 roku na świat przyszedł innowator muzyki popularnej, jeden z najlepiej sprzedających się artystów wszech czasów, piosenkarz soulowy, producent i multiinstrumentalista – innymi słowy, Stevie Wonder.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!

Stevie Wonder, a właściwie Stevland Hardaway Morris, urodził się jako trzecie z pięciorga dzieci Luli Mae Hardaway. Poród odbył się sześć tygodni przed planowanym terminem, a nadmiar tlenu w szpitalnym inkubatorze doprowadził do trwałego uszkodzenia wzroku u noworodka. Kilka lat później młody Stevie przeprowadził się razem z matką do stanu Michigan, a konkretnie amerykańskiego miasteczka Detroit.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...

Zobacz także: Rywalka Monroe zginęła w dziwnych okolicznościach. Mówią o klątwie

Stevie Wonder uczęszczał do kościoła baptystów w Whitestone i to właśnie w murach świątyni narodziła się jego pasja do muzyki. Początkowo zaczynał od wspólnych partii wokalnych w kościelnym chórze, jednak talent ośmioletniego chłopca prędko został dostrzeżony. Wkrótce zadebiutował jako solista, a niewiele później na rynek trafiło jego pierwsze wydawnictwo.

Od standardów jazzowych, aż po eksperymentalny pop

Zaryzykuję stwierdzeniem, że Stevie Wonder to artysta sprzeczności. Stworzony muzyk-innowator, który dostrzega urok w niebanalnych kombinacjach muzycznych. Co ciekawe, równie nowatorski okazał się debiut gwiazdora — pierwsze wydawnictwo nagrał zaledwie w wieku trzynastu lat. Z pomocą mentorów — Clarence'a Paula i Henry’ego Cosby’ego — stworzył materiał na płytę instrumentalną "The Jazz Soul of Little Stevie". Znalazł się na niej między innymi głośny singiel jazzowy "Fingertips", który okazał się, nie bagatela, przebojem.

Zobaczcie popisy młodego Steviego!

Oglądaj

Zobacz także: Ten hit zmienił oblicze muzyki tanecznej lat 90. „Uznałem, że jest genialny”

Dekadę później, a mianowicie w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, "Songs in the Key of Life" zasilił niezwykle bogaty repertuar Steviego Wondera. Chociaż przed premierą krążka ukazały się przebojowe "For Once in My Life", "I Was Made to Love Her" czy też "With a Song In My Heart", to właśnie osiemnasty album uznaje się za jedną z najwybitniejszych pozycji artysty.

Stevie Wonder — jeden z najlepiej sprzedających się artystów wszech czasów

Jak to wszystko się zaczęło? W 1974 roku Stevie Wonder brylował na szczycie najpopularniejszych twórców muzyki popularnej, tuż obok Davida Bowiego, Michaela Jacksona czy też zespołów, takich jak Queen i ABBA. W tamtym czasie szczególnie ci twórcy wyznaczali najnowsze trendy muzyczne, inspirowali miliony, a przede wszystkim tworzyli ponadczasowe przeboje.

Na tle ówczesnej sceny muzycznej ponownie nieuchwytny okazuje się Stevie Wonder, który u szczytu kariery poważnie rozważał nad artystyczną emeryturą i emigracją do Ghany. Powodem było niezadowolenie z rządów władzy w Stanach Zjednoczonych.

Zobacz także: To najbardziej znana ballada lat 80. Nakręcono do niej „najgorszy teledysk wszech czasów”

Plany były na tyle zaawansowane, że ruszyły już pierwsze przygotowania do serii pożegnalnych koncertów. Niespodziewanie Stevie Wonder rozmyślił się i już w sierpniu 1975 roku podpisał siedmioletni kontrakt z wytwórnią Motown. Umowa z przekazaniem praw wydawniczych opiewała na trzydzieści siedem milionów dolarów.

Płyta powstawała na przestrzeni dwóch lat, od 1974 do 1976 roku. Stevie Wonder skrupulatnie pracował nad brzmieniem wydawnictwa. Godzinami przesiadywał w hollywoodzkim studiu Crystal Sound. Bez przerw, nie jedząc i nie śpiąc. W sumie nad albumem pracowało stu trzydziestu muzyków, producentów bądź realizatorów. Perfekcja piosenkarza doprowadzała do tego, że sesje wydłużały się do czterdziestu ośmiu godzin, a muzyk niestrudzenie dążył do wymarzonego celu. Jeśli mój flow będzie dobry, będę to kontynuował, aż osiągnę szczyt – powiedział przed laty.

Zobacz także: Ten hit lat 80. wywołał niemałe kontrowersje. MTV zakazała emisji klipu

Po licznych wyrzeczeniach Stevie Wonder w końcu nagrał dwadzieścia jeden piosenek w formie podwójnego albumu i dodatkowej EP-ki "A Something's Extra". Największy sukces komercyjny odniosły piosenki "Sir Duke" oraz "Isn't She Lovely". Druga z nich nieprzypadkowo rozpoczyna się nagraniem zarejestrowanym podczas porodu. Zarówno płacz dziecka, jak i tekst piosenki upamiętnia narodziny jego córki, Aishy Morris.

Posłuchajcie sami!

Oglądaj

W dzień ukończenia prac nad materiałem Stevie Wonder postanowił zrobić sobie roczny odpoczynek od branży. Premiera wydawnictwa przedłużała się, a fani coraz częściej domagali się obiecanego osiemnastego albumu gwiazdora. Wytwórnia przekuła zatem opóźnienie w sprawną akcją marketingową. "Już prawie skończyliśmy" - głosiło hasło na wydrukowanych koszulkach dla fanów.

Płytę "Songs in the Key of Life" okrzyknięto zwieńczeniem "klasycznego okresu" nagrań Steviego Wondera. Została sklasyfikowana na czwartym miejscu listy pięciuset albumów wszech czasów dwutygodnika „Rolling Stone”.

Muzyka to świat sam w sobie. Z językiem, który wszyscy rozumiemy. Z równymi szansami. Aby wszyscy mogli śpiewać, tańczyć i klaskać w dłonie - śpiewał Stevie Wonder w pierwszych wersach piosenki "Sir Duke". Posłuchajcie sami!

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!