Dorociński wstydził się Polski za granicą? Dosadnie o "słomie z butów"
Marcin Dorociński coraz częściej dostaje angaż w międzynarodowych produkcjach z udziałem gwiazd Hollywood. W ostatnim wywiadzie nie krył, że w takich sytuacjach wciąż ma jedną myśl. Poruszył wątek wstydu.
- Marcin Dorociński coraz śmielej poczyna sobie na arenie międzynarodowej.
- W niedawnym wywiadzie 51-latek opowiedział o pracy z gwiazdami Hollywood.
- Aktor poruszył też temat dawnych kompleksów, z którymi się mierzył ze względu na swoje pochodzenie.
Marcin Dorociński przez trzydzieści lat kariery stał się jednym z najbardziej cenionych polskich aktorów. Wszyscy znamy go choćby z takich filmów jak "Vinci", "Boisko bezdomnych", "Pitbull", "Róża", "Jack Strong", "Rewers" czy "Ogród Luizy".
Rozwiąż quiz o polskich filmach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Poznajesz te polskie filmy? Mistrz rozpozna 17/20 kadrów!
W ostatnich latach Polak coraz częściej pokazuje się też w zagranicznych produkcjach. I to obok światowych gwiazd. Mogliśmy go zobaczyć np. obok Anyi Taylor-Joy w głośnym serialu Netflixa "Gambit królowej" czy obok Toma Cruise'a w filmie "Mission: Impossible – Dead Reckoning".
Marcin Dorociński o karierze za granicą
Parę miesięcy temu Marcin Dorociński zakończył też pracę na planie filmu "Mayday" z udziałem Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha. Na łamach "Zwierciadła" wyjawił, że "gra tam oczywiście groźnego gościa".
Redakcja poleca:Doda zdradziła w sprawie Górniak. To dla niej zrobiła
51-latek wrócił pamięcią do kręcenia sceny przesłuchania ze wspomnianymi gwiazdorami. Stwierdził, że był to "cudowny moment". Jak bowiem tłumaczył:
Długa scena, pełna gadania. Nagrywaliśmy ją dwa dni – najpierw kamery na nich, potem na mnie. I nagle w samym środku ujęcia pojawia mi się taki obraz, że jestem w moim rodzinnym Kłudzienku na boisku, mam 15 lat i myślę sobie, co będę robił w życiu. Uśmiechnąłem się, co świetnie korespondowało z tym, że gram faceta, który zaraz komuś zrobi krzywdę.
Potem Marcin Dorociński dodał:
Branagh mówi do mnie: "Ale super to było z tym uśmiechem! O czym wtedy pomyślałeś?". "O dzieciństwie" – odpowiedziałem. "Ja wtedy nawet nie marzyłem, że będę z tobą kiedykolwiek grał".
Polski gwiazdor walczył z kompleksami
W rozmowie ze "Zwierciadłem" Marcin Dorociński zaznaczał, że jego rodzinna wieś, Kłudzienko, jest dla niego bardzo ważna i stanowi swoisty "wentyl". Odwiedza ją, kiedy tylko ma na to czas, by "pobyć z kolegami, braćmi, rodzicami".
Zawsze powtarzam: nie zapominaj, skąd jesteś, bo to cię ukształtowało (...). To są moje korzenie (...). Nie mówię, że mi słoma z butów wystaje, tylko, że ta wieś to dla mnie podstawa. Poszanowanie pracy, poszanowanie ludzi (...). Zawsze powtarzam, że jestem tylko aktorem. Chłopakiem ze wsi, szczęśliwym, że może uprawiać ten zawód. Bo on daje mi wiele radości. Jednocześnie mogę być normalnym, zwykłym facetem – wyjaśnił.
Redakcja poleca:Hit lat 90. skradł Polakom serca. Tekst napisał słynny poeta
Dodał, że kiedyś jego pochodzenie było źródłem kompleksów. Potem jednak zmienił podejście.
Długo myślałem, że muszę zabić w sobie te wiejskie korzenie, tę prostotę, którą uwielbiam i której nie chciałbym nigdy stracić. Traktuję swoje pochodzenie jako moją siłę i coś, co mnie ukształtowało. Wyszedłem już z kompleksu wsi – oznajmił.
Marcin Dorociński przyznał, że kompleksu się wyzbył, ale silny stres związany z angażem w dużych zagranicznych filmach pozostał.
To zabawne, bo za każdym razem, gdy jadę za granicę, trzęsą mi się portki. Powtarzam sobie: "Boże, żeby tylko nie przynieść wstydu". Przede wszystkim sobie, a w dalszej kolejności – rodzinie oraz krajowi (śmiech). Ja się zawsze denerwuję. (...) Czasami mnie to za dużo kosztuje – zdradził "Zwierciadłu".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!