Wzruszające wykonanie "Born This Way" Lady Gagi. To im zadedykowała piosenkę
Lady Gaga w trakcie ostatniego koncertu w Las Vegas zwróciła się bezpośrednio do swoich transpłciowych fanów. Zadedykowała im utwór "Born This Way". Dlaczego wybrała właśnie ten, a nie inny hit?
Pod koniec sierpnia rozpoczęła się rezydentura Lady Gagi w Las Vegas w ramach trasy "Jazz and Piano". Do 5 października gwiazda zagra łącznie 12 koncertów, na których fani usłyszą jazzowe interpretacje zarówno klasyków gatunku, jak i największych przebojów samej piosenkarki, choćby: "Pokerface", "Paparazzi" czy "Born This Way".
Zobacz także: Tak naprawdę nazywał się Freddie Mercury. To dlatego używał fałszywego nazwiska
W sieci pojawiły się nagrania z występu Lady Gagi w Las Vegas w ostatni czwartek. W pewnym momencie piosenkarka zwróciła się do publiczności: "Mam coś do powiedzenia na temat praw osób transpłciowych w tym kraju" i zaczęła grać na fortepianie utwór "Born This Way".
Hit artystki, który można przetłumaczyć jako "Taki się urodziłeś", społeczność osób LGBTQ+, w tym szczególnie osób transpłciowych, od dawna uważała za swój hymn. Padają w nim sformułowania: "There's nothing wrong with loving who you are, cause he made you perfect, babe" ("Nie ma nic złego w kochaniu siebie za to, kim jesteś, bo byłeś stworzony idealnym") i "Don't hide yourself in regret. Just love yourself" ("Nie chowaj się w żalu, tylko pokochaj siebie").
Lady Gaga postanowiła teraz dodatkowo podkreślić znaczenie tych słów, ponieważ w ostatnim czasie w USA dochodzi do wielu protestów ze strony osób wrogo nastawionych do ludzi transpłciowych, przeważnie tylko dlatego że te są "inne" niż oni.
Prawa tych osób wydają się być więc zagrożone ze strony nader konserwatywnych amerykańskich polityków i lokalnych społeczności. Dlatego Gaga zaznaczała podczas koncertu: "Masz coś do powiedzenia, to trzeba się odezwać, prawda?". Fani wiwatowali i krzyczeli do niej "kochamy cię" i "dziękujemy".
Czasami słyszy się, jak ludzie mówią: "Nie zawsze wiem, co powiedzieć". W takim razie nic nie mów. Tylko zamiast tego posłuchaj historii z życia prawdziwych ludzi! – dodała pod koniec utworu piosenkarka.
Zobacz także: To Derpienski powiedziała o Hakielu. Imponuje jej?
Odmienne podejście Alice’a Coopera na temat osób trans
Podejście Lady Gagi kontrastowało z tym, co w ostatnim czasie mówił inny znany i ceniony muzyk: Alice Cooper. Wokalista hardrockowy od wielu dekad odznaczał się na scenie charakterystycznym wizerunkiem i "demonicznym" makijażem. W latach 70. twierdził, że nie ma to przełożenia na kogoś seksualność, a w przyszłości wszelkie podziały znikną.
Sądzono wówczas, że jego postawa wobec seksualności była nowoczesna. Tymczasem jego ostatnie słowa na temat transseksualności wydają się dość konserwatywne. Uważa, że "wiele młodych osób mówi, że jest trans, tylko dla mody", kiedy tak naprawdę "nie zna jeszcze swojej seksualności".
Zobacz także: Doda powiedziała „dość”! „Przerwałam to, kiedy zmarła moja babcia”
Uważam, że to złe, gdy (…) wprowadzasz w błąd swoje sześcioletnie dziecko, które chce się tylko bawić, a Ty mówisz mu: Tak, jesteś chłopcem, ale możesz być dziewczynką, jeśli chcesz. To może zdezorientować dziecko, skoro to jest zagmatwane nawet dla nastolatka. Wciąż próbujesz odnaleźć swoją tożsamość, a potem słyszysz: Tak, ale możesz być kimkolwiek zechcesz. Możesz być kotem, jeśli tego pragniesz... Nie no, dajcie spokój (…). Dotarliśmy do granicy absurdu – oznajmił Cooper w rozmowie z magazynem "Stereogum".
Tłumaczył, że "najpierw należy się stać świadomym seksualnie, zanim pojawią się pytania o to, czy jest się chłopcem, czy dziewczynką".