Eurowizja 2025. Władze oburzone. "Miejsce do propagandy"
Konkurs Piosenki Eurowizji już od dłuższego czasu wywołuje sporo kontrowersji. Zamieszanie nie zawsze wynika jednak z muzycznych emocji. Pojawia się coraz więcej głosów oskarżających organizatorów o polityczną stronniczość.
Tym razem głos w sprawie postanowili zabrać przedstawiciele norweskiego nadawcy publicznego NRK. Co prawda potwierdzono udział Norwegii w kolejnej edycji konkursu, który odbędzie się w 2025 roku, jednak nie obyło się bez gorzkich słów. Komentarz dotyczył przede wszystkim tegorocznej odsłony Eurowizji.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Eurowizja 2024 wywołała burzę
Eurowizja 2024, która odbyła się w szwedzkim Malmö nie była wolna od różnego rodzaju skandali. Przede wszystkim wbrew sprzeciwom dużej części eurowizyjnego środowiska, dopuszczono do rywalizacji Izrael. Ten wywołany był w największym stopniu trwającymi działaniami wojennymi. Sytuacji nie poprawiało zaczepne zachowanie członków delegacji kraju, które prowokowało zarówno uczestników, jak i obserwatorów.
Zobacz także: Majka Jeżowska walczy z „małym uzależnieniem”. „Będą krew, pot i łzy”
Podczas samego konkursu burzę wywołała też zwiększona cenzura organizatorska, ale również dyskwalifikacja reprezentanta Holandii Joosta Kleina. Do tego drugiego zdarzenia doszło w szczególnie niejasnych okolicznościach, których ostatecznie do końca nie wyjaśniono. Całe zajście sprowokowało europejskie media do dyskusji nad słusznością tej decyzji.
W przyszłym roku Eurowizja odbędzie się w Szwajcarii, czyli kraju ostatniego zwycięzcy - Nemo. Swój udział w 69. odsłonie imprezy potwierdziła właśnie Norwegia, a tę informację przekazał szef krajowej delegacji Stig Karlsen. Jednak, jak podaje portal Eurovoix, Norweg przedstawił także swoje zarzuty dotyczące organizacji wydarzenia w Malmö.
Według Norwegów impreza nie jest apolityczna
Karlsen podczas rozmów z Europejską Unią Nadawców miał wytknąć m.in. uległość organizatorów politycznym naciskom. "Mam nadzieję, że EBU zadba o to, by Eurowizja nie była wykorzystywana jako narzędzie polityczne, ponieważ w tym roku było tego sporo. Ważne też, by stała się lepsza w komunikacji, zarządzaniu kryzysowym i bezpieczeństwie wydarzenia" - powiedział.
Stieg Karlsen wytłumaczył, że nie chodzi mu o "kulturalny bojkot", a jedynie o zachowanie apolitycznego wymiaru wydarzenia. "To dla nas ważne, żeby Eurowizja nie była wykorzystywana jako platforma do uprawiania polityki […]. Nie możemy gościć krajów, które wykorzystują konkurs jako miejsce do propagandy" - dodał.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!