Ci aktorzy nienawidzą własnych filmów! Będziecie w szoku
Każdy z nas ma swoje ulubione filmy. W gusta niektórych trafiają komedie, a jeszcze inni preferują horrory. Zdarza się nam także obejrzeć czasem jakąś "szmirę". Zaliczamy ją wówczas do produkcji, których nie darzymy zbytnią sympatią. Czy macie jednak filmy, które z miejsca znienawidziliście? Ci aktorzy mogą tak powiedzieć! Jest to o tyle dziwne, że... sami w nich zagrali.
Każdy z tych aktorów zagrał w co najmniej kilku topowych filmach. Wszyscy mogą poszczycić się także wyjątkowymi kreacjami filmowymi. Niektóre ze swoich produkcji wprost uwielbiają, innych zaś... nienawidzą. Czy zgadniesz o jakich aktorach i produkcjach jest mowa?
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Oto aktorzy, którzy nie znoszą swoich filmów
- Sean Connery – "Liga niezwykłych dżentelmenów"
Connery zaczynał swoją karierę aktorską od roli Jamesa Bonda w Filmie "Doktor No". Aktor może mieć do siebie żal, że odrzucił takie kinowe hity jak „Matrix”, czy też „Władcę Pierścieni”. W proponowane mu role wcielili się inni aktorzy. Zagrał jednak w „Lidze niezwykłych dżentelmenów”, która kompletnie nie przypadła mu do gustu.
Zobacz także: Pytanie muzyczne w „Milionerach”. Do kogo zwraca się Ray Charles w swoim hicie?
Jest to produkcja opowiadająca historię o bohaterów z wiktoriańskiej Anglii: Dr'a Jekylla, Kapitana Nemo i Allana Quatermaina. Artysta wcielił się w ostatnią z postaci. Wielkie nazwisko przyciągnęło wielu widzów, którzy mieli nadzieję na dobry seans. Aktor nie zgadzał się jednak z reżyserem produkcji - Stephenem Norringtonem w kwestii fabuły. "To były zawodowe i prywatne różnice, jakkolwiek by tego nie nazwać. O tak, było trudno. Bardzo, bardzo trudno. To nie ulega wątpliwości” - zdradził aktor w 2002 roku, podczas rozmowy z „The Scotsman”.
[instagram]
- Billy Murray – "Garfield"
Kojarzycie może film o grubym, rudym kocurze, który upodobał sobie lenistwo i lazanię? Bill Murray użyczył głosu filmowemu futrzakowi - Garfieldowi. Aktor bardzo krytycznie patrzył na fabułę produkcji. W trakcie nagrań wielokrotnie pogubił się w dialogach. Po seansie nie krył swojego rozczarowania. „Kto robił cięcia? Kto to robił?” - zapytał w 2010 roku, podczas rozmowy z magazynem „GQ”.
[instagram]Zobacz także: Ewa Farna zalała się łzami. Wszystko przez słowa Holland
Aktorzy żałują występu w tych produkcjach
- Zac Efron - "High School Musical"
Produkcja dla nastolatków otworzyła drzwi do filmowej kariery Zaca Efrona. "Miałem wtedy 17 lat. Powiedziałem: ‘Wiecie, że to nie jest to, co chcę robić?’, a oni na to: ‘Naprawdę?’" - powiedział Zac w 2020 roku w wywiadzie dla magazynu „Men's Fitness”.
Aktor wypowiedział się także o dołączeniu do teamu Disneya i jak odbiła się ona w późniejszych latach na jego reputacji. „Ludzie myślą: ‘Zrobił kilka fajnych rzeczy z fajnymi ludźmi – zrobił tą jedną rzecz, która była zabawna, ale wciąż jest dzieciakiem z ‘High School Musical’” - dodał.
[instagram]
- Channing Tatum – "G.I. Joe: Czas Kobry"
W produkcji "G.I. Joe: Czas Kobry", aktor wcielił się w postać Duke’a. Artyście bardzo nie spodobał się jednak scenariusz filmu. Wcześniej zobowiązał się jednak, podpisując kontrakt ze studiem Paramount na trzy filmy. „Jeśli mam być szczery, to nienawidzę tego filmu” - wyznał Channing w rozmowie z Howardem Sternem.
Tatum dodał dodał także, że zgodził się zagrać „G.I. Joe: Odwet” pod warunkiem, że jego postać zostanie uśmiercona w pierwszych 10 minutach filmu.
Zobacz także: Co za hit! Lady Gaga w duecie z The Rolling Stones. Posłuchajcie tego
Ci artyści źle wspominają produkcje, w których zagrali
- George Clooney - "Batman i Robin"
Aktor bardzo ucieszył się z propozycji zagrania roli Batmana. „Batman i Robin” produkcji DC Comics, okazał się jednak totalną klapą i zdobył wyjątkowo niepochlebne opinie. W 2020 roku w programie „The Howard Stern Show” Connery przyznał się, że oglądanie "Batmana i Robina" sprawiało mu "fizyczny ból" i doskonale wie, że jego interpretacja roli Bruce’a Wayne’a nie należała do najlepszych.
- Ryan Reynolds – "Green Lantern"
Film o zielonym superbohaterze jest uznawany za jedną z najgorszych produkcji tego gatunku. Reynolds i pozostali aktorzy z planu są podobnego zdania. Wielokrotnie powtarzał: "Oglądanie tego filmu. O mój Boże, to było trudne".
Zobacz także: Avril Lavinge kiedyś była wielką gwiazdą. Nie do wiary, że po sieci krążą takie plotki
- Harrison Ford – "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki"
Kolejna część przygód Indiany Jones'a wyjątkowo nie spodobała się widzom, a także aktorowi, który zagrał w niej główną rolę. "Na koniec nie miałem tego poczucia, na które zawsze mam nadzieję" - wyznał Ford w rozmowie z „CNN”.
- Arnold Schwarzenegger - "Czerwona Sonja"
Aktor w filmie z z 1985 roku wcielił się w postać Lorda Kalidora. Arnold wyjątkowo nie przepadał za tą produkcją, która jego zdaniem była wyjątkową klapą. Podobnie uważali również pozostali aktorzy z planu. Zdradził nawet, że włączał go swoim dzieciom, kiedy były niegrzeczne.
To najgorszy film w jakim zagrałem. Gdy moje dzieci źle się zachowują, wysyłam je do pokoju i każę im oglądać ‘Czerwoną Sonję’ 10 razy. Nigdy nie miałem z nimi większych problemów! - śmiał się aktor.
Zobacz także: Małgorzata Foremniak szczerze nt. macierzyństwa. „Płakałam w poduszkę”
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!