Do niego Rodowicz zakradała się nocami. Tak ją szantażował
Oprócz bogatej kariery muzycznej Maryla Rodowicz miała równie interesujące życie miłosne. Pierwszemu partnerowi uciekła sprzed ołtarza, a o burzliwej relacji opowiedziała dopiero pół wieku później!
Nim Maryla Rodowicz została "królową polskiej estrady" z powodzeniem rozwijała sportową karierę jako studentka warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Młoda dziewczyna, która miała wielkie marzenie, pewnego razu zgłosiła się na przesłuchanie, organizowane przez zespół Szejtany, które z powodzeniem wygrała. Przy okazji, jak się później okazało, znalazła wielką miłość.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Budka Suflera czy Dżem? Jesteś mistrzem, jeśli masz 17/20!
Wybrankiem jej serca okazał się gitarzysta grupy – rok starszy Grzegorz Pietrzyk. Para spotykała się w akademiku młodego muzyka. "Zakradałam się do niego. To był mój pierwszy poważny związek" - wspominała po latach Maryla Rodowicz w wywiadzie-rzece "Wariatka tańczy". Choć o całej relacji niewiele wiadomo, to osoby, które znały artystkę w tamtym okresie, twierdzą, że para była nierozłączna. Do czasu.
Maryla Rodowicz miała burzliwe życie miłosne
Pod okiem Grzegorza Pietrzyka Maryla Rodowicz ćwiczyła swoje umiejętności wokalne oraz naukę gry na gitarze. Kiedy w latach 60. dostała propozycję nagrania debiutanckiej płyty, nie chciała wejść do studia bez ukochanego. W 1969 roku piosenkarka wystąpiła na festiwalu w Opolu, podczas którego gitarzysta stał na scenie tuż obok niej.
Burza po półfinale "The Voice". Widzowie zszokowani decyzją jurora
Choć z zewnątrz relacja wydawała się idealna, to w rzeczywistości nie zawsze było tak kolorowo. Pietrzyk miał kochać Rodowicz do szaleństwa i z tego powodu o mało nie zamknął jej w "złotej klatce". Choć młoda wokalistka odwzajemniała uczucia, to nie była gotowa, by wyjść za mąż, na co miał nalegać jej ukochany.
Miałam za niego wychodzić za mąż. A w międzyczasie zakochałam się we Franiu. Powiedziałam więc Grzegorzowi, że już nie jesteśmy razem, ale on długo nie mógł się z tym pogodzić — wspominała w cytowanym wywiadzie.
Wspomniany przez Marylę Rodowicz Franiu to František Janeček, czeski producent muzyczny, z którym, po odejściu od Pietrzyka, związała wokalistka.
Ten hit lat 80. to "najgorsza piosenka w historii". Do dziś rozgrzewa parkiety
Choć pod koniec lat 60. Maryla Rodowicz zakończyła relację z muzykiem, to wciąż współpracowała z nim na scenie. Gitarzysta z zespołu wkraczającej do świata show-biznesu wokalistki nie mógł pogodzić się z myślą, że ta ma już nowego adoratora. Podobno dzwonił nawet do wokalistki, mówiąc, że zrobi sobie krzywdę. "I tak mnie straszył pół nocy" - wspomniała kiedyś Rodowicz.
Ostatecznie wokalistka wyrzuciła Grzegorza Pietrzyka z zespołu i przeprowadziła się do Czech, gdzie przez kolejne kilka lat pozostawała w związku z Františkiem Janečkiem. Ostatecznie związek nie przetrwał próby czasu.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!