Ewa Błaszczyk nie traci nadziei. “Otwierają się drzwi”
Ewa Błaszczyk od 23 lat walczy o powrót do zdrowia córki, która zapadła w śpiączkę. Zdradziła ostatnio, że wciąż posiada w sobie nadzieję. Opowiedziała o odkryciach naukowych, które mogą stać się przełomem. Wyjawiła również, w jaki sposób radzi sobie ze strasznym bólem.
23 lata temu Ewa Błaszczyk przeżyła naprawdę tragiczny czas. Najpierw zmarł jej mąż - Jacek Janczarski. Natomiast później w śpiączkę zapadła jedna z jej córek - Aleksandra. Aktorka nie traci jednak nadziei na to, że jej dziecko się wybudzi. Ta sytuacja zachęciła ją do zaangażowania się w pomoc osobom z chorobami neurologicznymi. Jej działania przyniosły wiele dobrego. Sama jednak na co dzień odczuwa ogromny ból.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Ewa Błaszczyk wciąż ma nadzieję
W 2000 roku córka Ewy Błaszczyk zakrztusiła się tabletką. Aktorka cały czas wierzy w to, że Aleksandra wróci do zdrowia. Założyła fundację “Akogo?” wraz z ks. Wojciechem Drozdowiczem. Miała również wkład w powstanie kliniki Neurorehabilitacyjnej "Budzik" przy Centrum Zdrowia Dziecka.
Mamy radę naukową, w której śledzimy ludzi, naukowców z całego świata. Będziemy chcieli to wdrażać w Polsce. To są nieinwazyjne metody bodźcowania mózgu. Jeśli to działa, to wszystko się poprawia, w tym mózg. Wykorzystuje się też światło, pole magnetyczne, komórki macierzyste z własnej skóry - powiedziała w “Pytaniu na śniadanie”.
Zobacz także: Maleńczuk nie gryzł się w język. To powiedział o Dawidzie Podsiadle
Postępujące badania naukowe są nadzieją dla wszystkich chorych. Ewa Błaszczyk ma nadzieję, że uda się pomóc nie tylko jej córce, lecz także innym. Zwróciła również uwagę, że podobne problemy dopadają coraz więcej osób.
Jeśli tego typu rzeczy idą do przodu, to to jest nadzieja nie tylko dla śpiączki, ale dla wszystkich chorób neurodegeneracyjnych mózgu, a wiadomo, że jest tego coraz więcej i w coraz młodszym wieku nas to dopada. Styl życia... - powiedziała.
Praca i podróże pomagają aktorce
Ewa Błaszczyk przyznała, że stara się robić wszystko, by pomóc córce. Stwierdziła jednak, że jej aktywność pomogła innym, lecz nie Aleksandrze. Postępy w badaniach naukowych są szansą na przełom. Aktorka nie ukrywa, że bardzo w to wierzy.
Zobacz także: Robbie Williams ma wstydliwy problem. Zdradził intymne szczegóły
To będzie do końca życia to samo. […] Dopiero teraz mam poczucie, że coś może uda się dla niej zrobić. Do tej pory wszystko, co robiliśmy, było potrzebne, ale ona nie mogła już z tego skorzystać. Teraz gdy otwierają się drzwi... Będzie jak będzie, ale trzeba coś robić, a nie nic nie robić, bo się żyć nie da - zdradziła.
Ewa Błaszczyk zdradziła też, jak radzi sobie z bólem. Nie ma zbyt wiele wolnego czasu. W najgorszych momentach pomaga jej praca na scenie. “Mój zawód jest wentylem” - mówi. Zdarza jej się również odpoczywać na Sycylii. Ma tam swój dom. Marzy o tym, by pokazać kiedyś to miejsce swojej córce.
Niejako w prezencie od rodziców dostałam taką możliwość, że mogłam sobie kupić coś nad ciepłym piaskiem i morzem na Sycylii. Gdzieś z tyłu głowy jest coś takiego, że może kiedyś, zanim odejdę, zawiozę tam Olę - wyznała.
Zobacz także: Lisa Marie Presley chciała zrobić sobie krzywdę? Szokujące doniesienia
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!