advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Hit lat 80. okazał się formą walki ze złem. "Była nieco bardziej oświecona"

3 min. czytania
13.12.2025 13:45
Zareaguj Reakcja

Cichy fortepian, który zabrzmiał głośniej niż krzykliwe syntezatory, oraz piosenka, która nie potrzebowała manifestu, by mówić o nierównościach. Historia The Range to przykład, jak spokojny ton może trafić w samo centrum popkultury.

"The Way It Is". Spokojny protest, który trafił na szczyt
fot. kadry z teledysków "The Way It Is" i "Changes"
  • Zespół The Range zaproponował w latach 80. alternatywę dla stadionowego rocka.
  • "The Way It Is" połączyło refleksyjny komentarz społeczny z radiową przystępnością.
  • Motyw fortepianowy utworu zyskał drugie życie, pokazując, jak jedna melodia potrafi przekraczać gatunki i epoki.

Muzycy The Range nie wyglądali jak typowe gwiazdy drugiej połowy lat 80. Nie było tu krzykliwej mody ani stadionowej pozy. Zamiast tego – fortepian wysunięty na pierwszy plan, stonowany wizerunek i piosenki, które coś mówiły. Zespół powstał wokół Bruce'a Hornsby'ego, pianisty i autora tekstów pochodzącego z Wirginii, który wraz z bratem Johnem pisał utwory łączące rock, folk i elementy jazzu.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Wielkie przeboje lat 80. Tego wtedy słuchali Polacy. 17/20 to mus

1/25 Andrzej Zaucha śpiewał: "Byłaś serca biciem (...)":

Debiutancki album "The Way It Is" z 1986 roku okazał się ogromnym sukcesem, a rok później grupa została uhonorowana nagrodą Grammy w kategorii Najlepszy Nowy Artysta. Tytułowa piosenka z krążka szybko stała się z kolei wizytówką zespołu. 

Redakcja poleca

The Range i "The Way It Is". Spokojny protest, który trafił na szczyt

Tytułowa piosenka z debiutu The Range stała się wizytówką zespołu. 13 grudnia 1986 roku "The Way It Is" dotarło do pierwszego miejsca amerykańskiej listy Billboard Hot 100, co było niemałym osiągnięciem jak na utwór oparty na prostym, powtarzalnym motywie fortepianowym i refleksyjnym tekście.

W czasach dominacji syntezatorów i efektownych teledysków Bruce Hornsby zaproponował coś znacznie spokojniejszego. Tekst utworu odnosił się do nierówności społecznych i rasowych, przywołując m.in. pamięć o ruchu praw obywatelskich. Nie był to jednak manifest wykrzyczany – raczej cicha obserwacja rzeczywistości, podsumowana refrenem, mówiącym, że "tak po prostu jest".

Moja matka pochodziła z Nowej Anglii i była nieco bardziej oświecona w kwestiach rasowych niż większość ludzi z Południa. Miałem więc inne podejście niż wielu moich przyjaciół. Kiedy dorastałem, w moim mieście panowała atmosfera "Martina Luthera Kinga, który był prawdziwie złym człowiekiem". A jeśli dorasta się w takim środowisku, nie da się nie ulec jego wpływowi. Na szczęście pochodzę z rodziny, która chroniła nas przed konserwatyzmem - mówił Hornsby w wywiadzie dla NME.

Co ciekawe, konserwatywny prezenter radiowy Sean Hannity przez wiele lat wykorzystywał instrumentalny fragment piosenki The Range jako motyw przewodni swojego programu. Bruce Hornsby, choć miał zupełnie inne poglądy polityczne, nic nie mógł zrobić, bo za każdorazowe puszczenie jingla otrzymywał tantiemy.

Oglądaj

Od fortepianu do hip-hopu

Pod koniec lat 90. motyw z "The Way It Is" The Range trafił do zupełnie innego świata muzycznego. W 1998 roku, już po śmierci Tupaca Shakura, ukazał się singiel "Changes", oparty na wyraźnym samplu refrenu utworu Bruce'a Hornsby’ego. Piosenka stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i poruszających nagrań w dorobku rapera, a jednocześnie jednym z jego największych hitów.

"Changes" podejmowało podobne tematy co oryginał – rasizm, przemoc, brak perspektyw – ale robiło to językiem ulicy i z dużo większą emocjonalną intensywnością. Fortepianowy motyw, znany wcześniej z radiowych playlist, zyskał nowe znaczenie jako tło dla rapowego komentarza do amerykańskiej rzeczywistości lat 90.

Sam Bruce Hornsby odnosił się do tej inspiracji bez niepotrzebnych emocji. W jednym z wywiadów przyznał, że nie znał Tupaca osobiście, ale bardzo spodobała mu się finalna wersja "Changes". Z charakterystycznym dla siebie dystansem dodał również, że tantiemy za wykorzystanie sampli są "całkiem przyjemnym" efektem ubocznym całej historii The Range.

Oglądaj