advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all
Włącz radio

Robert Gawliński ma za sobą walkę z poważną chorobą. "Życie mnie nie oszczędza"

3 min. czytania
31.08.2023 06:30
Zareaguj Reakcja

31 sierpnia to dzień urodzin Roberta Gawlińskiego — wokalisty i frontmena grupy "Wilki". Muzyk skończył dziś 60 lat! Artysta tryska zdrowiem, jednak nie zawsze tak było. Tylko nieliczni wiedzą, że życie go nie rozpieszczało.

|
fot. Robert Gawliński wie, jak rozruszać publiczność. Jan Graczynski / East News

Robert Gawliński nie może narzekać na nudę. Muzyk ciągle koncertuje, a niedawno wystąpił wraz z zespołem na Top of The Top Sopot Festival. Dziś lider zespołu Wilki kończy okrągłe 60 lat! Bardzo się zmienił?

Zobacz także: Mariusz Bonaszewski zawdzięcza widzowi życie. Nie wiedział, że jest chory

 

Droga do sławy Roberta Gawlińskiego

Robert Gawliński urodził się 31 sierpnia 1963 roku w Warszawie. Jego dzieciństwo nie należało do najszczęśliwszych — rodzice muzyka rozstali się, gdy ten miał zaledwie 7 lat. Autorytetem lidera "Wilków" był wówczas ukochany dziadek.

Swoje pierwsze kroki w muzyce, Robert stawiał, wykonując podczas szkolnej akademii utwór Zdzisławy Sośnickiej "Dom, który znam". W wieku 19 lat muzyk dołączył do rockowego zespołu Gniew, a następnie Nieustraszonych Łowców Wampirów. W Sylwestra 1982 roku założył zespół Madame.

Robert Gawliński udzielał się także w takich zespołach jak: Made in Poland, Złotousty i Anioły. Ten ostatni założył wraz z Markiem Jackowskim. Zespół rozpadł się, ponieważ Olga Jackowska postanowiła reaktywować Maanam.

W 1986 roku powstał zespół Opera, w skład którego wchodzili dawni muzycy Republiki. Ten również uległ rozpadowi, kiedy Grzegorz Ciechowski reaktywował Republikę. Po rozwiązaniu Opery, Robert Gawliński rozpoczął współpracę ze Zbigniewem Hołdysem. Wtedy też powstał band The Didet Bidet. Grupa wykonywała muzykę, którą Robert określa jako "psychodeliczny punk-rock".

Zobacz także: Wodecki odszedł sześć lat temu. Tak teraz wygląda grób artysty

 

Zespół Wilki — rozkwit kariery

Formacja Wilki powstała w 1991 roku. Już rok później wszyscy w Polsce śpiewali piosenki z ich debiutanckiego albumu: "Son of The Blue Sky", "Aborygen" i "Eli Lama Sabachtani". Krążek w ekspresowym tempie stał się bestsellerem i osiągnął status platynowej płyty.

Obecnie Wilki są u szczytu kariery i wrócili do gry w wielkim stylu. Skład grupy jest bardziej rodzinny niż kiedykolwiek. Na gitarze gra bowiem syn Roberta — Beniamin, a na basie jego brat Emmanuel. Żona Roberta — Monika — to menadżerka zespołu.

Zobacz także: Doda o swojej przygodzie ze studiami. Wybrała naprawdę ambitny kierunek!

 

Życie go nie oszczędzało

Niewielu wie, z jak poważnym przeciwnikiem przyszło walczyć muzykowi. Robert Gawliński na kilka dni przed ślubem otrzymał od lekarzy druzgocącą diagnozę — rak mózgu. Dowiedział się o tym przy okazji badaniu po pobiciu.

Dostałem gazrurką w głowę. Zalałem się krwią. (...) Pojechaliśmy do szpitala. Pani doktor zakomunikowała mi bez emocji, że czaszkę mam całą, ale że mam nowotwór. (...) Monika nalegała, byśmy mimo wszystko się pobrali. Nie wiedziałem, czy przeżyję operację, więc postanowiłem się dobrze bawić. Gotowaliśmy, chodziliśmy na spacery, zapraszaliśmy znajomych, słuchaliśmy muzyki. (...) . Kiedy wyzdrowiałem, poczułem ciężar odpowiedzialności. Zacząłem zauważać, jak szybko ucieka czas. Z chłopca zmieniłem się w mężczyznę — zdradził muzyk w rozmowie z Faktem.

Zobacz także: Maryla Rodowicz coraz chudsza! Rozbrajająco szczerze wyjawiła, jak to osiąga

 

Robert Gawliński musiał nauczyć się cierpliwości

Wokalista "Wilków" wyjawił także, że problemy ze zdrowiem nauczyły go cierpliwości i większego szacunku do życia. Chciał się nim za wszelką cenę nacieszyć i nie myśleć o swoich dolegliwościach. Wszystko na szczęście dobrze się skończyło i guz przysadki mózgowej pozostał jedynie przykrym wspomnieniem.

Życie mnie nie oszczędza. Po tej pierwszej operacji przeszedłem jeszcze dwie kolejne związane z nowotworami. To cud, że w doszedłem w końcu do siebie. Niestety na tym się nie skończyło. Potem zdiagnozowano u mnie cukrzycę, z którą muszę żyć do dziś. To nie jest tak, że moje życie usłane jest kwiatami, a ja jestem jakimś hiperszczęściarzem, jak niektórym się wydaje. Na szczęście trzeba sobie po prostu zapracować — powiedział kiedyś w wywiadzie.

Muzyk nigdy nie zamierzał wyjawić swojej mamie, że przeszedł operację ratującą życie. Dowiedziała się o wszystkim zupełnie przypadkiem, kiedy po kilku latach znalazła wyniki jego prześwietlenia.

[instagram]

Zobacz także: Tak wyglądała Amy Winehouse w wieku 16 lat. Piękne zdjęcie z Paryża rozczuliło fanów