Powódź w Polsce. Gwiazda "The Voice" gotowa na najgorsze. Jej rodzice są w tarapatach
Oczy całego kraju skierowane są na południe Polski. Wśród wielu mieszkańców borykających się z powodzią znajdują się także rodzice Anny Deko. Jak wyznała finalistka "The Voice of Poland 9", dzieciństwo spędziła w Nysie.
Anna Deko zyskała szeroką rozpoznawalność, za sprawą udziału w 9. edycji programu "The Voice of Poland". Przypomnijmy, że wokalistka próbowała swoich sił również w 4. odsłonie talent show, wykonując piosenkę "Małe rzeczy" Sylwii Grzeszczak. Ostatecznie, po latach wytrwałej pracy, nie tylko zaintrygowała wszystkich trenerów, wykonując podczas przesłuchań w ciemno utwór "Chandelier" Sii, ale również awansowała do ścisłego finału. Z kolei w 2023 roku została zwyciężczynią "Rytmów Dwójki" w duecie z Tomaszem Szczepanikiem, wokalistą grupy Pectus.
Rozwiąż quiz o wielkich hitach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Anna Deko nie przeszła obojętnie wobec tego, co dzieje się na południu Polski. Nadmieńmy, że w ostatnich dniach mieszkańcy Śląska, Dolnego Śląska i Opolszczyzny mierzą się z tragicznymi skutkami powodzi. Wokalistka mieszkająca we Wrocławiu w rozmowie z serwisem Plotek opowiedziała o trudnej sytuacji, w której się znalazła. Obecnie, jak wskazuje, oczekuje na nadejście fali uderzeniowej:
Pękł jeden z większych zbiorników retencyjnych w Topoli. Teraz boję się bardziej. Słyszę tylko od znajomych, że mają się ewakuować. Możliwe, że wysokość wody będzie do pierwszego piętra - wyjawiła Anna Deko dla cytowanego źródła.
Zobacz także: Skiba bez hamulców! Uderzył w prezydenta, skwitował polityków
Wkrótce Anna Deko dodała, zamartwiając się o jedną z najbardziej zagrożonych miejscowości w województwie opolskim: "Moja Nysa, moje rodzinne miasto. Boję się, że będzie gorzej niż w 1997 roku" - mówiła piosenkarka. "Moi rodzice nie mają prądu i wody" - wyjaśniła w rozmowie z Plotkiem.
W Nysie kolejny alarm. Po wczorajszej fali woda opadła, tak że moi rodzice, którzy mieszkają w samym centrum, mogli pójść do sklepu po chleb i zanieść babci. [...] Sytuacja z 1997 roku się powtórzyła, byłam wtedy małą dziewczynką. Szkoda mi bardzo ludzi i zwierząt, i tego całego dobytku, który popłynął. Najgorsza jest ta fala uderzeniowa. Na tę chwilę jest wiadome, że będzie kolejne zalanie 22 mln litrów wody idzie na Nysę - opowiadała wspomnianemu portalowi.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!