Jerzy Stuhr otworzył się nt. kolizji i jazdy po alkoholu. "We Włoszech można"
Jerzy Stuhr to bez wątpienia ikona polskiego kina. Jednak w ostatnich latach wokół jego osoby powstało wiele kontrowersji – szczególnie po kolizji, którą spowodował, będąc pod wpływem alkoholu. Jak na to wszystko teraz zapatruje się aktor? Czy jest coś, czego naprawdę żałuje?
Jerzy Stuhr od początku lat 70. pokazywał swój talent aktorski w teatrze i filmach. 76-latek ma na koncie dziesiątki rozmaitych ról i wiele naród, w tym Orła. Trudno wyobrazić sobie bez niego choćby takie klasyki jak "Seksmisja", "Kingsajz", "Kiler", "Persona non grata" czy też "Shrek", gdzie podkładał głos za Osła.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Jednak dokonania zawodowe i artystyczne Jerzego Stuhra w ostatnich latach zeszły na dalszy plan. Więcej mówiło się nie tylko o jego problemach zdrowotnych, ale także o kłopotach z prawem.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Utrata prawa jazdy przez gwiazdora
W październiku 2022 r. Jerzy Stuhr doprowadził do kolizji, kiedy prowadził samochód, będąc pod wpływem alkoholu. Jak pokazał test alkomatem, miał 0,7 promila we krwi).
Jerzy Stuhr potrącił wówczas motocyklistę, ale – jak później utrzymywał – nawet się nie zorientował, że coś się stało, dlatego jechał dalej. Poszkodowany jednak po chwili zaczął gonić aktora i zadzwonił na policję.
Śledztwo wykazało, że gwiazdor powinien ustąpić motocykliście pierwszeństwa, ale tego nie zrobił, co było przyczyną całego zdarzenia. Sąd uznał go za winnego prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu i spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Stuhr musiał zapłacić ostatecznie 4 tys. zł grzywny, a sumę tę zwiększono po wniesieniu przez prokuraturę apelacji. Odebrano mu także prawo jazdy i zakazano prowadzenia pojazdów na okres trzech lat.
Zobacz także: Ten singiel ABBY rozpoczął muzyczny szał! 50 lat od premiery nadal zachwyca
Syn 76-latka, Maciej Stuhr, kilka razy – w tym w rozmowie z Kultura.gazeta.pl – wspominał, że "to wszystko jest bardzo trudne" i "czasami jest mu wstyd". Tymczasem sam zainteresowany dotychczas nie poczuwał się do winy...
Co ciekawe, skazany aktor w rozmowie z Plejadą oznajmił, że pił "wino do obiadu" trzy godziny przed tym, zanim wsiadł za kółko. Stwierdził też, że potrącenie było w istocie tylko "muśnięciem".
Tak naprawdę nic nie zrobiłem, więc wewnętrznie jestem kompletnie czysty. Oczywiście denerwują mnie pomówienia i stosunek prokuratury do mojej osoby, która proponowała coraz wyższe kary i chciała mnie zjeść – próbował przekonywać.
Zobacz także: Joanna Żółkowska gorzko o decyzji twórców „Klanu”. „Byłam tak wściekła”
Jerzy Stuhr żałuje w tym jednej rzeczy
Jerzy Stuhr wielokrotnie musiał wracać do tego tematu w wywiadach. Tak było także podczas rozmowy z Mariuszem Szczygłem w programie "Rozmowy (nie)wygodne". Kiedy został zapytany o to, czym jest porażka, odparł: "No, jak mi odebrali prawo jazdy".
Zobacz także: Norbi o swoim następcy w TVP. Tego nikt się nie spodziewał!
Potem na prośbę prowadzącego wygłosił hasło edukacyjne: "Nie wolno prowadzić samochodu pod wpływem alkoholu". Po chwili dodał jednak: "Ale też dziwnie, bo we Włoszech można". Wtedy Szczygieł zastrzegł: "My jesteśmy w Europie Środkowej". – Tak, tak... – przyznał 76-latek.
Na koniec gwiazdor, na pytanie o radzenie sobie z porażkami, odpowiedział: "Zapomnieć. Przynajmniej u mnie tak było". Wówczas dziennikarz zauważył, że w takim wypadku porażka może "nas nie budować i nie zmienić". Wówczas aktor oznajmił: "Idę do przodu, ja jestem baran".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!