40 lat ukrywali płomienny romans. Ikona była wtedy ledwie nastolatką
"Gwiezdne wojny" do dziś cieszą się olbrzymią popularnością. Niewielu wie, że za kulisami kultowego filmu rozgrywał się płomienny romans. Aktorzy przenieśli ekranowy związek na... plan zdjęciowy. Filmowa Leia wyjawiła prawdę dopiero po 40 latach.
"Gwiezdne wojny" niezmiennie pozostają jedną z najpopularniejszych serii filmowych w historii kinematografii. Wszystko zapoczątkował rok 1977, kiedy do kin trafił pierwszy film z serii "Star Wars" (znany później jako "Część IV: Nowa nadzieja"). Produkcja błyskawicznie stała się popkulturowym fenomenem. Nie dziwi zatem fakt, że w kolejnych latach widzowie doczekali się dwóch nowych części - "Imperium kontratakuje" oraz "Powrót Jedi".
Rozwiąż quiz o "Gwiezdnych wojnach". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
"Gwiezdne wojny" do dziś są fenomenem
W głównej trylogii "Gwiezdne wojny" na ekranie brylowała Carrie Fisher. Zanim amerykańska aktorka wcieliła się w postać księżniczki Lei, występowała na Broadwayu, we florydzkich sztukach, a także śpiewała na nowojorskich deskach teatralnych. Natomiast na planie filmowym pierwszy raz pojawiła się za sprawą komedii romantycznej "Szampon" Hala Ashby’ego. Gwiazda zadebiutowała zaledwie dwa lata przed premierą hollywoodzkiej produkcji "Nowa nadzieja".
W castingu do pierwszej produkcji z uniwersum "Gwiezdnych wojen" wzięli udział słynni aktorzy, jednak George Lucas pragnął obsadzić w filmie debiutantów. W rezultacie główne role przypadły Markowi Hamillowi (Luke Skywalker) oraz Carrie Fisher, której ekranowym partnerem był Harrison Ford (Han Solo).
Zobacz także: „Gwiezdne wojny: Powrót Jedi” ma 41 lat! Tej sceny nie da się zapomnieć
Romans na ekranie i... na planie
W 2017 roku światło dzienne ujrzały prywatne zapiski Carrie Fisher pod tytułem "Pamiętnik księżniczki". Gwiazda trylogii "Gwiezdne wojny" wyjawiła kulisy kultowej serii. Wszystko wskazuje na to, że aktorkę łączył płomienny romans z filmowym ukochanym. "Czterdzieści lat później podaję wam prawdę - banalną, romantyczną, słodką i niezręczną. Całą prawdę na temat Carrisonów" - wyjawiła Carrie Fisher na kartach pamiętnika.
Nadmieńmy, że mianem "Carrisonów" nazwała siebie i starszego o 13 lat Harrisona Forda. Romans 19-latki z żonatym gwiazdorem rozpoczął się na planie, jednak uczucie szybko się wypaliło, ponieważ trwało zaledwie trzy miesiące. „W tygodniu byliśmy Hanem i Leią, a podczas weekendu Carrie i Harrisonem” - mówiła.
Muskałam jego ramię, pochylałam nad nim utrefioną kokami głowę albo opierałam upudrowane czoło o jego kurtkę przemytnika, zaglądając mu przez ramię na jakąś rzekomo zapomnianą kwestię. Wpadałam na niego - moja mniejsza sylwetka na jego większą - próbując stłumić śmiech pomiędzy ujęciami - dodała Carrie Fisher.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!