Hit lat 70. przedstawiał miasto rozpusty. Na żywo wybrzmiał tylko raz
W 1971 roku The Doors wydaje album “L.A. Woman”, na którym znajduje się utwór o tym samym tytule. “Ta piosenka to kwintesencja całej działalności The Doors” - mówił Robby Krieger, gitarzysta legendarnej grupy.
“Love Her Madly”, “Been Down So Long” czy “L.A. Woman” to tylko kilka przebojów, które znalazły się na ostatnim albumie zespołu The Doors. Ten ostatni został wydany w 19 kwietnia 1971 roku, trzy miesiące przed tragiczną śmiercią Jima Morrisona.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Wszyscy znają cover. A kto napisał oryginał? 16/20 tylko dla mistrza
Tytułowy utwór to jeden z największych hitów grupy. W przeciwieństwie do większości ich piosenek muzycy nagrali go za pierwszym razem. Zarówno dźwięk jak i warstwa muzyczna nie wymagały żadnych poprawek.
“L.A. Woman”, czyli Jim Morrison w świecie rozpusty
Jim Morrison był artystą z prawdziwego zdarzenia. Odpowiadał zarówno za wokal, jak i teksty piosenek. Inspirację czerpał z literatury, kultury, sztuki i własnych doświadczeń. Nie jest tajemnicą, że wokalista eksperymentował z substancjami psychoaktywnymi, co w konsekwencji doprowadziło do jego nagłej śmierci w lipcu 1971 roku.
O czym tak naprawdę jest “L.A. Woman”? Ray Manzarek, klawiszowiec i współzałożyciel The Doors uważa, że to „piosenka o szaleńczej jeździe autostradą w Los Angeles – zarówno w kierunku Los Angeles, jak i na 405 w kierunku San Francisco. Jesteś beatnikiem w trasie, jak Kerouac i Neal Cassady, pędząc autostradą tak szybko, jak potrafisz” - mówił w rozmowie z magazynem “Uncut” w 2011 roku.
Redakcja poleca:Skłóceni Brad Pitt i Angelina Jolie zagrają kochanków? Ta suma ma ich przekonać
Fani mają na ten temat nieco inne zdanie. W trzeciej zwrotce Morrison powtarza śpiewa o “Mister Mojo risin'”. Wspomniany “Mister Mojo” to anagram imienia i nazwiska wokalisty, a także nawiązanie do mojo, czyli magicznego przedmiotu bądź talizmanu, który ma przynosić szczęście. Podobno Morrison chciał w ten sposób podkreślić energię seksualną podmiotu lirycznego, co pasowałoby do całego wydźwięku utworu.
Wokalista miał napisać tekst pod wpływem książki „City of Night” Johna Rechy’ego z 1963 r., która opisywała Los Angeles jako miasto rozpusty.
Utwór, który nie wymagał poprawek
Po napisaniu tekstu Jim Morrison zaszył się w łazience, aby nagrać wokale. Kiedy wszedł do studia nagraniowego, dokładnie wiedział, jak będzie brzmiała piosenka. Nagranie udało się za pierwszym razem. Wyszło tak dobrze, że nie wymagało żadnych poprawek.
Redakcja poleca:Są parą od 58 lat! "Zawsze mnie czymś zaskakuje"
Ze względu na to, że płyta została wydana na trzy miesiące przed śmiercią wokalisty, The Doors zagrało ja tylko raz. Miało to miejsce podczas koncertu w Dallas w State Fair Music Hall.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!