Lombard już nigdy nie zagra z Ostrowską. "Nie ma takich pieniędzy!"
Relacje na linii Lombard-Małgorzata Ostrowska przez lata były bardzo napięte. Jak sytuacja przedstawia się obecnie? Czy nastąpił jakiś przełom i konflikt został zażegnany? Lider legendarnej formacji, Grzegorz Stróżniak, w rozmowie ze Zloteprzeboje.pl nie pozostawił złudzeń.
Lombardu nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Założona w 1981 r. z inicjatywy kompozytora i wokalisty Grzegorza Stróżniaka formacja wpisała się do historii muzyki takimi przebojami jak "Przeżyj to sam", "Szklana pogoda" czy "Droga pani z TV". Przez wiele lat grupa kojarzyła się z głosem Małgorzaty Ostrowskiej. Teraz to jednak zamierzchła przeszłość.
Rozwiąż quiz o Lombard czy Wanda i Banda. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Owocna współpraca zakończona niesmakiem
Na samym początku Lombard miał troje wokalistów. Poza Grzegorzem Stróżniakiem były to Wanda Kwietniewska i Małgorzata Ostrowska. Ta pierwsza pożegnała się z kapelą już po roku. Druga zaś spędziła z grupą dekadę, aż w 1991 r. postawiła na karierę solową. Zabrała wtedy ze sobą menedżera Piotra Niewiarowskiego, który dotychczas opiekował się też zespołem.
Losy wokalistki i jej macierzystej formacji splotły się jeszcze raz. Między 1997 r. a 1999 dali serię wspólnych koncertów, choć już jako dwa osobne podmioty artystyczne. Potem ich drogi zawodowe rozeszły się ostatecznie. Niewiele później media zaczęły się rozpisywać się o konflikcie między Lombardem i Małgorzatą Ostrowską, który lata później zakończył się pozwem ze strony piosenkarki. Jak ta sytuacja wyglądała od środka? W rozmowie ze Zloteprzeboje.pl opowiedział o tym Grzegorz Stróżniak.
Zobacz także: Lombard szokuje! „Byliśmy narzędziem w rękach władzy” [TYLKO U NAS]
Lider Lombardu o konflikcie z Małgorzatą Ostrowską
W wywiadzie dla Zloteprzeboje.pl, Grzegorz Stróżniak stwierdził, że zarzewiem konfliktu były "histeryczne oświadczenia" wypuszczane przez menedżera Małgorzaty Ostrowskiej. Zaczęły się pojawiać po tym, jak do zespołu w 1999 r. dołączyła obecna wokalistka, Marta Cugier.
Musieliśmy reagować na nie, bo trudno przejść obojętnie obok tych półprawd i kłamstw. Jedno z nich głosiło: "Lombard wymazuje Ostrowską z historii". Jak niby mielibyśmy to zrobić?! Kolejnym hitem było to, że "Ostrowska nie może śpiewać utworów Lombardu". To ponury żart. Przecież śpiewa je, o ironio, od początku swojej solowej kariery, na swoich koncertach – wyznał.
Zasugerował, że wbrew medialnym doniesieniom problemu nie stanowił dla niego fakt, że Ostrowska nadal grała utwory Lombardu, ale to, iż nie pytała wcześniej go o zgodę.
Od 40 lat komponuję utwory dla mojego zespołu (...). Kiedy więc ktoś nagrywa moje piosenki i zmienia ich formę, harmonię, aranżuje na nowo, to życzę sobie, i mam do tego prawo, by zapytał mnie o zgodę. Tak samo, kiedy chce z tym repertuarem wystąpić np. na jakimś festiwalu. Chciałbym o tym wiedzieć wcześniej, a nie dowiadywać się z mediów – tłumaczył.
Lider Lombardu powiedział nam, że został pozwany przez Ostrowską z powodu 13 piosenek, do których ona napisała tekst, a on skomponował muzykę.
Sąd w Poznaniu pozwolił Ostrowskiej przywrócić pod zarząd ZAIKS pole eksploatacji, które wyłączyłem, za zgodą tegoż samego ZAIKS-u, w zakresie "zwielokrotniania na nośnikach" (...). Po rozstrzygnięciu tego konfliktu nadal jako kompozytorowi przysługuje mi nadzór autorski i nikt bez mojej zgody nie może ich zmieniać i wydawać – oznajmił.
"Na pewno nie staniemy z Ostrowską na scenie"
Grzegorz Stróżniak podkreślał również, że Lombard "wiele razy wyciągał rękę" do Ostrowskiej na zgodę, ale ta szła w zaparte.
Wolała dokończyć proces, który mi wytoczyła, niż wspólnie wydać pierwsze płyty Lombardu z okazji 40-lecia zespołu. Natomiast opowiada, że płyty te nie ukazują się z naszej winy… Ostatnio w jednym z wywiadów żaliła się, że nie zapraszamy jej do świętowania jubileuszy… Prosiliśmy ją wiele razy o napisanie wspomnień, nagranie filmu czy nagrania audio do audycji. Nigdy tego nie zrobiła – stwierdził.
Lider Lombardu podkreślił, że z tego względu nie może być mowy o żadnych okazjonalnych wspólnych występach w przyszłości.
Po tym wszystkim na pewno nie staniemy z Ostrowską na scenie. Nie ma takich pieniędzy! Myślałem, że po śmierci Niewiarowskiego, którego głównie winiłem za ten stan rzeczy, to się zmieni. Tak się jednak nie stało (...). Mamy dość zajmowaniem się frustracjami byłej wokalistki. Jesteśmy z Martą wrażliwymi ludźmi. Dzisiaj oczekujemy tylko tego, żeby stawała w prawdzie i ponosiła z godnością konsekwencje podjętych przez siebie decyzji 33 lata temu – podsumował Grzegorz Stróżniak.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!