Włącz radio

Kultowa ballada lat 90. powstała w 5 minut. "Zadzwoniłem do Piaska"

3 min. czytania
03.07.2024 08:59
Zareaguj Reakcja

Ten hit Andrzeja Piasecznego i Roberta Chojnackiego, zrobił ogromną furorę w latach 90. Niewielu zna jednak kulisy powstania dzieła. Przypominajmy jedną z najpiękniejszych piosenek Piaska.

|
fot. Pamiętacie ten hit z lat 90.? andrzejpiaseczny_official/Instagram, Daniel Kruczynski/Wikimedia/CC-BY-SA-2.0

Andrzej Piaseczny może się poszczycić wieloma zawodowymi sukcesami. Niedawno muzyk celebrował 30-lecie scenicznej kariery. Artysta rozpoczynał muzyczną podróż, jako wokalista zespołu Mafia. Nagrał wraz z formacją trzy albumy - "Mafia", "Gabinety" oraz "FM". To jednak wspólny projekt z Robertem Chojnackim przyniósł mu największy poklask wśród fanek. Muzyk zamienił rockowe granie na nieco bardziej popowe brzmienia i... trafił w dziesiątkę. Współpraca zaowocowała wieloma hitami.

Rozwiąż quiz o złotych przebojach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Fenomen Piaska i współpraca z Robertem Chojnackim

W 1995 roku Robert Chojnacki spełniał się jako saksofonista zespołu De Mono. Skomponował także kilka utworów i zapragnął je wydać. Początkowo chciał włączyć je do repertuaru swojej grupy, jednak z czasem zrezygnował z tego pomysłu. Po latach przyznał, że nie byłoby to zbyt dobre posunięcie.

To były typowo popowe kawałki, zbyt łatwe dla rockowej grupy. Poza tym Andrzej Krzywy miał inne warunki głosowe, nie do takich klimatów - powiedział Chojnacki w rozmowie z "Angorą".

Zobacz także: Tym hitem lat 80. pożegnał się z listami przebojów. Nie udało mu się wrócić na szczyt

Następnie Chojnacki podjął kroki, by jego twórczością zainteresowali się wydawcy płyt. Nie spotkał się jednak z pozytywnym odzewem wielkich wytwórni, z uwagi na słabą jakość próbnych nagrań, a także faktu, że jego nazwisko nie było jeszcze zbyt popularne. Szczęśliwie dla muzyka, szansę dał mu Ryszard Adamus, który był wówczas współwłaścicielem wydawnictwa Ara. By wypromować krążek artysty, zdecydował się nawet... zastawić dom.

było wielkim hitem

Co szokujące, płyta "Sax & Sex", nie była sygnowana nazwiskiem Andrzeja Piasecznego, lecz właśnie muzyka De Mono. Próżno szukać jej zatem w dyskografii Piaska. Nie istniał jednak żaden wspólny zespół, a wokalista został wypożyczony do jednego projektu od "Mafii". Piosenkarz potraktował współpracę "usługowo" i nie chciał firmować krążka. Dopisał jednak słowa do kompozycji Chojnackiego.

Kiedy zapadła decyzja „robimy”, mieliśmy ledwie siedem utworów. To za mało, na album, trzeba było coś wymyślić. Dobić, chociaż do dziesiątki. W desperacji wielkiej zdecydowaliśmy, że utwór „Niecierpliwi” damy w wersji wokalnej i instrumentalnej. To jedno, a skąd wziąć jeszcze dwa? - tłumaczył Robert Chojnacki.

Potem okazało się, że największymi hitami stały się dwa ostatnie utwory - "Budzikom śmierć" oraz "Prawie do nieba".

Uwielbiam pracować pod presją czasu. (...) "Prawie do nieba" powstała w pięć minut. Wiedziałem, że melodia chwytliwa, natychmiast trzeba było coś z tym zrobić. Zadzwoniłem do Piaska i do Michała Grymuzy.

Smutny numer, który porwał pokolenie

Robert Chojnacki przedstawił kolegom materiał nagrany na kasecie. Rozpoczęli próbę od zwyczajowego a-moll. Artysta miał wizję, by zagrali kilka prostych akordów, które dobrze zna każdy amator. Andrzej Piaseczny obiecał napisać tekst do piosenki. Udało mu się idealnie wstrzelić w koncepcję artysty.

Oto chłopak. Przygnębiony, samotny, na dworze szaro i smutno. I nagle robi się jasno, bo nie dość, że spadł śnieg to jeszcze przyszła Ona. I zabrała go „prawie do nieba”. Wiem, że „prawie” robi wielką różnicę, ale nasz bohater i tak był na tyle szczęśliwy, że o tym śpiewa - skwitował Chojnacki.

Niedługo po wydaniu krążka, na którym znalazł się hit "Prawie do nieba", Piasek stał się bożyszczem polskich kobiet - tych nastoletnich oraz... ich mam! Pamiętacie tamte czasy?

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!